![]() |
|
Karol W. Meissner OSB |
|
|
|
PŁCIOWOŚĆ
CZŁOWIEKA A ANTYKONCEPCJA stanowisko
lekarza Przedruk
z: SPECJALISTYCZNE ASPEKTY PROBLEMU ANTYKONCEPCJI, wyd. Studium Przywydziałowe
Teologii Rodziny w Krakowie; Rzym 19802; ss.37-64. Tłumaczenie
niemieckie pt.: Geschlecht - Person
- Empfängnis-Verhütung; Anthropologische
Erwägungen,w: ARZT
UND CHRIST, Wien,
[Przedruk w: Ernst Wenisch (red.) ELTERNSCHAFT UND MENSCHENWÜRDE,
Patris Verlag, Vallendar-Schönstatt, 1984,
ss. 46-61.] 1.
Opinie o antykoncepcji powołujące się na wiedzę i praktykę lekarską Właściwym
przedmiotem zainteresowania lekarza jest człowiek chory, czy - szerzej
ujmując - człowiek potrzebujący troski i opieki lekarza[1].
Toteż nie można się dziwić, że wielu lekarzy interesuje się filozofią
człowieka. Świadczą o tym prace takich lekarzy jak u nas Biegański,
Aleksandrowicz, Bogusz czy Kępiński a poza naszymi granicami Jaspers,
Binswanger, Frankl, Szasz czy Laing. Zajmują się oni problemami człowieka
w szerszym aspekcie niż ciasno pojęte zdrowie, prawidłowa czynność
narządów czy zachowanie homeostazy ustroju. Idąc śladem tego szerszego
spojrzenia na człowieka, postaramy się ukazać problem antykoncepcji na
tym bardziej rozległym tle. Spotykamy
się z lekarzami, którzy mówiąc o antykoncepcji, biorą pod uwagę
przede wszystkim skuteczność[2]
określonej metody, choć nie pomijają oni się wskazywania ujemnych dla
zdrowia ubocznych następstw posługiwania się daną metodą
antykoncepcyjną. Nierzadko wyrażane są opinie, że do tych zagadnień
ogranicza się lekarska problematyka antykoncepcji. Według tego
stanowiska, z lekarskiego punktu widzenia nie można by było wysuwać żadnych
zastrzeżeń przeciw stosowaniu jakiejś metody antykoncepcji, gdyby była
ona w pełni skuteczna i zupełnie
dla zdrowia nieszkodliwa. Ta
opinia, spotykana przecież w codziennej praktyce, musi budzić zastrzeżenia.
Jest to bardzo zawężone ujęcie zagadnienia. Zwolennicy tego poglądu
ujmują skądinąd zdrowie ciasno, a pra-widłowość przebiegu czynności
ustroju oceniają arbitralnie, powierzchownie i w ograniczonej do teraźniejszości
perspektywie czasu. Życie
seksualne - to nie tylko pewna czynność
ustroju, lecz zespół ludzkich
zachowań. Zachowanie człowieka stanowi również przedmiot troski
lekarza. W swojej pracy obserwuje on niejednokrotnie zachowania ludzkie i
ocenia ich prawidłowość lub nieprawidłowość. Bywa również powoływany
jako rzeczoznawca do oceny odpowiedzialności człowieka za określone
zachowania. Często zachodzą wypadki, w których lekarz nie ma żadnej wątpliwości,
że określone zachowania człowieka są w sensie psychospołecznym
nieprawidłowe, choć nie wyrządzają danemu człowiekowi szkody na
zdrowiu. Dla przykładu zabójstwa dokonane przez przestępców nie wyrządzają
im przecież szkody na zdrowiu. Wśród lekarzy mogą istnieć różnice
zdań co do stopnia odpowiedzialności przestępców za te czyny, żaden
jednak lekarz nie przychyliłby się do opinii, że z lekarskiego punktu widzenia
należy postępowanie tych ludzi uznać za prawidłowe tylko dlatego, że nie
wyrządzało im szkody na zdrowiu. Podobnie zresztą, jeżeli mały Maciuś
ukradnie jabłka w ogrodzie sąsiada, to żaden lekarz - zwłaszcza gdy
Maciuś jest jego dzieckiem - nie powie, że Maciuś postąpił prawidłowo,
bo jabłka zawierają witaminy, więc przynoszą korzyść zdrowiu, a
przygoda przechodzenia przez płot wyrabia dzielność i odwagę, a więc
warta jest tego, by Maciuś nauczył się w ten sposób wpływać
korzystnie na swoje zdrowie i psychikę. Stwierdzić
zatem należy, że zdrowie, również
z lekarskiego punktu widzenia, nie stanowi adekwatnego, ani tym bardziej
jedynego, kryterium oceny prawidłowości czy nieprawidłowości zachowań
człowieka. Właśnie dlatego, zdrowie nie może stanowić wyłącznego
kryterium oceny prawidłowości czy nieprawidłowości tego zespołu
zachowań człowieka, jakim są różnorodne postaci działania
seksualnego, a zatem - między innymi - postępowanie antykoncepcyjne. Zachodzi
więc potrzeba znalezienia innego kryterium, bardziej adekwatnego, dla
oceny tych zacho-wań ze stanowiska medycznego. 2.
