Harry Potter i Pokémony

 

 

Czy  należy  się  bać  Harrego  Pottera  i  Pokémonów?

Klopotliwe pytania   ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ? ?

Zasadniczym problemem w Potterze (a także w Pokémonach) jest szczególna koncentracja na temacie magii i okultyzmu (niespotykana do tej pory kumulacja, jeśli chodzi o dotykalny i niealternatywny realizm okultystycznych treści). Proporcje są wyraźnie zachwiane. Magia była zawsze tłem, marginesem i domeną złych ludzi (zła). Tu jest jakby odwrotnie. Ale magii, nawet tzw. białej, nie można utożsamiać z dobrem. Zresztą ten, kto zwycięża "złego" maga, musi stać się jeszcze bardziej zły czy przebiegły od tego, którego pokonuje. Czy mamy prawo wykorzystywać czarną magię w obronie własnej? "Wola mocy", która występuje w Potterze i w Pokémonach jest nie tyle potrzebą człowieka, co przede wszystkim pokusą, którą trzeba rozpoznać, a nie kultywować, zwłaszcza że kult mocy stał się powszechny jak powietrze (w "Gwiezdnych wojnach" pozdrawiano się np. magicznym, antyreligijnym wezwaniem: "Niech moc będzie z tobą"). Także w satanizmie La Vey'a czy Crowley'a, wspomaganym magią, dąży się do mocy oraz używania zaklęć czarnej magii (zabijanie na odległość).

Temat magii w "Harrym Potterze" czy też okultyzmu w "Pokémonach" jest okazją, by przeanalizować stosunek literatury do magii w ogóle lub szerzej: literatury do światopoglądu, lub jeszcze szerzej: stosunek sztuki do światopoglądu, w tym także religii czy rzeczywistości sacrum. Literatura nie ma prawa przedefiniowywać magii na swoją modłę. Oznacza to, że literatura nie może lekceważyć, czy negować arbitralnie obiektywizmu magii na rzecz własnych praw w subiektywistycznym traktowaniu tematu magii (jak czyni to, np. A. Sapkowski w swoim nowo wydanym kompendium o fantasy). Literatura nie ma także prawa do definicji wyobraźni czy fantazji, które są kategorią antropologiczną. Stosunek do magii w literaturze jest generalnie odzwierciedleniem stosunku do magii w kulturze, pod wpływem oświeceniowych przesądów czy scjentystycznych dogmatyzmów. Magia istnieje, jest grzeszna i groźna. Wskazuje na to także parapsychologia i psychotronika w ramach swego świata znaczeń, ostrzegając przed używaniem siły umysłu. Jednak wiąże się to także z upadkiem związku magii z demonologią i przeniesieniem magii wyłącznie na pozycje antropocentrycznej parapsychologii, która optymistycznie wierzy, że potrafi ujarzmić wszelkie siły rzekomej natury: widzialne i niewidzialne, wykluczając przy tym świat duchów, demonów czy zwodzenia duchowego, a także powagi zła. Magia jest realistycznym i grzesznym zabobonem (idolatrią), a nie irracjonalnym, głupim przesądem, który odnosi się do nie istniejącej rzeczywistości i z tej racji będącej rzekomo tylko materią wspomnianej wyobraźni czy fantazji.

W "Harrym Potterze" światopogląd magiczny i pogański (fatalizm) przebija z całej książki, mimo że autorka twierdzi, że świadomie nie chce nakłaniać dzieci do takiego światopoglądu. Jednak niewiara w magię wcale nie czyni jej mniej niebezpieczną, a brak podstaw filozoficznych w umyśle pisarza nie znaczy, iż nie szerzy on nieświadomie jakiegoś światopoglądu. W książce widzimy fascynację (zamiast potępienia lub przynajmniej ostrożności) spirytyzmem, astrologią, chiromancją, krystalomancją, podróżami w czasie i zjawiskami okultystycznymi oraz parapsychologicznymi, jak np. poltergeist. To ostatnie zjawisko parapsychologia próbuje wyjaśnić optymistycznie, choć jest ono znane także z historii spirytyzmu potępionego przez Kościół. Nawet jeśli problemy magii przejęła parapsychologia, której baza terminologiczna pojawia się zarówno w Potterze jak i w Pokémonach (np. temat poltergeista w Potterze czy wampiryzmu energetycznego w Pokémonach), to i tak jest to niebezpieczne. Obfitość terminów - znaków odsyłających do coraz to nowych rzeczywistości (dziedzin) okultyzmu czy parapsychologii, musi spowodować pytania dziecka i stopniowe zainteresowanie tymi tematami. Sprzyja temu kontekst współczesnej kultury czy raczej subkultury, przyzwalającej na magię i okultyzm, i to nawet bez żadnych zastrzeżeń. Jest to dodatkowo niebezpieczne, zwłaszcza że w środowisku chrześcijańskim mało jest ludzi, którzy potrafiliby wyjaśnić te sprawy. Dzieci zaczynają szukać na własną rękę odpowiedzi w lekturze, której nie brakuje ani w księgarniach, ani w Internecie. Ten kontekst jest bardzo ważny w pytaniu o niebezpieczeństwo Pottera czy Pokémonów.

Słowniki zamieszczone na końcu każdego tomu "Harrego Pottera" eufemistycznie zmiękczają powagę i niebezpieczeństwo magii. Samo istnienie słowników wskazuje na powagę, złożoność tematu okultyzmu i jego obecność w realnej historii, co sprzyja zadawaniu pytań przez dziecko i rozbudzaniu jego zainteresowania tematami okultyzmu i ezoteryzmu. Podobnie takie postaci, jak wampiry, wiedźmy czy wilkołaki są w tradycji demonologii chrześcijańskiej i kultury europejskiej ściśle związane z postacią szatana, istniejącą przecież realnie. W "Harrym Potterze" roi się od tych postaci, z których część jest wymyślona (swoiste hybrydy), a część odnosi się do wspomnianej tradycji demonologicznej, a także mitologii odsyłającej do świata zła (np. smoki i węże). Wszystkie te postaci są jakby znakiem wywoławczym przywołującym rzeczywistość duchową, której literatura w sposób arbitralny i bezprawny nie traktuje realistycznie. Uległa ona bowiem oświeceniowym matrycom, które w tym względzie są już zwykłymi przesądami intelektualnymi.

