![]() |
|
Harry Potter i Pokémony |
|||||||||||||||||||||||||
|
|
Czy należy się bać Harrego Pottera i Pokémonów?
Zasadniczym problemem w Potterze (a także w Pokémonach) jest szczególna koncentracja na temacie magii i okultyzmu (niespotykana do tej pory kumulacja, jeśli chodzi o dotykalny i niealternatywny realizm okultystycznych treści). Proporcje są wyraźnie zachwiane. Magia była zawsze tłem, marginesem i domeną złych ludzi (zła). Tu jest jakby odwrotnie. Ale magii, nawet tzw. białej, nie można utożsamiać z dobrem. Zresztą ten, kto zwycięża "złego" maga, musi stać się jeszcze bardziej zły czy przebiegły od tego, którego pokonuje. Czy mamy prawo wykorzystywać czarną magię w obronie własnej? "Wola mocy", która występuje w Potterze i w Pokémonach jest nie tyle potrzebą człowieka, co przede wszystkim pokusą, którą trzeba rozpoznać, a nie kultywować, zwłaszcza że kult mocy stał się powszechny jak powietrze (w "Gwiezdnych wojnach" pozdrawiano się np. magicznym, antyreligijnym wezwaniem: "Niech moc będzie z tobą"). Także w satanizmie La Vey'a czy Crowley'a, wspomaganym magią, dąży się do mocy oraz używania zaklęć czarnej magii (zabijanie na odległość). Temat magii w "Harrym Potterze" czy też okultyzmu w "Pokémonach" jest okazją, by przeanalizować stosunek literatury do magii w ogóle lub szerzej: literatury do światopoglądu, lub jeszcze szerzej: stosunek sztuki do światopoglądu, w tym także religii czy rzeczywistości sacrum. Literatura nie ma prawa przedefiniowywać magii na swoją modłę. Oznacza to, że literatura nie może lekceważyć, czy negować arbitralnie obiektywizmu magii na rzecz własnych praw w subiektywistycznym traktowaniu tematu magii (jak czyni to, np. A. Sapkowski w swoim nowo wydanym kompendium o fantasy). Literatura nie ma także prawa do definicji wyobraźni czy fantazji, które są kategorią antropologiczną. Stosunek do magii w literaturze jest generalnie odzwierciedleniem stosunku do magii w kulturze, pod wpływem oświeceniowych przesądów czy scjentystycznych dogmatyzmów. Magia istnieje, jest grzeszna i groźna. Wskazuje na to także parapsychologia i psychotronika w ramach swego świata znaczeń, ostrzegając przed używaniem siły umysłu. Jednak wiąże się to także z upadkiem związku magii z demonologią i przeniesieniem magii wyłącznie na pozycje antropocentrycznej parapsychologii, która optymistycznie wierzy, że potrafi ujarzmić wszelkie siły rzekomej natury: widzialne i niewidzialne, wykluczając przy tym świat duchów, demonów czy zwodzenia duchowego, a także powagi zła. Magia jest realistycznym i grzesznym zabobonem (idolatrią), a nie irracjonalnym, głupim przesądem, który odnosi się do nie istniejącej rzeczywistości i z tej racji będącej rzekomo tylko materią wspomnianej wyobraźni czy fantazji. W "Harrym Potterze" światopogląd magiczny i pogański (fatalizm) przebija z całej książki, mimo że autorka twierdzi, że świadomie nie chce nakłaniać dzieci do takiego światopoglądu. Jednak niewiara w magię wcale nie czyni jej mniej niebezpieczną, a brak podstaw filozoficznych w umyśle pisarza nie znaczy, iż nie szerzy on nieświadomie jakiegoś światopoglądu. W książce widzimy fascynację (zamiast potępienia lub przynajmniej ostrożności) spirytyzmem, astrologią, chiromancją, krystalomancją, podróżami w czasie i zjawiskami okultystycznymi oraz parapsychologicznymi, jak np. poltergeist. To ostatnie zjawisko parapsychologia próbuje wyjaśnić optymistycznie, choć jest ono znane także z historii spirytyzmu potępionego przez Kościół. Nawet jeśli problemy magii przejęła parapsychologia, której baza terminologiczna pojawia się zarówno w Potterze jak i w Pokémonach (np. temat poltergeista w Potterze czy wampiryzmu energetycznego w Pokémonach), to i tak jest to niebezpieczne. Obfitość terminów - znaków odsyłających do coraz to nowych rzeczywistości (dziedzin) okultyzmu czy parapsychologii, musi spowodować pytania dziecka i stopniowe zainteresowanie tymi tematami. Sprzyja temu kontekst współczesnej kultury czy raczej subkultury, przyzwalającej na magię i okultyzm, i to nawet bez żadnych zastrzeżeń. Jest to dodatkowo niebezpieczne, zwłaszcza że w środowisku chrześcijańskim mało jest ludzi, którzy potrafiliby wyjaśnić te sprawy. Dzieci zaczynają szukać na własną rękę odpowiedzi w lekturze, której nie brakuje ani w księgarniach, ani w Internecie. Ten kontekst jest bardzo ważny w pytaniu o niebezpieczeństwo Pottera czy Pokémonów. Słowniki