Norma w zachowaniach seksualnych W
umyśle lekarza może zatem powstać pytanie: Co winien przyjąć za podstawę pozwalającą sformułować normę dla zachowań seksualnych? Podstawa ta powinna mieć swoje źródło
po prostu w nauce o człowieku, przekonującej dla każdego, niezależnie
od przekonań światopoglądowych. Proponuję
uznanie za prawidłowe ze stanowiska lekarskiego takiego działania
seksualnego, które odpowiada temu, kim jest człowiek jako istota płciowa
i jako osoba, tzn. jako istota urzeczywistniająca swoje człowieczeństwo
w relacjach. z innymi ludźmi.[3] Zatem,
dla właściwej oceny zachowań seksualnych człowieka trzeba dokonać
analizy funkcji płciowości w człowieku oraz określić - w sposób
najbardziej choćby podstawowy - warunki, w których relacje z innymi
osobami (w tym wypadku relacje o charakterze seksualnym) mają związek z
urzeczywistnianiem człowieczeństwa. Dopiero w świetle tej analizy będzie
można się zorientować czy dane zachowanie seksualne jest właściwe, a
w następstwie wybrać takie postępowanie lekarskie,
które będzie wyrazem troski o człowieka
znajdującego się w stanie-potrzeby, oraz które wyrażać będzie
konieczne ze strony lekarza uszanowanie pacjenta jako
człowieka, do czego zobowiązują go zasady etyki lekarskiej[4]. 3.
Funkcje płciowości u człowieka Następujące
funkcje płciowości są oczywiste każdego, kto się nad tym zastanowi. a.
Dla biologa czy fizjologa jasną jest rzeczą, że płciowość wiąże się
ze zdolnością przekazywania ży-cia. Prokreacja - to podstawowa funkcja
płciowości z biologicznego punktu widzenia. b.
Anatoma, fizjologa, biochemika i innych specjalistów pokrewnych dziedzin
interesuje w płciowości jej charakter podmiotowy. Mamy na myśli to
wszystko, czym jest płciowość w danym podmiocie: budowa ciała jako płciowego,
czynności tego ciała itp. Psychologa zajmuje cała strona uczuć, przeżyć,
i doznań związanych z działaniem. seksualnym. Poszerza on więc badanie
podmiotowych funkcji płciowości o wszystko to, czym płciowość jest w.
przeżyciach i doświadczeniach człowieka. c.
Trzecią funkcją płciowości; badaną i uwypuklaną głównie przez
socjologów, jest funkcja tworzenia więzi społecznych. Społeczeństwo
nie tylko w swoim istnieniu ale w swojej strukturze ukształtowane jest
przez więzi, które za podstawę mają
płciowość. Strukturalną częścią społeczeństwa jest rodzina.
Rodzina jako grupa powstaje przez rodzenie, przez dawanie życia członkom
grupy, a nie przez przyjmowanie ich z zewnątrz. Rodzina rozwija się z małżeństwa,
które przecież jest więzią o charakterze płciowym. d.
Następną funkcję płciowości określamy jako znaczeniową. Chodzi o
to, że zachowania płciowe w oczekiwaniach ludzi mają coś oznaczać, coś
wyrażać. Są one zawsze wyrazem odniesienia do siebie: samego (autoportret
wg Kępińskiego), do innych ludzi i do hierarchii wartości. Ta funkcja
interesuje twórców: pisarzy, poetów, reżyserów. Zajmują się nią
etycy, myśliciele i pedagodzy. Zrozumiała jednak rzecz, skupia ona uwagę
również etnografów, wiąże się z nią bowiem rola jaką odgrywa płciowość
w kulturze ludów. W naszej kulturze młodzi ludzie łączą z funkcją
znaczeniową życia seksualnego wielkie nadzieje. Są bowiem przeświadczeni,
że życie seksualne wiąże się z miłością i zdolne jest ją wyrażać.
Wszystko wskazuje na to, że te oczekiwania w większości wypadków
zostają sfrustrowane. Ludzie bowiem nie potrafią się tą dziedziną
wyrazu posługiwać. Niespełnienie tych oczekiwań w życiu małżeńskim
jest źródłem agresywności ze wszystkimi jej skutkami Lekarza powinno
to interesować. Rozważmy
nieco dokładniej wymienione funkcje płciowości, aby zanalizować
relacje zachodzące między antykoncepcją a nimi. 4.
Przekazywanie życia Ze
stanowiska biologii człowieka, męskość jest równoznaczna z możliwością
ojcostwa, a kobiecość - z możliwością macierzyństwa. Odmienność w
budowie ciała między mężczyzną i kobietą jest ściśle funkcjonalna.
Ustrój kobiety zbudowany jest właśnie tak, że umożliwia to macierzyństwo.
Mężczyzna nie jest zbudowany tak jak kobieta, toteż nigdy nie będzie
matką. Analiza uczuciowości mężczyzn wykazuje nawet czasem pewną
frustrację związaną z faktem, że nie mogą swoich dzieci rodzić tak
jak matka. Jeżeli
przyjmiemy za jedną z cech
dojrzałości psychoseksualnej akceptację człowieka jako istoty płciowej,
to nie można o dojrzałości psychoseksualnej danego ;człowieka, mówić
tak długo, dopóki mężczyzna nie widzi siebie jako możliwego ojca a kobiety jako możliwej. matki,
dopóki kobieta nie widzi siebie
jako możliwej matki, a mężczyzny jako możliwego ojca. Widzi piszemy w cudzysłowie, chodzi bowiem tutaj o coś więcej niż
o fakt liczenia się z możliwością
ojcostwa czy macierzyństwa, możliwością, która w doświadczeniu płciowym
przeszkadza, bo jest nieakceptowana. Widzenie
rozumiemy tutaj jako akceptację
drugiego człowieka jako istoty płciowej, akceptację obejmującą możliwość
ojcostwa, czy odpowiednio macierzyństwa tej osoby. Miłość jest postawą,
w której wysuwa się na czoło akceptacja drugiego człowieka. Toteż można
o niej mówić tylko wtedy, gdy mężczyzna kocha kobietę jako potencjalną
matkę, o ile kobieta kocha mężczyznę jako potencjalnego ojca. Wydaje
się, że pragnienie by dziecko było podobne do partnera czy partnerki, a
więc właśnie owo widzenie w perspektywie rodzicielstwa, akceptacja jako ojca czy
odpowiednio jako matki, jest poważnym kryterium sprawdzającym siłę więzi
uczuciowej i jej jakość. Myśl o przyszłym potomstwie i radość; jaką
ona niesie, jest rękojmią trwałości przyszłego małżeństwa (o ile w
ogóle o takiej rękojmi można mówić). Toteż
w pracy oświatowo-wychowawczej, zlecanej niejednokrotnie 1ekarzowi, gdy
idzie o problematykę wychowania seksualnego oraz przygotowanie do życia
w rodzinie, celową jest rzeczą stawianie następujących pytań: Czy
chciałbyś, żeby twoja córka była podobna do twojej dziewczyny? Czy chciałabyś, żeby twój syn był podobny do twego chłopca? Jeżeli
odpowiedź będzie negatywna lub wyrażać będzie zastrzeżenia, oznaczać.