Magia nie jest więc rzeczywistością alternatywną, ale realną. Wydaje się, że ilościowe odniesienia semantyczne, spowodowane obfitością i nadmiarem tematów okultystycznych sprzyjają zainteresowaniu i uzależnieniu realną magią, która zarówno w Potterze, jak i w Pokémonach wcale nie jest artystycznie wystylizowana i artystycznie "zdeformowana". Jest natomiast podana naturalistycznie w opakowaniu błyskotliwej akcji, podsycającej jedynie zainteresowanie tematem, zamiast je umniejszać lub - co najwyżej - włączać w pedagogiczno-artystyczną całość, co zawsze było cechą prawdziwej i wielkiej literatury. Wydaje się, że np. Tolkien używa w swojej twórczości konwencji snu, która jest nienaturalistyczna. Podczas gdy książka Rowling jest naturalistyczną kalką okultystycznej rzeczywistości. Książka była z tej racji już zakazana w niektórych szkołach angielskich, australijskich i amerykańskich.

ZASTRZEŻENIA  HUMANISTYCZNO-PEDAGOGICZNE

Z punktu widzenia badań humanistycznych (symbolologia, archetypologia) wydaje się, iż książka Rowling nie jest zbiorem symboli, archetypów odsyłających do głębi, ale chaotycznym, eklektycznym i słabo przemyślanym konglomeratem rozmaitych znaków, odsyłających do świata okultystycznego i pseudomistycznego. Kontynuacja procesu uzależnienia od okultyzmu to cały przemysł finansowo-wydawniczy: zabawki, komiksy, książki do kolorowania, zeszyty, ubrania, sprzężenie z reklamami produktów (np. coca coli), w końcu filmy długometrażowe (o Pokémonach już są, o Potterze wkrótce będzie), które wtórnie prowokują produkcję wielu magicznych czy okultystycznych przedmiotów (gadżetów), a nawet działań promujących zainteresowanie magią w sposób coraz bardziej realistyczny.

Humanista i agnostyk, U. Eco, badający okultyzm od strony lingwistycznej stwierdza, że "(...) myśl hermetyczna przekształca całe teatrum świata w zjawisko lingwistyczne, a jednocześnie odmawia językowi wszelkiej komunikatywności". Język magiczny to brak komunikacji, którą zastępuje pragnienie władzy, już jakby z natury sprzeczne z duchem komunikacji i dialogu. W magii nikogo się nie słucha, nie ma się nikogo ponad sobą, ale zawsze rozkazuje się i stawia siebie w centrum. O "dobru" tzw. białej magii decyduje subiektywnie zawsze uprawiający magię, nie jest więc ono obiektywnym dobrem. Wrodzony egoizm i subiektywizm dziecka zamiast ulegać sublimacji i uspołecznieniu wprowadzane są w pułapkę fiksacji, a nawet gloryfikacji (umocowanej teoretycznie w łonie światopoglądu magicznego, który ma charakter całościowy). W myśleniu magicznym istnieje na przykład zbieżność przeciwieństw, a nie rozdzielność dobra i zła. Upadają tu zasady logiczne - zasada niesprzeczności, które umożliwiają owe rozróżnienie dobra i zła od strony formalnej. Nie zmienia to jednak faktu obiektywnej grzeszności i niebezpieczeństwa magii, realnie zagrażającej zdrowiu psychicznemu oraz duchowości ludzi uwikłanych w jej sieci.

Zdaniem wielu autorów, także z humanistycznego punktu widzenia, książki mają charakter szerzenia ducha śmierci, nienawiści, zemsty, braku szacunku do rodziców, braku dialogu (tam, gdzie są zaklęcia, tam nie ma dialogu). W książce Rowling (podobnie jest w Pokémonach) widzimy Harrego, który uczy się używania swoich mocy w bolesny dla innych sposób, co nie jest właściwym wzorcem wychowania wrażliwości u dzieci i naturalnego ducha empatii. Książka sprzęga niebezpiecznie, infantylne potrzeby dziecka (dziecięcy "sen o potędze") z jakimś "syndromem Fausta", poszukującego magicznej "woli mocy". Rodzice sportretowani zostali jako źli i autorka przyznaje, że jest to zamierzone. Jest to swoista gloryfikacja świata dziecięcego, w oderwaniu od rodzicielskiej odpowiedzialności w przekazywaniu rodzinnej tradycji i znaczenia powagi w życiu. Euroamerykańska kultura narcyzmu i infantylizmu sprzyja absorpcji tej książki, gdzie Narcyz sprzymierza się z Faustem. Ta manipulacja może też odnosić się do kompleksu niższości, jaki posiada wiele dzieci w tej właśnie kulturze (pozbawionych rodziców lub posiadających "złych" rodziców). Wtedy następuje identyfikacja z chudym chłopcem w okularach z blizną na czole, który w realistycznych warunkach jest niedoceniany, a nawet pogardzany przez rówieśników. W świecie ludzkim Harry jest nikim, ale wszystko zmienia się w jego 11. urodziny. Od zera do bohatera. Harry odkrywa, że jest magiem o wielkiej sławie w kręgach "właściwych" ludzi, wpływowych i "wtajemniczonych". Sprzyja to myśleniu ezoterycznemu, typowemu dla sekt okultystycznych czy nawet satanistycznych. Z punktu widzenia psychologii rozwojowej, a także duchowości chrześcijańskiej, zamiast ciężkiej pracy - niezbędnej w prawidłowym rozwoju - oferuje się tu magiczną drogę "na skróty". Pokémony i Harry Potter, którzy zawsze chcą tylko walczyć, zabijać i nieustannie wygrywać, nie są wzorem dla właściwego wychowania, gdzie powinno być miejsce na kryzys, klęskę, pokorę, przebaczenie czy integrację własnej słabości.

Aleksander Posacki SI - dr filozofii, adiunkt na Wydziale Filozoficzno-Pedagogicznym "Ignatianum" w Krakowie, w Katedrze Filozofii Człowieka.