zamieszczone na końcu każdego tomu "Harrego Pottera" eufemistycznie zmiękczają powagę i niebezpieczeństwo magii. Samo istnienie słowników wskazuje na powagę, złożoność tematu okultyzmu i jego obecność w realnej historii, co sprzyja zadawaniu pytań przez dziecko i rozbudzaniu jego zainteresowania tematami okultyzmu i ezoteryzmu. Podobnie takie postaci, jak wampiry, wiedźmy czy wilkołaki są w tradycji demonologii chrześcijańskiej i kultury europejskiej ściśle związane z postacią szatana, istniejącą przecież realnie. W "Harrym Potterze" roi się od tych postaci, z których część jest wymyślona (swoiste hybrydy), a część odnosi się do wspomnianej tradycji demonologicznej, a także mitologii odsyłającej do świata zła (np. smoki i węże). Wszystkie te postaci są jakby znakiem wywoławczym przywołującym rzeczywistość duchową, której literatura w sposób arbitralny i bezprawny nie traktuje realistycznie. Uległa ona bowiem oświeceniowym matrycom, które w tym względzie są już zwykłymi przesądami intelektualnymi. Magia nie jest więc rzeczywistością alternatywną, ale realną. Wydaje się, że ilościowe odniesienia semantyczne, spowodowane obfitością i nadmiarem tematów okultystycznych sprzyjają zainteresowaniu i uzależnieniu realną magią, która zarówno w Potterze, jak i w Pokémonach wcale nie jest artystycznie wystylizowana i artystycznie "zdeformowana". Jest natomiast podana naturalistycznie w opakowaniu błyskotliwej akcji, podsycającej jedynie zainteresowanie tematem, zamiast je umniejszać lub - co najwyżej - włączać w pedagogiczno-artystyczną całość, co zawsze było cechą prawdziwej i wielkiej literatury. Wydaje się, że np. Tolkien używa w swojej twórczości konwencji snu, która jest nienaturalistyczna. Podczas gdy książka Rowling jest naturalistyczną kalką okultystycznej rzeczywistości. Książka była z tej racji już zakazana w niektórych szkołach angielskich, australijskich i amerykańskich. ZASTRZEŻENIA HUMANISTYCZNO-PEDAGOGICZNEZ punktu widzenia badań humanistycznych (symbolologia, archetypologia) wydaje się, iż książka Rowling nie jest zbiorem symboli, archetypów odsyłających do głębi, ale chaotycznym, eklektycznym i słabo przemyślanym konglomeratem rozmaitych znaków, odsyłających do świata okultystycznego i pseudomistycznego. Kontynuacja procesu uzależnienia od okultyzmu to cały przemysł finansowo-wydawniczy: zabawki, komiksy, książki do kolorowania, zeszyty, ubrania, sprzężenie z reklamami produktów (np. coca coli), w końcu filmy długometrażowe (o Pokémonach już są, o Potterze wkrótce będzie), które wtórnie prowokują produkcję wielu magicznych czy okultystycznych przedmiotów (gadżetów), a nawet działań promujących zainteresowanie magią w sposób coraz bardziej realistyczny. Humanista i agnostyk, U. Eco, badający okultyzm od strony lingwistycznej stwierdza, że "(...) myśl hermetyczna przekształca całe teatrum świata w zjawisko lingwistyczne, a jednocześnie odmawia językowi wszelkiej komunikatywności". Język magiczny to brak komunikacji, którą zastępuje pragnienie władzy, już jakby z natury sprzeczne z duchem komunikacji i dialogu. W magii nikogo się nie słucha, nie ma się nikogo ponad sobą, ale zawsze rozkazuje się i stawia siebie w centrum. O "dobru" tzw. białej magii decyduje subiektywnie zawsze uprawiający magię, nie jest więc ono obiektywnym dobrem. Wrodzony egoizm i subiektywizm dziecka zamiast ulegać sublimacji i uspołecznieniu wprowadzane są w pułapkę fiksacji, a nawet gloryfikacji (umocowanej teoretycznie w łonie światopoglądu magicznego, który ma charakter całościowy). W myśleniu magicznym istnieje na przykład zbieżność przeciwieństw, a nie rozdzielność dobra i zła. Upadają tu zasady logiczne - zasada niesprzeczności, które umożliwiają owe rozróżnienie dobra i zła od strony formalnej. Nie zmienia to jednak faktu obiektywnej grzeszności i niebezpieczeństwa magii, realnie zagrażającej zdrowiu psychicznemu oraz duchowości ludzi uwikłanych w jej sieci. Zdaniem wielu autorów, także z humanistycznego punktu widzenia, książki mają charakter szerzenia ducha śmierci, nienawiści, zemsty, braku szacunku do rodziców, braku dialogu (tam, gdzie są zaklęcia, tam nie ma dialogu). W książce Rowling (podobnie jest w Pokémonach) widzimy Harrego, który uczy się używania swoich mocy w bolesny dla innych sposób, co nie jest właściwym wzorcem wychowania wrażliwości u dzieci i naturalnego ducha empatii. Książka sprzęga niebezpiecznie, infantylne