to będzie, że ten drugi człowiek, z którym więź uczuciowa określana
jest mianem miłości, jest wprawdzie ujmowany jako jakaś wartość, ale
tą wartością nie jest męskość czy kobiecość danej osoby lecz
przede wszystkim - jeśli nie wyłącznie -fakt, że ta osoba stanowi źródło
osobistych przeżyć i doznań. W
życiu rodzinnym nieakceptacja współmałżonka jako ojca czy też jako
matki prowadzi do znamiennych faktów. Zdarza się, ze matka przesuwa
agresywność, jaką żywi względem męża, na syna, jako na dziecko tego
mężczyzny. Wyrzuca wówczas swemu synowi, że ma po swoim ojcu wszystkie
złe cechy charakteru. Krańcowym wyrazem nieakceptacji, o której mówimy,
jest przerywanie ciąży. Ze stanowiska analizy uczuć, przerywanie ciąży
można uważać za agresję względem męża, którego dziecka matka nie
chce. Ze strony mężczyzny - za agresję względem kobiety, która jest
matką tego dziecka. Przerywanie
ciąży ujawnia paradoksalne zjawisko, że płciowość partnera frustruje
doznania płciowe, a zatem przeszkadza, skoro partner nie jest akceptowany
integralnie. Nawet i własna płciowość jest w tym wypadku źródłem głębokiego
konfliktu. Człowiek jest rozdarty w sobie, nie akceptuje bowiem tego, co
jest w jego własnej płciowości funkcją istotną: nie akceptuje możliwego
rodzicielstwa, nie akceptuje też potencjalnego rodzicielstwa relacji płciowej.
Przeciwnie: to potencjalne rodzicielstwo przeżywa jako przeszkodę,
niedogodność relacji płciowej. 5.
Podmiotowe funkcje płciowości Nie
można się dziwić, że podmiotowe funkcje płciowości stanowią
przedmiot zainteresowania lekarzy, psychologów, pisarzy i poetów.
Zastanawia jednak fakt, że zainteresowania te przesłaniają inne funkcje
płciowości i ich wzajemne relacje. Wiązać to chyba należy z nadwartościowym
traktowaniem doznań seksualnych i przeżywaniem płciowości raczej jako
faktu, różnicującego ludzi dzielącego społeczność na odrębne pod
względem fizycznym i psychicznym grupy, niż jako pewnej biegunowości
uzupełniającej się w funkcji rodzicielskiej, i związanymi z nią u człowieka
funkcjami wychowawczymi oraz rolami społecznymi. Tego rodzaju urazowo
nadwartościowe traktowanie podmiotowych funkcji płciowości ma swoje źródło
w określonym modelu wychowania. Do płciowości przywiązuje się w życiu
społecznym dużą wagę, przy czym dziedzina ta przeżywana jest z dużym
niepokojem. Urazowo
nadwartościowe traktowanie doznań płciowych spotyka się nierzadko również
i w piśmiennictwie lekarskim. Są lekarze podający się za seksuologów,
którzy za główne zadanie tej specjalności uważają troskę o prawidłowy
przebieg orgazmu u partnerów seksualnych. Pewna lekarka w dyskusji o
wychowaniu seksualnym /"Perspektywy" V-VI 1970/ wypowiada
otwarcie zdanie, że według niej wychowanie seksualne polegać powinno na
nauczeniu młodzieży przyjemnej zabawy we dwoje w łóżku. Poza
doznaniowymi - wszystkie inne funkcje płciowości zostają w takim ujęciu
wyłączone. W dalszym ciągu dyskusji wykazał tej lekarce pedagog, prof.
Muszyński, co wyniknąć musi z "ludycznego" potraktowania płciowości.
Drugi człowiek zostaje tu "zreifikowany", czyli sprowadzony do
roli rzeczy. Z przedmiotem zabawy nikt nie nawiązuje więzi osobowej, a
tego rodzaju więzi są głęboką potrzebą psychiczną dla każdej
jednostki i koniecznością dla życia społecznego. Toteż ludyczne
traktowanie płciowości musi prowadzić do rozpadu istotnych dla społeczeństwa
więzi i musi w ostatecznym wyniku głęboko frustrować ludzi. Nadwartościowe
traktowanie doznań seksualnych oraz różnic w budowie ciała mężczyzny
i kobiety ma rzecz jasna - tak jak wszystkie postawy - określone
przyczyny. Jeśli idzie o doznania seksualne; to wiązać należałoby
nadwartościowe przeżywanie tej dziedziny z trojakimi
psychofizjologicznymi skutkami orgazmu. . Po
pierwsze, orgazm odbarcza napięcie psychoruchowe czy emocjonalne, które
bynajmniej nie musi mieć swego źródła w bodźcach seksualnych. Może
ono być spowodowane, np. przemęczeniem, brakiem snu, stresami
psychicznymi, frustracją. Jeżeli chłopiec np. popełnia samogwałt, to
nie dlatego, iż jest podniecony seksualnie, a przede wszystkim dlatego,
że doświadcza pewnego napięcia psychoruchowego z zaburzeniami uwagi,
zaburzeniami snu, obniżeniem nastroju, zwiększeniem drażliwości, zwiększeniem
bezwładności układu nerwowego itd. W tych warunkach orgazm na pewien
czas rozładowuje to przykre napięcie. To samo zauważa wiele par małżeńskich.