NOTA O ARTYKULE

autor

ALEKSANDRA KOWAL

tytuł

Harry Potter – dzieło szatana?

źródła

http://www.apologetyka.katolik.pl/polemiki/new_age/harry_potter/index.php

firma

 

pobrany

22.01.2002

 

Ostatnio ukazał się czwarty tom z serii książek autorstwa pani J.L. Rowling, opowiadających o Harrym Potterze. Książki te mają rzesze zwolenników na całym świecie i niewątpliwie są największym komercyjnym sukcesem wydawniczym ostatnich lat. W Internecie można znaleźć tysiące stron poświęconych Harry’emu, zrzeszające w fun clubach jego wielbicieli.

Ale są też opinie odmienne. Np. w „Wirtualnej Polsce” ukazał się następujący artykuł: „Harry Potter – dzieło szatana?” /DPA 2001-03-19 (19:26)/

Katolicki ksiądz z Windischgarsten (północna Austria) nazwał w poniedziałek książkową serię z Harrym Potterem dziełem szatana.

Proboszcz austriackiej prowincji powiedział w radiowej audycji, że obawia się o dusze dzieci, czytelników Harry’ego Pottera. Literatura ta, która od kilkudziesięciu miesięcy bije wszelkie rekordy popularności w wielu krajach świata, opisuje przygody chłopca – ucznia szkoły dla czarodziejów. Magia zawarta w tych książkach, według proboszcza, jest sprzeczna z nauką płynącą z Pisma Świętego.

Nauki tajemne i wiedza okultystyczna stały się powszechnie akceptowane – uważa austriacki ksiądz. Kościół i wychowawcy powinni ustrzec przed tym dzieci.(ck)

Nie jest to głos odosobniony. Również z polskich ambon można było usłyszeć słowa przestrzegające przed złym wpływem Harry’ego na dzieci.

W „Naszym Dzienniku” ukazał się artykuł na temat Pokemonów, zamieszczony zresztą również w naszym serwisie[1], zawierający krytyczną opinię o książkach pani Rowling: „Pokemon – kieszonkowy potwór” – Mirosław Salwowski /Nasz Dziennik z dnia 23 maja 2001 nr 119 (1008)/

Tajemnicą poliszynela jest, że dzisiejsze filmy, komiksy, bajki, zabawki i gry komputerowe dla dzieci przeniknięte są okultyzmem, magią oraz czarnoksięstwem w nowym wydaniu znanym jako New Age. Ostatnimi hitami na rynku dziecięcej rozrywki są książkowa saga o Harrym Potterze oraz bajka o Pokemonach. Związek Pottera z New Age został już szeroko omówiony na łamach prasy katolickiej”…

„Gość Niedzielny” zamieszcza dodatek dla dzieci pt. „Mały Gość Niedzielny”, gdzie m.in. Mędrzec Dyżurny odpowiada na różne pytania nadesłane przez dzieci. Właśnie w „Małym Gościu Niedzielnym” (wrzesień 2001) można było przeczytać pochlebną opinię Mędrca Dyżurnego na kontrowersyjny temat „magicznych książek”, oto jej mały fragment:

„Otóż mnie Harry Potter bardzo się podobał. Zabawny i wciągający”.

Skąd zatem biorą się tak przeciwstawne opinie?

Otóż wydaje się, że źródłem całego zamieszania jest czasopismo internetowe „The Onion[2] . Już sama nazwa sugeruje charakter satyryczny tego pisma, gdyż onion to po angielsku cebula, a nazwa jest grą słów, ponieważ przypomina dostojnie brzmiące słowo union (czyli unia).

Zarzewiem dezinformacji o zaiste ogólnoświatowym zasięgu był artykuł[3] zamieszczony w „The Onion”, cytujący rzekomy wywiad, którego miała udzielić gazecie „The London Times” pani Rowling.

W artykule tym można było przeczytać, co następuje:

„Myślę, że protestowanie przeciw książkom dla dzieci z tego powodu, że kuszą dzieci do satanizmu, to bzdura – powiedziała pani Rowling reporterowi «The London Times» 17 lipca w wywiadzie. – Ludzie powinni te książki chwalić z tego powodu! Książki te uczą dzieci, że słaby, idiotyczny Syn Boży jest żywym oszustwem i zostanie upokorzony, kiedy przyjdzie deszcz ognia”…[4]

Na liczne pytania zaniepokojonych czytelników „The Times” jedna ze stron www poświęconych Harremu Potterowi odpowiada:

„Brytyjskie czasopismo «The Times», rzekomo cytowane w artykule pisma «The Onion», odpowiada na e-mailowe pytania, pisząc:

«Dziękujemy za e-mail o rzekomym cytacie z ‘The London Times’, który ukazał się w artykule ‘The Onion’. [tu podano adres internetowy][5] .

Spowodowało to sporo zamieszania wśród naszych czytelników, co oczywiście zaniepokoiło także nas.

Dlatego chcemy przypomnieć, że pismo ‘The Onion’ jest znane jako strona [internetowa] pełna żartów i dowcipów, publikująca artykuły mające na celu nabieranie ludzi; nie należy brać ich poważnie. Cytat przypisywany przez nich pani J.K. Rowling i pismu ‘The Times’ nie jest oczywiście prawdziwy»”.

Podpisano: wydawcy „The Times”. Załączono artykuł specjalny „The Times” o Harrym Potterze i prawdziwy wywiad z p. J.K. Rowling [nie zawierający żadnych wzmianek ani o satanizmie, ani o chrześcijaństwie] Dołączono informację, że odpowiedzieli już na setki e-maili w tej sprawie. [6]

Dla zilustrowania żartobliwego charakteru pisma „The Onion” autorzy wzmiankowanej strony internetowej przytaczają fakt, że w tym samym numerze można było znaleźć artykuł na temat: Chrześcijanie pragną przegłosować zmianę drugiego prawa termodynamiki, a także sprawozdanie z sądu pod tytułem: Sędziowie przysięgli uznali, że oskarżona jest ładna.

Zadziwiające jest, jak łatwo poważne gremia uwierzyły w rewelacje satyryków i z jaką gorliwością je rozpowszechniły.