potrzeby dziecka (dziecięcy "sen o potędze") z jakimś "syndromem Fausta", poszukującego magicznej "woli mocy". Rodzice sportretowani zostali jako źli i autorka przyznaje, że jest to zamierzone. Jest to swoista gloryfikacja świata dziecięcego, w oderwaniu od rodzicielskiej odpowiedzialności w przekazywaniu rodzinnej tradycji i znaczenia powagi w życiu. Euroamerykańska kultura narcyzmu i infantylizmu sprzyja absorpcji tej książki, gdzie Narcyz sprzymierza się z Faustem. Ta manipulacja może też odnosić się do kompleksu niższości, jaki posiada wiele dzieci w tej właśnie kulturze (pozbawionych rodziców lub posiadających "złych" rodziców). Wtedy następuje identyfikacja z chudym chłopcem w okularach z blizną na czole, który w realistycznych warunkach jest niedoceniany, a nawet pogardzany przez rówieśników. W świecie ludzkim Harry jest nikim, ale wszystko zmienia się w jego 11. urodziny. Od zera do bohatera. Harry odkrywa, że jest magiem o wielkiej sławie w kręgach "właściwych" ludzi, wpływowych i "wtajemniczonych". Sprzyja to myśleniu ezoterycznemu, typowemu dla sekt okultystycznych czy nawet satanistycznych. Z punktu widzenia psychologii rozwojowej, a także duchowości chrześcijańskiej, zamiast ciężkiej pracy - niezbędnej w prawidłowym rozwoju - oferuje się tu magiczną drogę "na skróty". Pokémony i Harry Potter, którzy zawsze chcą tylko walczyć, zabijać i nieustannie wygrywać, nie są wzorem dla właściwego wychowania, gdzie powinno być miejsce na kryzys, klęskę, pokorę, przebaczenie czy integrację własnej słabości. Aleksander Posacki SI - dr filozofii, adiunkt na Wydziale Filozoficzno-Pedagogicznym "Ignatianum" w Krakowie, w Katedrze Filozofii Człowieka.
Ostatnio ukazał się czwarty tom z serii książek autorstwa pani J.L. Rowling, opowiadających o Harrym Potterze. Książki te mają rzesze zwolenników na całym świecie i niewątpliwie są największym komercyjnym sukcesem wydawniczym ostatnich lat. W Internecie można znaleźć tysiące stron poświęconych Harry’emu, zrzeszające w fun clubach jego wielbicieli. Ale są też opinie odmienne. Np. w „Wirtualnej Polsce” ukazał się następujący artykuł: „Harry Potter – dzieło szatana?” /DPA 2001-03-19 (19:26)/ Katolicki
ksiądz z Windischgarsten (północna Austria) nazwał w poniedziałek
książkową serię z Harrym Potterem dziełem szatana. Proboszcz
austriackiej prowincji powiedział w radiowej audycji, że obawia się
o dusze dzieci, czytelników
Harry’ego Pottera. Literatura ta, która od kilkudziesięciu miesięcy
bije wszelkie rekordy popularności
w wielu krajach świata, opisuje przygody chłopca – ucznia szkoły
dla czarodziejów. Magia zawarta w tych książkach, według proboszcza,
jest sprzeczna z nauką płynącą z Pisma Świętego. Nauki
tajemne i wiedza okultystyczna stały się powszechnie akceptowane –
uważa austriacki ksiądz. Kościół i wychowawcy powinni ustrzec przed
tym dzieci.(ck) Nie jest to głos odosobniony. Również z polskich
ambon można było usłyszeć słowa przestrzegające przed złym wpływem
Harry’ego na dzieci. W „Naszym Dzienniku” ukazał się artykuł na temat Pokemonów, zamieszczony zresztą również w naszym serwisie[1], zawierający krytyczną opinię o książkach pani Rowling: „Pokemon – kieszonkowy potwór” – Mirosław Salwowski /Nasz Dziennik z dnia 23 maja 2001 nr 119 (1008)/ „Otóż
mnie Harry Potter bardzo się podobał. Zabawny i wciągający”. Skąd
zatem biorą się tak przeciwstawne opinie?
Zachęcony
przez redakcję w osobie Jacka Jureczko zabrałem się do lektury powieści
Joanne. K. Rowling o Harrym Potterze. Wiadomo
– potteromania. Temat wprost wymarzony dla socjologa. Tym bardziej, że
o samych książkach krążą różne opinie. Nawet na Apologetyce (patrz:
Aleksandra Kowal – „Harry Potter – dzieło szatana?”). Autorka Harrego Pottera Joanne Rowling jest Angielka, romanistka z wykształcenia, z zawodu nauczycielka. Mieszka w Edynburgu, ma 35 lat i siedmioletnią córkę Jessike. Autorka
od samego początku wiedziała, ze seria obejmować będzie siedem tomów, bo
tyle lat trwa nauka w szkole magii i czarnoksięstwa Hogwart. Obmyślenie i
naszkicowanie serii zajęło jej pięć lat, dopiero potem przystąpiła do
pisania I tomu. Na napisanie tej książki otrzymała stypendium Szkockiej
Akademii Nauk. Na początku jednak nie mogła znaleźć wydawcy, maszynopis
pierwszego tomu odrzuciły najbardziej renomowane wydawnictwa brytyjskie. W końcu
„Harry Potter i Kamień
Filozoficzny” został wydany przez niewielkie wydawnictwo Bloomsbery.