Wiele kobiet jest przekonanych o tym, że mężczyzna musi
doznawać orgazmu, bo w przeciwnym razie będzie odnosił szkodę na
zdrowiu, będzie zdenerwowany, nie da się z nim żyć itp.. Po
drugie, orgazm zawęża pole świadomości, podobnie jak używki, alkohol,
narkotyki i szereg czynności automatycznych (np. prowadzenie, samochodu).
Orgazm stanowi zatem łatwą, choć tylko doraźną, reakcję na sytuację
konfliktową. Nie rozwiązuje on żadnego konfliktu (podobnie jak np.
alkohol czy narkotyk), pozwala jednak na chwilę o nim zapomnieć, odciąć
się od niego. Po doznaniu - przeżywanie konfliktu powraca, co dodatkowo
obciąża już i tak bezradną wobec konfliktu jednostkę. U osób ciężko
skonfliktowanych może istnieć nieodparte natręctwo orgazmu. U kobiety
częstą przyczyną poszukiwania orgazmu jest frustracja emocjonalna.
Chociaż, wydaje się, że kobieta znacznie ściślej wiąże przeżycie
orgazmu z emocjonalną relacją z osobą, niż mężczyzna. Stąd łatwo
tu o szereg trudności występujących równolegle ze stresami
emocjonalnymi i z zawodem w życiu emocjonalnym. Po
trzecie, orgazm może być przeżywany jako swoisty wyraz męskości czy
kobiecości, a więc uchodzić :może jako istotny element autoportretu
seksualnego ,jak to określił prof. Kępiński. Zwłaszcza często
spotykamy się z takim przeżywaniem orgazmu u mężczyzn. Doświadczając
poczucia niepełnowartościowości swojej męskości, mężczyzna szuka
jej potwierdzenia w przeżywaniu orgazmu czy też równorzędnie podkreślaniu
męskiej budowy ciała lub jego wydolności Jak z tego wynika, orgazm -
element życia seksualnego - może być poszukiwany z powodów niezależnych
od życia seksualnego. Można by zatem mówić o pozaseksualnych funkcjach
orgazmu. Te
uwagi pozwalają dostrzec złożone problemy życia seksualnego nie tylko
poza małżeństwem, ale i w samym małżeństwie. Jeśli np. mężczyzna
nauczy się ograniczać życie seksualne do poszukiwania orgazmu i to ze
względu na jego pozaseksualne funkcje, to z koniecznością ucierpi na
tym więź między małżonkami, ucierpi też i funkcja znaczeniowa
stosunku małżeńskiego. Kobieta przeżywa to wówczas boleśnie. Można
z ust kobiety usłyszeć wówczas z goryczą zadane pytanie: Dlaczego mój mąż m
u s i się do mnie zbliżyć,
gdy mnie boli głowa?" Czym dla jej męża jest stosunek małżeński,
skoro on musi do niego przystąpić? Nie ma mowy o tym, by stosunek taki
stanowił wyraz uczuć wzajemnych, czy więzi emocjonalnej. Powstaje
pytanie: Kiedy doznanie seksualne może stać na usługach takiej więzi?
Odowiedź brzmi: Tylko w wypadku, gdy zarówno mężczyzna jak i kobieta będą
wewnętrznie wolni od potrzeby poszukiwania tego rodzaju doznania, tzn.
gdy poszukiwanie orgazmu nie będzie się narzucało jako pewnego rodzaju
nieunikniona konieczność wobec nieumiejętności dojrzałej reakcji na
powstałe sytuacje stresowe. 6.
Tworzenie więzi Prawidłowe
kształtowanie się współżycia z innymi ludźmi jest istotnym
czynnikiem prawidłowego rozwoju osobowości. Od samego początku swojego
życia, człowiek poczęty przez parę ludzką żyje i rozwija się wśród
innych ludzi i od nich - jeśli tak wolno powiedzieć - uczy się człowieczeństwa.
Podstawową wspólnotą ludzką, która kształtuje rozwój człowieka,
jest rodzina. Wszystko wskazuje na to, że rola więzi rodzinnych jest
decydująca w życiu psychicznym człowieka. Więzi z rodzicami, kształtujące
osobowość dziecka, ulegają w miarę dojrzewania przemianom. Potrzeba
bezpieczeństwa, potrzeba życzliwości, potrzeba fizycznej bliskości z
kimś kochającym i kochanym - cechująca psychikę dziecka - rozwija się
nadal i przekształca w więź o charakterze małżeńskim. Więzi te są
związane z płciowością, są jedną z funkcji płciowości w człowieku.