Do tej sprawy ustosunkowuje się również dość ostro poważna katolicka strona niemieckojęzyczna[7] „Satanismusvorwürfe gegen Joanne K. Rowling (Harry Potter) widerlegt [Obalono zarzuty o satanizm wobec Joanny K. Rowling]

„Pastor Roger Lynn pisze tu (jego nazwisko pojawia się na amerykańskiej stronie inrenetowej w kontekście artykułu „Harry Potter i łańcuszek głupców”, że zamieszanie wokół Harry’ego Pottera jest najbardziej niepokojącym zdarzeniem od ponad dziesięciu lat”. [8]

I dalej:

„Ludzie wyśmiewają się na naszej stronie głównej z chrześcijan, którzy są tak bardzo boją się Harry’ego Pottera – i że niektórzy chrześcijanie nie mają nic lepszego do roboty, niż biorąc satyrę za dobrą monetę, wyrażać obawy wywołane przerażającymi doniesieniami prasowymi i rozpowszechniać je na cały świat. Dorośli chrześcijanie boją się, że dzieci nie będą umiały odróżnić rzeczywistości od fikcji literackiej i ze swej strony uzasadniają zarzuty o satanizm cytatami z całkowicie zmyślonych tekstów magazynu satyrycznego…”[9]

Jakie jest rzeczywiste przesłanie książek pani J.K. Rowling?

Cykl książek o Harrym Potterze jest wspaniałym poematem dydaktycznym dla dzieci, chociaż i dorośli chętnie go czytają. Sama przeczytałam wszystkie cztery dotychczas wydane po polsku tomy z zapartym tchem.

Moim zdaniem treści pedagogiczne są w nich przekazane niezmiernie delikatnie we wspaniałej, przygodowej szacie. Autorce udało się dzięki skrzącej się humorem wyobraźni wykreować cudowny, bajkowy świat, urzekający pięknem. W krainie czarodziejów liczy się przyjaźń, wierność, lojalność, uczciwość, odwaga. Poświęcenie matki Harry’ego, która, ratując życie malutkiemu synkowi, z miłości oddała za niego swoje życie – słusznie jest rozpoznawane przez wielu czytelników jako typ ofiary Chrystusa.

Według mojego rozeznania Harry Potter J.K. Rowling jest równie okultystyczny jak Alicja w krainie czarów Lewisa Carrolla. Może tylko wymaga w odbiorze większego poczucia humoru…

opracowała Aleksandra Kowal

 

 

 

NOTA O ARTYKULE

autor

TOMASZ KIESLING

tytuł

Harry Potter na ławie oskarżonych

źródła

http://www.apologetyka.katolik.pl/polemiki/new_age/harry_potter2/index.php

firma

 

pobrany

22.01.2002

 

Zachęcony przez redakcję w osobie Jacka Jureczko zabrałem się do lektury powieści Joanne. K. Rowling o Harrym Potterze. Wiadomo – potteromania. Temat wprost wymarzony dla socjologa. Tym bardziej, że o samych książkach krążą różne opinie. Nawet na Apologetyce (patrz: Aleksandra Kowal – „Harry Potter – dzieło szatana?”).

Autorka Harrego Pottera Joanne Rowling jest Angielka, romanistka z wykształcenia, z zawodu nauczycielka. Mieszka w Edynburgu, ma 35 lat i siedmioletnią córkę Jessike.

Autorka od samego początku wiedziała, ze seria obejmować będzie siedem tomów, bo tyle lat trwa nauka w szkole magii i czarnoksięstwa Hogwart. Obmyślenie i naszkicowanie serii zajęło jej pięć lat, dopiero potem przystąpiła do pisania I tomu. Na napisanie tej książki otrzymała stypendium Szkockiej Akademii Nauk. Na początku jednak nie mogła znaleźć wydawcy, maszynopis pierwszego tomu odrzuciły najbardziej renomowane wydawnictwa brytyjskie. W końcu „Harry Potter i Kamień Filozoficzny” został wydany przez niewielkie wydawnictwo Bloomsbery. Był to faktycznie jej debiut wydawniczy, choć nie pisarski – przyznaje bowiem, że pisała od zawsze. Najwyraźniej, gdy uwierzy się w siłę wyobraźni, można, będąc debiutantem, napisać bestseller.

Do tej pory wydała cztery książki z zakrojonej na siedem tomów serii o Harrym Potterze:

         „Harry Potter and the Philosophers Stone” (1997)
wydanie polskie:
„Harry Potter i Kamień Filozoficzny”, kwiecień 2000, wydawnictwo Media Rodzina

         „Harry Potter and the Chamber of Secrets” (1998)
wydanie polskie:
„Harry Potter i Komnata Tajemnic”, wrzesień 2000, wydawnictwo Media Rodzina

         „Harry Potter and the Prisoner of Azkaban” (1999)
wydanie polskie:
„Harry Potter i Więzień Azkabanu”, (2001) wydawnictwo Media Rodzina

         „Harry Potter and the Goblet of Fire” (2000)
wydanie polskie: 28/29 września 2001
„Harry Potter i Czara Ognia”, (2001), wydawnictwo Media Rodzina

Harry Potter jest chudym chłopcem w okularach i z widoczną blizną na czole. Uczęszcza do szkoły Magii i Czarnoksięstwa. Harry został sierotą mając roczek. Uszedł śmierci z rąk maga Lorda Voldemorta, który zamordował jego rodziców (również czarnoksiężników). Harry jest adoptowany i przez następne dziesięć lat przebywa w domu swego wuja i ciotki w Londynie. W zwykłym ludzkim świecie Harry jest nikim, lecz wszystko zmienia się na jego jedenaste urodziny. Odkrywa, że jest magiem o wielkiej sławie. Odkrycie przez Harrego jego magicznych mocy uświadamia mu, że jest inny od reszty. Zostaje przyjęty do szkoły magii i czarnoksięstwa w  Hogwarts i tam pod czujnym okiem nauczycieli poznaje zawiłe arkana magii.