Był to faktycznie jej debiut wydawniczy, choć nie pisarski – przyznaje
bowiem, że pisała od zawsze. Najwyraźniej, gdy uwierzy się w siłę wyobraźni,
można, będąc debiutantem, napisać bestseller. Do
tej pory wydała cztery książki z zakrojonej na siedem tomów serii o Harrym
Potterze: –
„Harry
Potter and the Philosophers Stone”
(1997) –
„Harry
Potter and the Chamber of Secrets”
(1998) –
„Harry
Potter and the Prisoner of Azkaban”
(1999) –
„Harry
Potter and the Goblet of Fire”
(2000) Harry
Potter
jest chudym chłopcem w okularach i z widoczną blizną na czole. Uczęszcza do
szkoły Magii i Czarnoksięstwa. Harry został sierotą mając roczek. Uszedł
śmierci z rąk maga Lorda Voldemorta, który zamordował jego rodziców (również
czarnoksiężników). Harry jest adoptowany i przez następne dziesięć lat
przebywa w domu swego wuja i ciotki w Londynie. W zwykłym ludzkim świecie
Harry jest nikim, lecz wszystko zmienia się na jego jedenaste urodziny.
Odkrywa, że jest magiem o wielkiej sławie. Odkrycie przez Harrego jego
magicznych mocy uświadamia mu, że jest inny od reszty. Zostaje przyjęty do
szkoły magii i czarnoksięstwa w Hogwarts i tam pod czujnym okiem
nauczycieli poznaje zawiłe arkana magii. Cykl
powieści o chłopcu, uczniu szkoły czarodziejów, zyskał ogromną popularność.
Jej miarą są milionowe nakłady. Wspaniałe strony w Internecie. Kluby
zwolenników, wręcz fanów Harry Pottera. Inną miarą są wyważone pochlebne
opinie, także z kręgów kościelnych. Ale są i głosy krytyczne. Pozwolę
sobie zacytować na wstępie zarówno jedne opinie jak i drugie, zanim
przedstawię swoją: Dr
Grzegorz Leszczyński, Harry
Potter to opowieść na wskroś chrześcijańska, klasyczna baśń –
bardzo unowocześniona, umieszczona we współczesnym tle, ale oparta na ciągle
klasycznych wzorcach. Jest w niej zło i dobro,
które w końcu zwycięża. Tak jak w klasycznych baśniach, mówi się tutaj o
wartościach najprawdziwiej
i najgłębiej chrześcijańskich. Ojciec
Tomasz Dostatni, Powieść
utrzymana jest w konwencji baśni lub, jak się dzisiaj mówi, fantasy.
Krytykowanie magii i czarów w książce, to podważanie zasad, na których
opiera się literatura dla dzieci. Baśnie braci Grimm i Andersena;
„Kopciuszek” czy „Alicja w Krainie czarów” – to
wszystko jest utrzymane w podobnej
konwencji: Głównym tematem „Harry'ego Pottera” nie jest magia, ale
walka ciemności i jasności.
W powieści bardzo wyraźnie pojawiają się wartości chrześcijańskie –
np. przebaczenie, przyjaźń
i miłość, a oskarżanie książki np. o satanizm, to jakieś nieporozumienie. Jacek
Ghramy, Pomieszanie
magii i realiów wziętych ze współczesnego świata, wrogość wobec dorosłych
i nie respektowanie
prawa czytelnika da bycia dzieckiem to niektóre wady bestsellerowej powieści
dla dzieci pt. „Harry Potter”. Powieść może być niebezpieczna,
bo przeciwstawia świat Harry'ego Pottera światu
tzw. Mugoli. Przy czym ten pierwszy dyktują zasady gry. Dla dziecka, które żyje
w dzisiejszym świecie, niebezpieczne może być magiczne tło, dodane do zupełnie
rzeczywistego świata. Uważam, że większość czytelników „Harryy'ego
Pottera” nie jest przygotowana, żeby potraktować
książkę jako przypowieść czy przygodę literacką. Mogą zgubić granicę
między tym, co realne, a tym, co nierealne. Istnieje tu niebezpieczeństwo, że
zaburzone zostaną rzeczywiste prawa rządzące światem, a dowartościowana
zostanie magia. (wypowiedzi
za „Przewodnik Katolicki” 18/01 z 06.05.01) „Dziś
troszkę o Harrym w Australii” Okazuje
się, że „Harry Potter i kamień filozoficzny” ma zagorzałe grono
przeciwników w Australii. Film, który wszedł na ekrany australijskich kin 29
listopada, został negatywnie oceniony przez szereg prowadzonych przez kościoły
szkół. Ekranizacja niebywale popularnej książki J.K. Rowling o przygodach
młodego czarnoksiężnika właśnie z powodu zarzutów o propagowanie okultyzmu
i czarnoksięstwa zakazana została przez 60 szkół prowadzonych przez kościół
Adwentystów.