Płciowość staje się tworzywem w relacjach międzyludzkich, czy może
należy powiedzieć ściślej - staje się tworzywem tych relacji. Otóż
zauważyć trzeba, że każdy człowiek wchodząc w związek małżeński,
a więc wchodząc w więź o charakterze seksualnym z osobą odmiennej płci,
żywi nadzieję, że więź ta będzie trwała. Nie tylko więc założenie
rodziny, ale i trwałość międzyosobowej więzi seksualnej, jest
najbardziej podstawową potrzebą seksualną człowieka jest jego głębokim
oczekiwaniem. Wszelka przelotność relacji seksualnej wiąże się z
frustracją . Rozpad
więzi małżeńskiej jest też frustracją, jest zniszczeniem tych najgłębszych
ludzkich oczekiwań Nie można mówić o więziach, gdzie brak jest
prawdziwej akceptacji człowieka, gdzie brak jest wymiany dóbr i
traktowania drugiej osoby z życzliwością i oddaniem. Trudno będzie mówić
o prawdziwej więzi kształtującej człowieczeństwo tam, gdzie człowiek
będzie traktowany pod jakimkolwiek względem jako pewnego rodzaju rzecz,
przedmiot służący zaspokojeniu własnych potrzeb. Stosunek seksualny może
stać na usługach więzi międzyludzkiej w małżeństwie. Nie jest to
jednak zjawisko częste ze względu na pozaseksualne funkcje orgazmu. Jest
niestety częstym zjawiskiem w małżeństwie poszukiwanie zbliżenia
seksualnego przez mężczyznę ze względu na to, co bywa określane jako
"potrzeba seksualna". Rozumie się przy tym potrzebę
analogicznie do fizjologicznych potrzeb głodu, pragnienia itp. W takiego
rodzaju poszukiwaniu zbliżenia, partner traktowany jest - przynajmniej w
jakimś stopniu - służebnie a stosunku do własnych potrzeb. W tym samym
stopniu zostaje sfrustrowana jego głębsza, ludzka potrzeba więzi,
zostaje zranione poczucie godności. Zostaje zatem zraniona więź między
małżeństwem; pojawia się u kobiety obojętność względem życia
seksualnego, rozwijająca się niejednokrotnie w agresywność względem męża
- z wszystkimi skutkami tej postawy emocjonalnej. Współżycie seksualne
może przyczyniać się do
pogłębienia więzi między małżonkami tylko w tym stopniu, w jakim
jest poszukiwane jako wyraz tego wszystkiego, co małżonków łączy,
jako wyraz serdeczności, wzajemnej czułości i wzajemnego oddania.
Wydaje się to oczywiste, a jednak pozaseksualne funkcje orgazmu mogą
narzucać się z taką siłą (zwłaszcza mężczyźnie), że w partnerach
powstaje rzeczywista niepewność co do istotnego motywu szukania zbliżenia.
Jedyną rękojmią prawidłowości motywu jest umiejętność
zrezygnowania ze zbliżenia w imię określonej wartości, jaką jest
drugi człowiek czy porządek etyczny. Przy czym rezygnacja ta nie może
wywoływać rozdrażnienia, agresywności, bo to świadczy właśnie o
braku wewnętrznej wolności w stosunku do doznań seksualnych . 7.
Funkcja znaczeniowa We
współczesnej kulturze znaczeniowa funkcja płciowości odgrywa znaczną
rolę. Człowiek współczesny przywiązuje do tej funkcji duże
znaczenie, wiąże z nią wielkie oczekiwania. W większości wypadków
oczekiwania te zostają zawiedzione. Każde
działanie, którego przedmiotem jest drugi człowiek, może się stać
wyrazem naszej postawy względem drugiego człowieka. Charakter stosunku
seksualnego i przeżyć z nim związanych sprawiają, że sam ze siebie
jest on wieloznaczny. przygodny stosunek ludzi, Których nic głębszego
ze sobą nie wiąże, może być w swej zewnętrznej szacie identyczny ze
zbliżeniem kochającego się małżeństwa. Dopiero zespół okoliczności
pozwala odczytać konkretne znaczenie tego gestu. Słowem
- stosunek seksualny może być narzędziem kłamstwa tak samo, jak inne
zewnętrzne wyrazy- którymi człowiek ujawnia swe wewnętrzne stany. Źródłem
wieloznaczności stosunku seksualnego jest to, że stanowi on
przekroczenie fizycznych granic osoby ludzkiej. Terytorium stosunku
seksualnego - jeśli wolno użyć takiej przenośni - jest osoba kobiety.
Tym, który przekracza granice tego terytorium jest mężczyzna. Skala
postaw, zajmowanych przez partnerów stosunku, jest bardzo szeroka: od głębokiego
pragnienia jedności życia i radości z istoty będącej ucieleśnieniem
tej jedności - dziecka, poprzez szukanie różnych korzyści osobistych,
gdzie drugi człowiek występuje w roki służebnej względem tych korzyści,
do jawnego gwałtu i okrucieństwa. Problem powstaje w związku z tym, że
stosunek seksualny wiąże się z doznaniami i przeżyciami, które mogą
być poszukiwane same dla siebie. W takim wypadku drugi człowiek jest po
prostu wykorzystywany jako źródło tych przeżyć. Zostaje wtedy
sfrustrowana potrzeba więzi, o której mówiliśmy, a stosunek seksualny
jest jakąś formą agresji, skoro nie stanowi wyrazu pragnienia wyrażania
więzi międzyosobowych i akceptacji drugiego człowieka. Stroną
poszkodowaną w tego rodzaju stosunku będzie zawsze kobieta 2e względu
na samą strukturę działania, które polega na przekroczeniu fizycznych
granic jej osoby. Zrozumiałą
rzeczą jest więc, że zdolność do wyrażania stosunkiem seksualnym
swojej wewnętrznej pozytywnej i akceptującej postawy względem drugiej
osoby, zależy od tego, jak człowiek traktuje swoje doznania seksualne.