Cykl powieści o chłopcu, uczniu szkoły czarodziejów, zyskał ogromną popularność. Jej miarą są milionowe nakłady. Wspaniałe strony w Internecie. Kluby zwolenników, wręcz fanów Harry Pottera. Inną miarą są wyważone pochlebne opinie, także z kręgów kościelnych. Ale są i głosy krytyczne.

Pozwolę sobie zacytować na wstępie zarówno jedne opinie jak i drugie, zanim przedstawię swoją:

Dr Grzegorz Leszczyński,
krytyk literatury dla dzieci,
z Uniwersytetu Warszawskiego.

Harry Potter to opowieść na wskroś chrześcijańska, klasyczna baśń – bardzo unowocześniona, umieszczona we współczesnym tle, ale oparta na ciągle klasycznych wzorcach. Jest w niej zło i dobro, które w końcu zwycięża. Tak jak w klasycznych baśniach, mówi się tutaj o wartościach najprawdziwiej i najgłębiej chrześcijańskich.

Ojciec Tomasz Dostatni,
dominikanin.

Powieść utrzymana jest w konwencji baśni lub, jak się dzisiaj mówi, fantasy. Krytykowanie magii i czarów w książce, to podważanie zasad, na których opiera się literatura dla dzieci. Baśnie braci Grimm i Andersena; „Kopciuszek” czy „Alicja w Krainie czarów” – to wszystko jest utrzymane w podobnej konwencji: Głównym tematem „Harry'ego Pottera” nie jest magia, ale walka ciemności i jasności. W powieści bardzo wyraźnie pojawiają się wartości chrześcijańskie – np. przebaczenie, przyjaźń i miłość, a oskarżanie książki np. o satanizm, to jakieś nieporozumienie.

Jacek Ghramy,
dyre
ktor Archidiecezjalnego Męskiego Liceum Ogólnokształcącego w Warszawie.

Pomieszanie magii i realiów wziętych ze współczesnego świata, wrogość wobec dorosłych i nie respektowanie prawa czytelnika da bycia dzieckiem to niektóre wady bestsellerowej powieści dla dzieci pt. „Harry Potter”. Powieść może być niebezpieczna, bo przeciwstawia świat Harry'ego Pottera światu tzw. Mugoli. Przy czym ten pierwszy dyktują zasady gry. Dla dziecka, które żyje w dzisiejszym świecie, niebezpieczne może być magiczne tło, dodane do zupełnie rzeczywistego świata. Uważam, że większość czytelników „Harryy'ego Pottera” nie jest przygotowana, żeby potraktować książkę jako przypowieść czy przygodę literacką. Mogą zgubić granicę między tym, co realne, a tym, co nierealne. Istnieje tu niebezpieczeństwo, że zaburzone zostaną rzeczywiste prawa rządzące światem, a dowartościowana zostanie magia.

(wypowiedzi za „Przewodnik Katolicki” 18/01 z 06.05.01)

„Dziś troszkę o Harrym w Australii”

Okazuje się, że „Harry Potter i kamień filozoficzny” ma zagorzałe grono przeciwników w Australii. Film, który wszedł na ekrany australijskich kin 29 listopada, został negatywnie oceniony przez szereg prowadzonych przez kościoły szkół. Ekranizacja niebywale popularnej książki J.K. Rowling o przygodach młodego czarnoksiężnika właśnie z powodu zarzutów o propagowanie okultyzmu i czarnoksięstwa zakazana została przez 60 szkół prowadzonych przez kościół Adwentystów. Ten sam los potkał również powieść, którą wycofano z wielu bibliotek szkolnych. Jak twierdzą przedstawiciele kościoła, zagrożenie okultyzmem jest realne, gdyż proceder ten jest szeroko uprawiany w Australii.

za: http://www.azoth–harry.prv.pl/

Refleksja nad Harrym Potterem.

Zanim rozpocznę swoją refleksje nad lekturą Harrego  Pottera chciałbym zaznaczyć nie należę do ludzi, którzy wszędzie wietrzą zło, szatańskie podstępy i tym podobne rzeczy (stoję twardo na ziemi, czasem aż za bardzo), ale… no właśnie, jest parę ALE. Takich parę ALE posiadają książki poświęcone Harremu Potterowi.

To, że książki Pani Rowling wzbudzają tak liczne kontrowersje, może wskazywać, że jest to coś na miarę dzieła i dzieła przez duże „D”. Choć i to niekoniecznie. Dzisiaj, w dobie marketingu i reklamy, nawet przeciętny produkt może zostać rozreklamowany tak, że później budzi kontrowersje. Jak jest z Harrym Potterem? Oceńcie proszę sami.

Zacznę od tego co mi się podoba w Harrym Potterze

Powieści są napisane w konwencji bajki. Zasadniczo osią każdej bajki jest pewien podział na rzeczywistość dobrą i złą, walką między nimi, ostateczne zwycięstwo dobra. Te elementy są także w powieściach pani Rowling. Język bajki (czy też baśni) jest uwodzicielski – wciąga, angażuje. Podobnie przeżywamy coś z uwodzicielskiego działania w tych powieściach – angażujemy się po stronie Harrego, sieroty, przeżywamy wraz z nim jego poniżenia w domu dalszej rodziny, a później już wciąga nas całkowita fikcja (która jest jakąś jakby podszewką rzeczywistości – np. zamiast ziemskiego futbolu pojawia się magiczny „quidditch” – gra czarodziejów na miotłach do kilku bramek).

Harry Potter jest oczywiście pozytywnym bohaterem i daje sobie radę ze złem. W dzieciństwie został zaatakowany przez złego czarodzieja Voldemorta. Jego rodzice zginęli, natomiast on sam przeżył, zaznaczony jedynie trwałą blizną na czole w kształcie błyskawicy. Moc zła na nim się zatrzymała… Nie uległ jej i ma teraz szansę ją zwyciężyć.

W czasie kolejnego, już bardziej dojrzałego (Potter jest uczniem w szkole czarodziejów) pojedynku z demonicznym Voldemortem (gdzie stawką jest kamień filozoficzny), Harry przechodzi przez szereg prób. Towarzyszy mu w nich dwoje jego przyjaciół: Hermiona i Ron. Jedna z prób dotyczy niemal śmiertelnego pojedynku szachowego. Rozgrywa go wraz  Ronem, który z całej trójki przyjaciół jest najlepszy w grze w szachy. Jednak Ron by wygrać, musi dać się zabić. Ponosi więc ofiarę, aby Harry mógł zamatować króla i wygrać całą partię. To bardzo pouczająca scena.