Ten sam los potkał również powieść, którą wycofano z wielu bibliotek
szkolnych. Jak twierdzą
przedstawiciele kościoła, zagrożenie okultyzmem jest realne, gdyż proceder
ten jest szeroko uprawiany w Australii. za:
http://www.azoth–harry.prv.pl/ Refleksja nad Harrym Potterem.Zanim
rozpocznę swoją refleksje nad lekturą Harrego Pottera chciałbym
zaznaczyć nie należę do ludzi, którzy wszędzie wietrzą zło, szatańskie
podstępy i tym podobne rzeczy (stoję twardo na ziemi, czasem aż za bardzo),
ale… no właśnie, jest parę ALE. Takich parę ALE posiadają książki
poświęcone Harremu Potterowi. To,
że książki Pani Rowling wzbudzają tak liczne kontrowersje, może wskazywać,
że jest to coś na miarę dzieła i dzieła przez duże „D”.
Choć i to niekoniecznie. Dzisiaj, w dobie marketingu i reklamy, nawet przeciętny
produkt może zostać rozreklamowany tak, że później budzi kontrowersje. Jak
jest z Harrym Potterem? Oceńcie proszę sami. Zacznę
od tego co mi się podoba w Harrym Potterze
Powieści są napisane w konwencji bajki. Zasadniczo osią każdej bajki jest pewien podział na rzeczywistość dobrą i złą, walką między nimi, ostateczne zwycięstwo dobra. Te elementy są także w powieściach pani Rowling. Język bajki (czy też baśni) jest uwodzicielski – wciąga, angażuje. Podobnie przeżywamy coś z uwodzicielskiego działania w tych powieściach – angażujemy się po stronie Harrego, sieroty, przeżywamy wraz z nim jego poniżenia w domu dalszej rodziny, a później już wciąga nas całkowita fikcja (która jest jakąś jakby podszewką rzeczywistości – np. zamiast ziemskiego futbolu pojawia się magiczny „quidditch” – gra czarodziejów na miotłach do kilku bramek). Harry
Potter jest oczywiście pozytywnym bohaterem i daje sobie radę ze złem. W
dzieciństwie został zaatakowany przez złego czarodzieja Voldemorta. Jego
rodzice zginęli, natomiast on sam przeżył, zaznaczony jedynie trwałą blizną
na czole w kształcie błyskawicy. Moc zła na nim się zatrzymała… Nie
uległ jej i ma teraz szansę ją zwyciężyć. W
czasie kolejnego, już bardziej dojrzałego (Potter jest uczniem w szkole
czarodziejów) pojedynku z demonicznym Voldemortem (gdzie stawką jest kamień
filozoficzny), Harry przechodzi przez szereg prób. Towarzyszy mu w nich dwoje
jego przyjaciół: Hermiona i Ron. Jedna z prób dotyczy niemal śmiertelnego
pojedynku szachowego. Rozgrywa go wraz Ronem, który z całej trójki
przyjaciół jest najlepszy w grze w szachy. Jednak Ron by wygrać, musi dać się
zabić. Ponosi więc ofiarę, aby Harry mógł zamatować króla i wygrać całą
partię. To bardzo pouczająca scena. Potem
jest następna próba. Aby przejść przez kolejną komnatę – a zarazem
próbę, trzeba spośród siedmiu butelek wybrać dwie, które umożliwią przejście
przez płomienie. Problem w tym, że niewłaściwy wybór – oznacza
wypicie zamiast eliksiru trucizny. Jednak piękno tej scenki polega na tym, że
przeszkodę można rozwiązać za pomocą logiki – nie magii. Harremu
pomaga w tym zadaniu Hermiona, szkolna prymuska. Sam Harry stając do decydującej
próby zwycięża tylko dlatego, gdyż pragnie kamienia filozoficznego
bezinteresownie, a nie dla użycia go. To wszystko dopełnia wspaniałej
etycznie triady – ofiara, logika (konsekwencja działań) i bezinteresowność. I
gdyby tylko tak odczytać Harry Pottera – wszystko byłoby OK. Wydaje mi
się, że jednak to nie jest wszystko. Otóż
wydaje mi się, że każda bajka, a także baśń, jest bardzo mocno zaangażowana
etycznie. Ostatecznie, ma ona pewne przesłanie – właśnie wpisane w
ostateczną walkę zła z dobrem, w zwycięstwo tego ostatniego. Poczynając od
bajki o Kopciuszku, a kończąc na „bajkach” o Supermanie –
schematy są podobne. Ale między tymi schematami jest treść, o dość
znacznych różnicach. I tym treściom właśnie warto się przyjrzeć. Każda literatura jest uwikłana w jakiś światopogląd. Światopogląd rozumiany jako wzajemne relacje między: –
obrazem człowieka, –
obrazem świata – i obrazem Boga. To
właśnie te trzy elementy tworzą pewną przestrzeń, w której rozgrywa się
sfera ludzkiego poznania. Literatura jest więc uwikłana w światopogląd
poprzez osobę autora, który reprezentując pewien ogląd świata, posiada
swoje opinie i poglądy. Te opinie i poglądy pisarz wyraża posługując się słowem
pisanym. Inaczej mówiąc, sztuka słowa używa pewnych treści, w tym światopoglądowych,
jako materii literackiej. W tym właśnie tkwi istota problemu, który należy
sobie uświadomić, aby zrozumieć dyskusję, jaka toczy się wokół książek
o Harry Potterze. Wydaje
mi się, że w czasie lektury tej książki rodzą się też poważne problemy
etyczne.