Im bardziej strona doznaniowa, podmiotowa, działania seksualnego jest
przeżywana jako nieodparta potrzeba, jako pewnego rodzaju konieczność,
tym mniej człowiek jest zdolny do wyrażania tym działaniem
czegokolwiek. 8.
Analiza postępowania antykoncepcyjnego W
naszej analizie ograniczymy się do antykoncepcji w ścisłym znaczeniu, a
więc do określonego sposobu postępowania małżeństwa w dziedzinie życia
seksualnego. Chodzi więc o ludzi, którzy utrzymują jedność swojej więzi
małżeńskiej, zmieniają jednak celowo działanie swoich ustrojów lub
zachowanie się w czasie stosunku seksualnego, aby stosunek nie dał początku
życia dziecka. Należy
przede wszystkim zauważyć, że nie ma małżeństwa, które uciekałoby
się do antykoncepcji, gdyby wiedziało, że prawidłowe współżycie nie
da początku. nowemu życiu.
Innymi słowy, każde małżeństwo wołało by współżyć prawidłowo.
Dlatego też postępowanie antykoncepcyjne zawsze rodzi frustrację.
Najbardziej nawet przekonany, zwolennik antykoncepcji nie odmówi słuszności
temu spostrzeżeniu. Frustracja ta jest głębsza u kobiety, wobec jej
roli w stosunku seksualnym oraz wobec głębszego u niej lęku przed
nieoczekiwaną ciążą. Za frustracją idzie agresywność małżonków
względem siebie wzajemnie oraz negatywizm kobiet względem współżycia
małżeńskiego. Statystyki podają różne wielkości, jednak najbardziej
nawet ~optymistyczne z nich stwierdzają, że liczba kobiet nie
zainteresowanych współżyciem seksualnym w małżeństwie przekracza
50%. Negatywizm ten może mieć - rzecz jasna - również inne źródła,
np. wadliwą formację psychoseksualną, lęk przed doznaniem seksualnym
przeżywanym jako coś złego etycznie, może też być spowodowany
bezwzględną, autoerotyczną postawą mężczyzny, szukającego w
stosunku małżeńskim tylko zaspokojenia swojej "potrzeby
seksualnej" Niemniej, frustracja związana z postępowaniem
antykoncepcyjnym jest faktem, wobec powszechnego pragnienia prawidłowego
współżycia. Nie można lekceważyć jej znaczenia. Za jej rolą w
powstawaniu negatywizmu kobiet żyjących w małżeństwie do życia
seksualnego przemawia również fakt, że liczba zniechęconych kobiet
wzrasta z upływem czasu trwania małżeństwa. Dlaczego
zatem ludzie podejmują postępowanie antykoncepcyjne, skoro chcieliby współżyć
prawidłowo? Jedna
grupa małżeństw chwyta się antykoncepcji w poczuciu zupełnej bezradności.
Ludzie ci chcieliby planować poczęcia, a nie wiedzą jak to zrobić aby
równocześnie został zachowany głębszy, ludzki wymiar życia
seksualnego. Ta grupa małżeństw ucieka się zresztą raczej do
przerywania stosunku, przejawiając niechęć do innych metod
antykoncepcyjnych, przeżywanych jako bardziej "sztuczne",
"nienaturalne". W tej sytuacji żona przeżywa konflikt, staje
się niechętna lub otwarcie agresywna względem współżycia, przestaje
traktować współżycie seksualne jako wyraz łączności uczuciowej.
Powoduje to regresję mężczyzny do młodzieńczego autoerotyzmu, do
szukania w stosunku seksualnym przede wszystkim rozładowania napięć
emocjonalnych czy ucieczki od konfliktów niesionych przez życie. W
stosunku do tej grupy małżeństw otwiera się przed lekarzem wdzięczne
zadanie dopomożenia tym ludziom, aby mogli żyć seksualnie w taki sposób,
jak tego pragną, aby ich współżycie seksualne było elementem integrującym
uczuciowo. Dokładne rozpoznanie przez kobietę cyklu płodności jest
warunkiem powrotu do prawidłowego życia seksualnego. Tutaj autorytet i
pomoc lekarza mogą być decydujące, wobec istniejącej już w tych małżeństwach
degradacji życia seksualnego, zniechęcenia i narosłej agresywności. Druga
grupa małżeństw podejmuje postępowanie antykoncepcyjne, programowo
traktując życie seksualne jako nieodpartą potrzebę, pewnego rodzaju
konieczność, wobec której człowiek jest bezsilny, a która - z drugiej
, strony - pozwala przeżyć coś co odbarcza napięcia emocjonalne, co
pozwala na chwilę wyłączyć się z życia, co wreszcie może mieć
znaczenie dla budowania własnych wyobrażeń o swojej "męskości"
czy "kobiecości". Do tej grupy małżeństw zaliczyć należy
wypadki, w których żona ucieka się do antykoncepcji jako do źródła
obrony przed skutkami pewnego rodzaju gwałtu, jakim są dla niej stosunki
seksualne z mężem, wywierającym na nią przymus. W obawie przed
rozbiciem małżeństwa, odejściem ojca od dzieci, w obawie przed możliwą
zdradą męża czyni wszystko, co w jej mocy, aby tak zmodyfikować działanie
swojego ustroju, czy tak się przygotować do stosunku, by przynajmniej
nie dał on początku ciąży, w tych warunkach przeżywanej jako tragedię. W
tej grupie małżeństw psychiczne postawy płciowe wykazują zaburzenia,
których wyrazem jest brak głębszej więzi emocjonalnej, regresja mężczyzny
do postawy autoerotycznej, duże nasilenie agresywności u kobiety. Krańcową
postacią agresywności jest usunięcie ciąży, zawsze przez kobietę
przeżywane jako zabicie własnego dziecka (niezależnie od obronnych
mechanizmów racjonalizacji lub zaprzeczenia). Przerywanie ciąży jest
wyrazem pełnej dezintegracji życia seksualnego i dezintegrację tę
utrwala w trudny do odwrócenia sposób. Płciowość, a więc potencjalne
rodzicielstwo, jest przeżywana jako przeszkoda dla działania płciowego.