Potem jest następna próba. Aby przejść przez kolejną komnatę – a zarazem próbę, trzeba spośród siedmiu butelek wybrać dwie, które umożliwią przejście przez płomienie. Problem w tym, że niewłaściwy wybór – oznacza wypicie zamiast eliksiru trucizny. Jednak piękno tej scenki polega na tym, że przeszkodę można rozwiązać za pomocą logiki – nie magii. Harremu pomaga w tym zadaniu Hermiona, szkolna prymuska. Sam Harry stając do decydującej próby  zwycięża tylko dlatego, gdyż pragnie kamienia filozoficznego bezinteresownie, a nie dla użycia go. To wszystko dopełnia wspaniałej etycznie triady – ofiara, logika (konsekwencja działań) i bezinteresowność.

I gdyby tylko tak odczytać Harry Pottera – wszystko byłoby OK. Wydaje mi się, że jednak to nie jest wszystko.

Otóż wydaje mi się, że każda bajka, a także baśń, jest bardzo mocno zaangażowana etycznie. Ostatecznie, ma ona pewne przesłanie – właśnie wpisane w ostateczną walkę zła z dobrem, w zwycięstwo tego ostatniego. Poczynając od bajki o Kopciuszku, a kończąc na „bajkach” o Supermanie – schematy są podobne. Ale między tymi schematami jest treść, o dość znacznych różnicach. I tym treściom właśnie warto się przyjrzeć.

Każda literatura jest uwikłana w jakiś światopogląd. Światopogląd rozumiany jako wzajemne relacje między:

         obrazem człowieka,

         obrazem świata

         i obrazem Boga.

To właśnie te trzy elementy tworzą pewną przestrzeń, w której rozgrywa się sfera ludzkiego poznania. Literatura jest więc uwikłana w światopogląd poprzez osobę autora, który reprezentując pewien ogląd świata, posiada swoje opinie i poglądy. Te opinie i poglądy pisarz wyraża posługując się słowem pisanym. Inaczej mówiąc, sztuka słowa używa pewnych treści, w tym światopoglądowych, jako materii literackiej. W tym właśnie tkwi istota problemu, który należy sobie uświadomić, aby zrozumieć dyskusję, jaka toczy się wokół książek o Harry Potterze.

Wydaje mi się, że w czasie lektury tej książki rodzą się też poważne problemy etyczne. Oczywiście to jest bajka, ale na bajkach wychowywały się całe pokolenia – i bajki bywały szkołą mądrości. Czy do tego kanonu bajek mądrościowych można zaliczyć Harry Pottera – nie jestem do końca przekonany.

To, co wydaje się w tej serii książek najbardziej dyskusyjne to bardzo silna, sugestywna wizja świata czarów. Jest on bardziej realny niż język opisujący ludzkie sprawy. Ludzie, czyli „muggles” traktowani są w bajce wręcz pogardliwie, karykaturalnie.

Jest to na pewno kwestia przyjętych konwencji, ale… Ale gdzieś za tymi konwencjami drzemie jakby swoista metafizyka realnego świata czarów. W tym świecie są też swoiste elementy bojaźni religijnej i kultu. Lęk przed wymawianiem imienia złego i niezwykle potężnego lorda Vordemolta – czarownika oddanego na służbę zła, zastępowanie jego imienia jakby imieniem „Sam–Wiesz–Kto” – wszystko to może mieć dość niepokojące skojarzenia.

Joanne K. Rowling w swoich książkach używa jako materii literackiej magii i okultyzmu. Magia przedstawiona przez panią Rowling nie jest jednak takim samym tworzywem literackim, jakie możemy spotkać w bajkach czy baśniach światowej klasy (Tolkien, Lewis, Carroll – sam na nich wyrosłem na ich twórczości, więc coś mogę chyba na ten temat powiedzieć).

Magia w powieściach o Harry Potterze jest kalką pewnej realnej rzeczywistości, odzwierciedla zachodni okultyzm we wszystkich jego przejawach. James Bjornstad wykazuje w artykule zamieszczonym w Quarterly Journal:

„Posiada ona wiedzę o kilku znanych okultystach przeszłości. Przykładem tego jest wzmianka w jej pierwszej książce z serii Harry Potter („Harry Potter and prisoner of Azkaban”) o Nicolasie Flamelu jako partnerze Albusa Dumbledore, dyrektora szkoły czarów. Dumbledore jest fikcją lecz Flamel był czternastowiecznym alchemikiem, który odkrył Eliksir Życia. Nie wygląda to na zwykłą wyobraźnię, jak sama twierdzi, posiada ona elementarną wiedzę okultystyczną. Wiedza o ludziach zaangażowanych w okultyzm może pochodzić tylko z badań z danej dziedziny”.

I tak Harry Potter uczy się robić horoskopy, uczy się zaklęć i przekleństw, których używa np. przeciwko swemu kuzynowi. Wraz a przyjaciółmi wywołują duchy zmarłych ludzi i chociaż śmierć nazwana jest tu „kolejną, wspaniałą przygodą”, nie można nie zauważyć aluzji do reinkarnacji. W książce gloryfikowana jest astrologia i krystalomancja czyli magiczny kontakt z lustrem czy kryształową kulą.

Są to wszystko realne działania, doskonale znane osobom parającym się na co dzień magią i okultyzmem (stąd reakcja na Harrego Pottera w Australii)

Problem polega jednak na tym, że tej rzeczywistości, jaką jest magia nie traktuje się poważnie – szczególnie w arcykatolickiej Polsce. Wręcz przeciwnie tę niebezpieczną rzeczywistość uważa się za zabobon, za coś prymitywnego, nieszkodliwego, za grę wyobraźni czy fantazję.