Oczywiście to jest bajka, ale na bajkach wychowywały się całe pokolenia
– i bajki bywały szkołą mądrości. Czy do tego kanonu bajek mądrościowych
można zaliczyć Harry Pottera – nie jestem do końca przekonany. To,
co wydaje się w tej serii książek najbardziej dyskusyjne to bardzo silna,
sugestywna wizja świata czarów.
Jest on bardziej realny niż język opisujący ludzkie sprawy. Ludzie, czyli „muggles”
traktowani są w bajce wręcz pogardliwie, karykaturalnie. Jest
to na pewno kwestia przyjętych konwencji, ale… Ale gdzieś za tymi
konwencjami drzemie jakby swoista
metafizyka realnego świata czarów. W tym świecie są też swoiste elementy
bojaźni religijnej i kultu. Lęk przed wymawianiem imienia złego i niezwykle
potężnego lorda Vordemolta – czarownika oddanego na służbę zła, zastępowanie
jego imienia jakby imieniem „Sam–Wiesz–Kto”
– wszystko to może mieć dość niepokojące skojarzenia. Joanne
K. Rowling w swoich książkach używa jako materii literackiej magii i
okultyzmu.
Magia przedstawiona przez panią Rowling nie jest jednak takim samym tworzywem
literackim, jakie możemy spotkać w bajkach czy baśniach światowej klasy (Tolkien,
Lewis, Carroll – sam na nich wyrosłem na ich twórczości, więc coś mogę
chyba na ten temat powiedzieć). Magia
w powieściach o Harry Potterze jest kalką pewnej realnej rzeczywistości,
odzwierciedla zachodni okultyzm we wszystkich jego przejawach. James Bjornstad
wykazuje w artykule zamieszczonym w Quarterly Journal: „Posiada
ona wiedzę o kilku znanych okultystach przeszłości. Przykładem tego jest
wzmianka w jej pierwszej książce z serii Harry Potter („Harry Potter and
prisoner of Azkaban”) o Nicolasie Flamelu jako partnerze Albusa Dumbledore,
dyrektora szkoły czarów. Dumbledore jest fikcją lecz Flamel był
czternastowiecznym alchemikiem, który odkrył Eliksir Życia. Nie wygląda to
na zwykłą wyobraźnię, jak sama twierdzi, posiada ona elementarną wiedzę
okultystyczną. Wiedza o ludziach zaangażowanych w okultyzm może pochodzić
tylko z badań z danej dziedziny”. I
tak Harry Potter uczy się robić horoskopy, uczy się zaklęć i przekleństw,
których używa np. przeciwko swemu kuzynowi. Wraz a przyjaciółmi wywołują
duchy zmarłych ludzi i chociaż śmierć nazwana jest tu „kolejną,
wspaniałą przygodą”, nie można nie zauważyć aluzji do reinkarnacji.
W książce gloryfikowana jest astrologia i krystalomancja czyli magiczny
kontakt z lustrem czy kryształową kulą. Są
to wszystko realne działania, doskonale znane osobom parającym się na co dzień
magią i okultyzmem (stąd reakcja na Harrego Pottera w Australii) Problem
polega jednak na tym, że tej rzeczywistości, jaką jest magia nie traktuje się
poważnie – szczególnie w arcykatolickiej Polsce. Wręcz przeciwnie tę
niebezpieczną rzeczywistość uważa się za zabobon, za coś prymitywnego,
nieszkodliwego, za grę wyobraźni czy fantazję. Jednak
magia nie jest iluzją czy grą wyobraźni.
Wiedzą o tym doskonale osoby, uprawiające parapsychologię
czy psychotronikę. Ludzie ci zdają sobie sprawę z tego, że istnieją pewne
szkodliwe oddziaływania,
przed którymi trzeba się bronić. I właśnie te sposoby obrony, tylko w
formie literackiej, ukazane są w książce o Harrym Potterze. To Harry bowiem
uczy się tzw. magii obronnej, która jest mu potrzebna do walki
ze złym czarnoksiężnikiem. Gdyby
magia i okultyzm
były rzeczywiście zabobonem czy iluzją nie przestrzegałaby nas chrześcijan
przed nią Biblia.
W Księdze Kapłańskiej (19,31) np. czytamy: „Nie będziecie się zwracać do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie będziecie zasięgać ich rady, aby nie splugawić się przez nich. Ja jestem Pan, Bóg wasz!” (por. Wj 22,17; Pwt 13,6; Jr 27,9; 29, 8; Dz 8,9–13; 13,6–12; 16,16–24 19,18–20; itd.) Gdyby magia nie była rzeczywistością i to rzeczywistością groźną, nie wspominałby o niej Katechizm Kościoła Katolickiego, w którym czytamy: „Należy
odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa; odwoływanie się do szatana lub demonów,
przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość.
Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i
wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci
panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie
pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i
szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą
się jedynie Bogu.” (2116; por. 2117). Smutne
jest to, że po 2000 lat chrześcijaństwa, wyznawcy Chrystusa tak łatwo wracają
do pogaństwa, depcząc znamię chrztu i wielką tradycję Kościoła. Cuda czy magia?Na
pożółkłych często ze starości stronicach naszych ulubionych baśni cuda i
magia są obecne na porządku
dziennym. Co sprawia na nas większe wrażenie: cud czy magia? Myślę
że cud. Magia rozwiewa się często jak poranna mgła ukazując prawdziwą
rzeczywistość którą ktoś postanowił kontrolować. A
cud? Cud pozostawia nieodwracalną przemianę osób i miejsc. Ta przemiana
dokonuję nie tylko wśród bohaterów naszych książek, ale również w nas
samych – inaczej nie sięgalibyśmy po nie. W
opowieściach o Harrym Potterze cudów prawie nie ma. Są za to wszędzie czary: – drzwi otwierają się po wypowiedzeniu zaklęcia, –
stoły zastawiają się jedzeniem na klaśnięcie dyrektora szkoły, –
bójki uczniów polegają często na znajomości zaklęcia, –
dzięki któremu sznury same skrępują przeciwnika. Sens
szkolnej nauki polega na znajomości zaklęć. Znajomość zaklęć i różnych
technik przemieniania rzeczywistości, aby było tak, jak chcą tego
bohaterowie. To
cała znajomość świata. Świat zamknięty został w kilkudziesięciu, może w
kilkuset tajemniczo brzmiących słowach. Kilka lat nauki w szkole i można je
wszystkie poznać. Życie jest proste w świecie magii. Znasz zaklęcie, znasz
rozwiązanie. Chyba że ktoś jest lepszym magiem. Co wtedy? Ale
są inne baśnie. „Opowieści z Narni” C.S. Lewisa pełne są cudów
(ciekawostką jest fakt iż polskim wydawcą to samo wydawnictwo które wydaje
Harrego Pottera.). Czary czyni w Narni tylko ten kto jest zły, a więc Biała
Czarownica. To ona spowodowała, że Narnię pokrył wieczny lód i ona zniewoliła
Edmunda zaczarowanym ptasim mleczkiem. Lew Aslan czyni cuda, tzn. uwalnia od
czarów. Jest pewna wzruszająca scena w opowieści „Podróż Wędrowca do
Świtu” (myślę że dla wielu, którzy sięgnęli po tą książkę):
Eustachy – zarozumiały, arogancki chłopiec, który myśli tylko o sobie,
został przemieniony w smoka. Tak bardzo to przeżył, że dokonała się w nim
pewna wewnętrzna przemiana. Jest teraz dobry, ale jest tylko smokiem. Aslan
zaprasza go więc do wykąpania się w czystej wodzie ze źródła. Najpierw
jednak każe się Eustachemu rozebrać. Eustachy zdrapuje łuski i usiłuje
zrzucić z siebie skórę smoka tak jak węże czasem zrzucają swoją. Ale po
zrzuceniu jednej skóry szybko odkrywa, że pod spodem ma jeszcze drugą równie
okropną, a pod nią jeszcze jedną… W końcu zaczyna rozumieć, że sam
nie da rady się rozebrać. Pozwala Aslanowi podejść i wbić pazury tak głęboko,
że sięgają prawie samego serca Eustachego. Ból jest wielki, ale po chwili
Eustachy staje się z powrotem chłopcem i może pływać w czystej wodzie ze źródła.
Czar zniknął.[*] Magia
jest łatwiejsza niż cud. Łatwiej związać człowiekowi nogi magicznym zaklęciem
(jak w książkach z Harrym Potterem), zahipnotyzować, użyć różnych technik
manipulacji emocjami, zadziałać siłą (jak to się często dzieje w naszym
rzeczywistym świecie) niż przemienić jego serce.[*] Są ludzie, którzy wierzą, że uratuje ich tylko cud, ale tak się modlą jakby prosili o czary. Może każdemu z nas choć raz w życiu to się zdarzyło. Wcale nie z miłości do magii, ale z niewiedzy, z niezrozumienia, ze zmęczenia. Cud jest zawsze związany z przemianą serca (C.S. Lewis „Bóg na ławie oskarżonych”), magia tego nie potrzebuje. Ktoś
kiedyś napisał następujące słowa[*]:
Bo
grzech ma coś z magii, a łaska jest cudem. Czasem
zdarza się, że wpatrujemy się w jakiś problem, w jakiś grzech w naszym życiu,
jak zaczarowani. Nie umiemy go przezwyciężyć i nie jesteśmy w stanie robić
niczego sensownego. Wpatrujemy się i już. Nasze życie staje wtedy w miejscu.
Zachowujemy się jakby ktoś nałożył na nas pęta, wymierzył w nas magiczną
różdżkę i wypowiedział zaklęcie. Bywa, że trwa to całymi latami.