Następuje degradacja więzi między małżonkami i - rzecz jasna - więzi
między rodzicami a żyjącymi już dziećmi, skoro mają one za rodziców
ludzi, którzy odnieśli się do ich rodzeństwa z agresją w jej krańcowej
postaci. 9.
Płciowość człowieka a antykoncepcja Jak
ocenić postępowanie antykoncepcyjne w świetle określonych wyżej
spostrzeżeń? Co wnosi do lekarskiego spojrzenia na antykoncepcję
przeprowadzona analiza funkcji płciowości w człowieku? a.
Funkcja prokreacyjna a antykoncepcja W
postępowaniu antykoncepcyjnym wyraża się nieakceptacja płciowości, równoznacznej
przecież z potencjalnym rodzicielstwem. Postępowanie antykoncepcyjne bądź
pozbawia aktualnie człowieka płodności (np. pigułki antykoncepcyjne),
bądź stanowi z e s p
ó ł c z y n n o ś c
i mających na celu
przekreślenie możliwości ojcostwa względnie macierzyństwa w działaniu
seksualnym. Potencjalne rodzicielstwo. - istota płciowości - jest przeżywane
jako przeszkoda dla działania płciowego. Staje się ono działaniem posługującym
się narządami płciowymi ale wyrażającym nieakceptację dla płciowości
partnera i swojej własnej. Nieakceptacja siebie i partnera jako
potencjalnego ojca czy potencjalnej matki stanowi wyraz degradacji
psychoseksualnej i prowadzi do frustracji więzi i do następstw omówionych
już powyżej /s.5-7/. b/
Podmiotowe funkcje płciowości a antykoncepcja Antykoncepcja
jest wyrazem rezygnacji ze sterowania działaniem seksualnym. Jest więc
wyrazem rezygnacji z wewnętrznej wolności człowieka, która stanowi
przedmiot troski psychoterapeuty. Potrzeba seksualna jest przeżywana jako
konieczność, relacje seksualne są wówczas wyrazem dezintegracji.
Doznania płciowe, których poszukiwanie staje się pewnego rodzaju natręctwem,
nie stanowią jedności z relacjami międzyosobowymi o charakterze więzi
i nie wchodzą w ich pełnię. Zamiast sterować swoim działaniem, człowiek
szuka sposobów uniknięcia skutków niesterowanego działania, pozbawiając
to działanie wymiarów prawdziwie człowieczych. c.
Tworzenie więzi a antykoncepcja Gdzie
nie ma akceptacji człowieka takim, jakim on jest, trudno mówić o
istnieniu prawdziwych więzi z nim. W postępowaniu antykoncepcyjnym
zawiera się protest przeciwko rodzicielstwu, a więc przeciwko ojcostwu i
macierzyństwu. Jest to więc protest przeciwko drugiemu człowiekowi jako
istocie płciowej. Brzmi to paradoksalnie, a jednak jest rzeczywistością.
Paradoks ten wskazuje na dezintegrację, jaką w życie seksualne
wprowadza antykoncepcja. Działanie seksualne zostaje podejmowane niezależnie
od więzi emocjonalnych z partnerem, a niejednokrotnie wbrew temu, co
jednoczy i kosztem tego. d/
Znaczeniowa funkcja płciowości a antykoncepcja Z
tych samych powodów stosunek antykoncepcyjny nie może stać na usługach
wyrażania postawy akceptującej drugiego człowieka, a więc miłości.
Zwłaszcza wyraźnie ujawnia się ten fakt ilekroć kobieta zostaje
zmanipulowania w tym celu, aby mężczyzna mógł bez poczucia
odpowiedzialności i jakiegokolwiek sterowania swoim działaniem, podjąć
stosunek seksualny. Jakkolwiek by rozpatrywać antykoncepcję, analiza
postaw i motywów działania wykazuje w tym wypadku podporządkowanie
drugiej osoby swoim przeżyciom i potrzebom. Ta postawa nie da się
pogodzić w wyrażaniem postaw akceptujących drugiego człowieka jako
wartość. Powstaje
jednak pytanie, czy planowanie rodzicielstwa drogą okresowego
powstrzymywania się od stosunków seksualnych w fazie płodności nie
jest wyrazem - lub ewentualnie czy nie prowadzi do podobnej dezintegracji
psychoseksualnej jak stosowanie zabiegów antykoncepcyjnych? W
postępowaniu antykoncepcyjnym, jak zostało powiedziane, protest i
agresywność względem płciowości posunięte są do czynnego
p r z e k r e ś l e n i a
potencjalnego rodzicielstwa drogą manipulacji dokonanej na człowieku,
w celu odniesienia osobistej korzyści, a mianowicie do uzyskania pewnej
sumy doznań czy przeżyć z uszczerbkiem dla innych funkcji płciowości:
jakimi są tworzenie więzi czy komunikowanie uczuć. Tego
rodzaju manipulacja dokonywana na człowieku nie ma miejsca w wypadku, gdy
małżeństwo powstrzymuje się od stosunku seksualnego. Jest to
zasadnicza różnica zachodząca między tymi dwoma rodzajami zachowań. Rozpoznawanie
rytmu płciowego pozwala małżeństwu na współżycie w pełni prawidłowe,
co - jak stwierdziliśmy - jest głęboką potrzebą każdego małżeństwa. W
powstrzymywaniu się od stosunków seksualnych, w celu regulacji poczęć,