Jednak magia nie jest iluzją czy grą wyobraźni. Wiedzą o tym doskonale osoby, uprawiające parapsychologię czy psychotronikę. Ludzie ci zdają sobie sprawę z tego, że istnieją pewne szkodliwe oddziaływania, przed którymi trzeba się bronić. I właśnie te sposoby obrony, tylko w formie literackiej, ukazane są w książce o Harrym Potterze. To Harry bowiem uczy się tzw. magii obronnej, która jest mu potrzebna do walki ze złym czarnoksiężnikiem.

Gdyby magia i okultyzm były rzeczywiście zabobonem czy iluzją nie przestrzegałaby nas chrześcijan przed nią Biblia. W Księdze Kapłańskiej (19,31) np. czytamy:

„Nie będziecie się zwracać do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie będziecie zasięgać ich rady, aby nie splugawić się przez nich. Ja jestem Pan, Bóg wasz!” (por. Wj 22,17; Pwt 13,6; Jr 27,9; 29, 8; Dz 8,9–13; 13,6–12; 16,16–24 19,18–20; itd.)

Gdyby magia nie była rzeczywistością i to rzeczywistością groźną, nie wspominałby o niej Katechizm Kościoła Katolickiego, w którym czytamy:

„Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa; odwoływanie się do szatana lub demonów, przywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie ukrytych mocy. Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu.” (2116; por. 2117).

Smutne jest to, że po 2000 lat chrześcijaństwa, wyznawcy Chrystusa tak łatwo wracają do pogaństwa, depcząc znamię chrztu i wielką tradycję Kościoła.

Cuda czy magia?

Na pożółkłych często ze starości stronicach naszych ulubionych baśni cuda i magia są obecne na porządku dziennym. Co sprawia na nas większe wrażenie: cud czy magia?

Myślę że cud. Magia rozwiewa się często jak poranna mgła ukazując prawdziwą rzeczywistość którą ktoś postanowił kontrolować.

A cud? Cud pozostawia nieodwracalną przemianę osób i miejsc. Ta przemiana dokonuję nie tylko wśród bohaterów naszych książek, ale również w nas samych – inaczej nie sięgalibyśmy po nie.

W opowieściach o Harrym Potterze cudów prawie nie ma. Są za to wszędzie czary:

         drzwi otwierają się po wypowiedzeniu zaklęcia,

         stoły zastawiają się jedzeniem na klaśnięcie dyrektora szkoły,

         bójki uczniów polegają często na znajomości zaklęcia,

         dzięki któremu sznury same skrępują przeciwnika.

Sens szkolnej nauki polega na znajomości zaklęć. Znajomość zaklęć i różnych technik przemieniania rzeczywistości, aby było tak, jak chcą tego bohaterowie.

To cała znajomość świata. Świat zamknięty został w kilkudziesięciu, może w kilkuset tajemniczo brzmiących słowach. Kilka lat nauki w szkole i można je wszystkie poznać. Życie jest proste w świecie magii. Znasz zaklęcie, znasz rozwiązanie. Chyba że ktoś jest lepszym magiem. Co wtedy?

Ale są inne baśnie. „Opowieści z Narni” C.S. Lewisa pełne są cudów (ciekawostką jest fakt iż polskim wydawcą to samo wydawnictwo które wydaje Harrego Pottera.). Czary czyni w Narni tylko ten kto jest zły, a więc Biała Czarownica. To ona spowodowała, że Narnię pokrył wieczny lód i ona zniewoliła Edmunda zaczarowanym ptasim mleczkiem. Lew Aslan czyni cuda, tzn. uwalnia od czarów. Jest pewna wzruszająca scena w opowieści „Podróż Wędrowca do Świtu” (myślę że dla wielu, którzy sięgnęli po tą książkę): Eustachy – zarozumiały, arogancki chłopiec, który myśli tylko o sobie, został przemieniony w smoka. Tak bardzo to przeżył, że dokonała się w nim pewna wewnętrzna przemiana. Jest teraz dobry, ale jest tylko smokiem. Aslan zaprasza go więc do wykąpania się w czystej wodzie ze źródła. Najpierw jednak każe się Eustachemu rozebrać. Eustachy zdrapuje łuski i usiłuje zrzucić z siebie skórę smoka tak jak węże czasem zrzucają swoją. Ale po zrzuceniu jednej skóry szybko odkrywa, że pod spodem ma jeszcze drugą równie okropną, a pod nią jeszcze jedną… W końcu zaczyna rozumieć, że sam nie da rady się rozebrać. Pozwala Aslanowi podejść i wbić pazury tak głęboko, że sięgają prawie samego serca Eustachego. Ból jest wielki, ale po chwili Eustachy staje się z powrotem chłopcem i może pływać w czystej wodzie ze źródła. Czar zniknął.[*]

Magia jest łatwiejsza niż cud. Łatwiej związać człowiekowi nogi magicznym zaklęciem (jak w książkach z Harrym Potterem), zahipnotyzować, użyć różnych technik manipulacji emocjami, zadziałać siłą (jak to się często dzieje w naszym rzeczywistym świecie) niż przemienić jego serce.[*]

Są ludzie, którzy wierzą, że uratuje ich tylko cud, ale tak się modlą jakby prosili o czary. Może każdemu z nas choć raz w życiu to się zdarzyło. Wcale nie z miłości do magii, ale z niewiedzy, z niezrozumienia, ze zmęczenia. Cud jest zawsze związany z przemianą serca (C.S. Lewis „Bóg na ławie oskarżonych”), magia tego nie potrzebuje.

Ktoś kiedyś napisał następujące słowa[*]:

  • Magia dotyczy wyobraźni, cuda rzeczywistości.
  • Magia to brak kontaktu, cud to spotkanie.
  • Magia jest dla dzieci, cuda są dla dorosłych. (Dlatego Harry Potter to książki przygodowe dla dzieci a Lewis to baśnie dla dorosłych.)
  • Cud daje wolność, magia zniewala.

Bo grzech ma coś z magii, a łaska jest cudem.