Zmieniają się pory roku, upadają imperia, obok przechodzą ludzie tak wolni,
że zazdrość bierze, a my ich nawet nie widzimy trwając w czarodziejskim uścisku. Całkiem
inaczej działa łaska. Nasza wrażliwość pod jej wpływem wzrasta. Stajemy się
wolni. Tak wiele się wtedy zdarza w naszym życiu, co dzień coś nowego.
Widzimy i czujemy tak wiele, a słabości, które nam dokuczają nie niszczą
nas. Co
zrobić z Harrym Potterem?
Co
robić jeżeli dziecko chce sięgnąć po tą pozycję książkową lub zna ją
na pamięć? Trzeba
bardzo uważać i tłumaczyć dzieciom (jeśli się nie da ich przed tą książką
jakoś powstrzymać), że jest to fikcja, bajka i nic więcej. Jeśli bowiem
dziecko (co rodzice powinni dostrzec) zaczyna się interesować magią, zaczyna
odprawiać jakieś rytuały pod wpływem tej lektury – to jest to
niebezpieczny sygnał. Ideałem
byłoby jednak, to aby rodzice mieli kontrolę na tym co czytają ich dzieci, i
to właśnie na rodzicach
leży obowiązek czuwania nad tym co ich dzieci wyłapują z lektury książek. Od
wieków historie o wróżkach, skrzatach, wiedźmach – były lekturami
wszystkich dzieci świata i jakoś z tego problemów nie było. Na osobach
odpowiedzialnych za kształtowanie młodego człowieka spoczywa
obowiązek takiego interpretowania opowieści, aby dziecko wyciągnęło z tego
jak najwięcej plusów a odrzuciło
ewentualne treści, które mogą niezdrowo wpływać na ich psychikę. Dlatego popieram wspólne czytanie tej książki razem z dzieckiem i na bieżąco tłumaczenie dziecku tych opisywanych tam zdarzeń, które pozwoli im zrozumieć tę opowieść jako potrzebę walki ze złem i wybieraniu dobra zawsze i za wszelką cenę zamiast potępienia w czambuł całej książki jako jakiegoś „narzędzia szatana”. Dziecko
może bowiem odnieść większą szkodę kiedy temat Harrego Potera w jego środowisku
jest dyskutowany a on sam jest odrzucany przez rówieśników jako ten, kto się
tym nie interesuje. Jest to dla dzieci tym bardziej szkodzące, kiedy Harrego
Pottera spotyka w szkole, przedszkolu, telewizji i na zakupach w sklepie –
zaś rodzice mu go zabraniają nie tłumacząc (bądź niewłaściwie tłumacząc)
dlaczego nie wolno mu się tym interesować. Zło
wyrządza się dzieciom wyłącznie wtedy, kiedy nie przekazuje się im wiedzy,
pozwalającej im samy wyrobić sobie własną właściwą opinię. Rola rodziców,
nauczycieli, katechetów i księży, sprowadza się w tym przypadku na
przekazaniu prawdziwej wiedzy o świecie bajek i czarów, na wyjaśnieniu
symboliki i pojęć tam zastosowanych, na odgraniczeniu fikcji od rzeczywistości,
na pokazaniu prawdy. Katecheci
w szczególności powinni sami tę książkę przeczytać i wychwycić w niej
dobro jakie tam zapewne jest, zaś z chwilą spotkania się tam z pochwałą złych
czynów jasno dzieciom wyjaśnić, na czym to zło polega. Stara
metoda katechetyczna „wejść czyjąś furtką a wyjść swoją”
jest do tego idealna. Warto na bazie popularności tej książki przekazać
pewne pozytywne cechy tej baśni dla dzieci. Należy pokazać dobro, które
bezdyskusyjnie jest w niej chwalone. Należy
pokazać dzieciom prawdziwe źródło dobra z jednoczesnym przekazaniem wiedzy
dzieciom o złu ukrytym w magii. Ostre piętnowanie i odrzucanie tego zjawiska jakim jest Harry Potter niczemu dobremu nie służy a jedynie powoduje w dziecku postawnie odruchu „owocu zakazanego”. Polega to na tym, iż im mocniej dziecku czegoś się zabrania bez wyjaśnienia do końca dlaczego (czyli bez przekazania i zaakceptowania przez dziecko właściwej wiedzy) – tym bardziej ono tego pragnie. Jeśli dziecku nie udzieli się tej wiedzy i nie zapoznamy go dokładnie z daną rzeczą w sposób kontrolowany, to kto inny to zrobi bez naszej wiedzy i we właściwy jemu (czyli szkodliwy dla dziecka) sposób. opr.
Tomasz Kiesling Bibliografia: Bibliografia: strony
internetowe: „Harry
Potter i Kamień Filozoficzny”, kwiecień 2000, Media Rodzina Katechizm Kościoła Katolickiego (wydanie internetowe http://www.katechizm.diecezja.elk.pl/ ) [*] autor opracowania cytuje artykuł Eli Konderak – „Magia łatwiejsza niż cud” zamieszczony w miesięczniku LIST 5/2001.
|
||||||||||||||||||||||||
|
[ STRONA GŁÓWNA | TEKSTY | LINKI | OJCIEC | DZIADEK |O MNIE |ARCHIWUM | E-MAIL ]
|
|||||||||||||||||||||||||