możliwość ojcostwa i macierzyństwa steruje działaniem seksualnym, wpływa
na kształtowanie samych zachowań seksualnych, które nabierają
charakteru ludzkiego przez to, że są podległe ludzkiemu sterowaniu. Umożliwia
to podejmowanie stosunków seksualnych w sposób znacznie bardziej ludzki,
jako swobodnego wyrazu tego wszystkiego, co małżonków łączy. Postępowanie
antykoncepcyjne natomiast, podporządkowuje drugiego człowieka swojej własnej
"potrzebie seksualnej" - nie sterowanej. Rzecz
jasna - i w takim postępowaniu może się ujawniać dezintegracja
psychoseksualna, gdy mianowicie powstrzymywanie się od stosunków
przyjmowane jest z rozdrażnieniem, niechęcią, poczuciem frustracji,
owej "potrzeby seksualnej", o czym nieraz się mówi. Trudno w
tym wypadku mówić o dojrzałości psychoseksualnej. Dezintegracja jest
tu podobna jak u ludzi wybierających postępowanie antykoncepcyjne,
chociaż należy odnosić się tutaj z szacunkiem do owego wysiłku
zmierzającego ku uczłowieczeniu życia seksualnego, pomimo, że
aktualnie jeszcze płciowość - a więc potencjalne rodzicielstwo jest właściwością
budzącą agresywność. W
wypadku, gdy płciowość jest w pełni akceptowana jako właściwość i
wartość kochanej osoby, okresowe odkładanie stosunków, mające na celu
planowane przekazywanie życia, jest wyrazem więzi, stosunki stają się
czynnikiem głęboko jednoczącym związaną uczuciem parę małżeńską. Przeprowadzona
analiza prowadzi do wniosku, że doradzanie antykoncepcji, jako
programowej metody planowania rodzicielstwa, jest błędem sztuki
lekarskiej, powoduje bowiem nieuchronnie wystąpienie frustracji istotnych
oczekiwań człowieka w dziedzinie życia seksualnego, mianowicie:
frustracji pragnienia prawidłowego współżycia, frustracji związanej z
osłabieniem więzi międzyosobowej we współżyciu oraz prowadzi do
rozkojarzenia między życiem seksualnym a więziami emocjonalnymi łączącymi
małżonków. Lekarz,
który udziela porad, winien o tym pamiętać zawsze, tzn. również w
wypadku, gdy sytuacja małżeństwa jest subiektywnie przeżywana jako
bardzo trudna i powikłana. Sytuacje takie zachodzą. Nie ma jednak
sytuacji, w której antykoncepcja byłaby postępowaniem dojrzałym i
ludzkim ze stanowiska psychologii seksualnej. Sprawa przedstawia się o
tyle trudno, że niedojrzałość psychoseksualna lekarza rzutuje na
porady udzielone w tym zakresie. Lekarz, skądinąd odpowiedzialny w
innych dziedzinach porad lekarskich, w poradach dotyczących życia
seksualnego przejawia nieraz zaskakujący brak odpowiedzialności, tym groźniejszy
dla pacjenta, im mniej sam uświadamia sobie swój własny brak dojrzałości. Jedno
jest pewne: rozwiązanie problemu planowanego rodzicielstwa, przy
zachowaniu w pełni prawidłowego i dojrzałego życia seksualnego, w małżeństwie
jest możliwe. Któż bardziej jak lekarz powołany jest do tego, by pomóc
ludziom, dla których problemy seksualne są udręką, w dojściu do tej
dojrzałości? [1]Patrz
Kodeks etyki lekarskiej z 1993 r., art. 2 i 3. [2]Paradoksem
jest, że skuteczność jest
tu rozumiana jako skuteczne zawieszenie prawidłowej skądinąd czynności
ustroju! [3]
Nie może nas dziwić odniesienie
normy do osoby, bo w naszym postępowaniu .lekarskim nieustannie
musimy się liczyć z osobą. Lekarz nie może abstrahować od tego, iż
przedmiotem jego troski jest
c z ł o w i e k tej
troski potrzebujący. Wiadomo np., że lekarz ma. w odniesieniu do
pacjenta tylko tyle uprawnień ile mu pacjent udziela i udzielić może.
Pacjentowi skądinąd przysługują - jako osobie - pewne prawa
podmiotowe o charakterze niezbywalnym, tzn. takie, których nie tylko
nie godzi się człowieka pozbawiać, ale których i on sam nie może
się zrzec, ponieważ ,zrzekając się ich,
przeczyłby temu ,kim jest. Szereg tych praw wylicza Karta Praw
Człowieka, uchwalona przez ONZ pięćdziesiąt lat temu. Jeśli
chodzi o ciało ludzkie, to nie przysługuje człowiekowi
nieograniczone prawo do dysponowania nim. Np. człowiek, któryby
prosił lekarza o odjęcie zdrowej ręki, bo chciałby - przypuśćmy
- uzyskać jakieś świadczenia, nie może liczyć na wykonanie tego,
o co prosi. Pacjentowi bowiem nie przysługuje prawo takiego
dysponowania swoim ciałem. Z drugiej strony lekarz jest zobowiązany
do kierowania się w swoim działaniu wskazaniami lekarskimi. Nie jest
rzemieślnikiem działającym wyłącznie na życzenie klienta. [4]Patrz
powoływane wyżej art. 2 i 3 Kodeksu etyki lekarskiej.
|
|
[ STRONA GŁÓWNA | TEKSTY | LINKI | OJCIEC | DZIADEK |O MNIE |ARCHIWUM | E-MAIL ]
|