Czasem zdarza się, że wpatrujemy się w jakiś problem, w jakiś grzech w naszym życiu, jak zaczarowani. Nie umiemy go przezwyciężyć i nie jesteśmy w stanie robić niczego sensownego. Wpatrujemy się i już. Nasze życie staje wtedy w miejscu. Zachowujemy się jakby ktoś nałożył na nas pęta, wymierzył w nas magiczną różdżkę i wypowiedział zaklęcie. Bywa, że trwa to całymi latami. Zmieniają się pory roku, upadają imperia, obok przechodzą ludzie tak wolni, że zazdrość bierze, a my ich nawet nie widzimy trwając w czarodziejskim uścisku.

Całkiem inaczej działa łaska. Nasza wrażliwość pod jej wpływem wzrasta. Stajemy się wolni. Tak wiele się wtedy zdarza w naszym życiu, co dzień coś nowego. Widzimy i czujemy tak wiele, a słabości, które nam dokuczają nie niszczą nas.

Co zrobić z Harrym Potterem?

Co robić jeżeli dziecko chce sięgnąć po tą pozycję książkową lub zna ją na pamięć?

Trzeba bardzo uważać i tłumaczyć dzieciom (jeśli się nie da ich przed tą książką jakoś powstrzymać), że jest to fikcja, bajka i nic więcej. Jeśli bowiem dziecko (co rodzice powinni dostrzec) zaczyna się interesować magią, zaczyna odprawiać jakieś rytuały pod wpływem tej lektury – to jest to niebezpieczny sygnał.

Ideałem byłoby jednak, to aby rodzice mieli kontrolę na tym co czytają ich dzieci, i to właśnie na rodzicach leży obowiązek czuwania nad tym co ich dzieci wyłapują z lektury książek.

Od wieków historie o wróżkach, skrzatach, wiedźmach – były lekturami wszystkich dzieci świata i jakoś z tego problemów nie było. Na osobach odpowiedzialnych za kształtowanie młodego człowieka spoczywa obowiązek takiego interpretowania opowieści, aby dziecko wyciągnęło z tego jak najwięcej plusów a odrzuciło ewentualne treści, które mogą niezdrowo wpływać na ich psychikę.

Dlatego popieram wspólne czytanie tej książki razem z dzieckiem i na bieżąco tłumaczenie dziecku tych opisywanych tam zdarzeń, które pozwoli im zrozumieć tę opowieść jako potrzebę walki ze złem i wybieraniu dobra zawsze i za wszelką cenę zamiast potępienia w czambuł całej książki jako jakiegoś „narzędzia szatana”.

Dziecko może bowiem odnieść większą szkodę kiedy temat Harrego Potera w jego środowisku jest dyskutowany a on sam jest odrzucany przez rówieśników jako ten, kto się tym nie interesuje. Jest to dla dzieci tym bardziej szkodzące, kiedy Harrego Pottera spotyka w szkole, przedszkolu, telewizji i na zakupach w sklepie – zaś rodzice mu go zabraniają nie tłumacząc (bądź niewłaściwie tłumacząc) dlaczego nie wolno mu się tym interesować.

Zło wyrządza się dzieciom wyłącznie wtedy, kiedy nie przekazuje się im wiedzy, pozwalającej im samy wyrobić sobie własną właściwą opinię. Rola rodziców, nauczycieli, katechetów i księży, sprowadza się w tym przypadku na przekazaniu prawdziwej wiedzy o świecie bajek i czarów, na wyjaśnieniu symboliki i pojęć tam zastosowanych, na odgraniczeniu fikcji od rzeczywistości, na pokazaniu prawdy.

Katecheci w szczególności powinni sami tę książkę przeczytać i wychwycić w niej dobro jakie tam zapewne jest, zaś z chwilą spotkania się tam z pochwałą złych czynów jasno dzieciom wyjaśnić, na czym to zło polega.

Stara metoda katechetyczna „wejść czyjąś furtką a wyjść swoją” jest do tego idealna. Warto na bazie popularności tej książki przekazać pewne pozytywne cechy tej baśni dla dzieci. Należy pokazać dobro, które bezdyskusyjnie jest w niej chwalone.

Należy pokazać dzieciom prawdziwe źródło dobra z jednoczesnym przekazaniem wiedzy dzieciom o złu ukrytym w magii.

Ostre piętnowanie i odrzucanie tego zjawiska jakim jest Harry Potter niczemu dobremu nie służy a jedynie powoduje w dziecku postawnie odruchu „owocu zakazanego”. Polega to na tym, iż im mocniej dziecku czegoś się zabrania bez wyjaśnienia do końca dlaczego (czyli bez przekazania i zaakceptowania przez dziecko właściwej wiedzy) – tym bardziej ono tego pragnie. Jeśli dziecku nie udzieli się tej wiedzy i nie zapoznamy go dokładnie z daną rzeczą w sposób kontrolowany, to kto inny to zrobi bez naszej wiedzy i we właściwy jemu (czyli szkodliwy dla dziecka) sposób.

opr. Tomasz Kiesling

Bibliografia:

Bibliografia:

strony internetowe:
http://www.amazon.com/
www.ap.org/indeh.html
www.ucalgary.ca/~dkbrown/stories.html
www.mathisbrogers.com/index.html
www.usaweekend.com/index.html
http://www.asatoday.com/
www.megsinet.net/~tas/articles.html
http://www.letus.reason.org/
http://www.azoth–harry.prv.pl/
http://www.mediarodzina.com.pl/
i jeszcze kilka innych miejsc w sieci których już nie wspomnę, proszę o wybaczenie jeżeli użyłem czyjejś myśli a nie wymienię jej jako źródła[*].

„Harry Potter i Kamień Filozoficzny”, kwiecień 2000, Media Rodzina
„Harry Potter i Komnata Tajemnic”, wrzesień 2000, Media Rodzina
„Harry Potter i Więzień Azkabanu”
, 2001, Media Rodzina
„Harry Potter i Czara Ognia”, 2001, Media Rodzina
„Opowieści z Narni” C.S. Lewis, Media Rodzina
„Bóg na ławie oskarżonych” C.S. Lewis, PAX

Katechizm Kościoła Katolickiego (wydanie internetowe http://www.katechizm.diecezja.elk.pl/ )

[*] autor opracowania cytuje artykuł Eli Konderak – „Magia łatwiejsza niż cud” zamieszczony w miesięczniku LIST 5/2001.


 

 

 
   
 

[ STRONA GŁÓWNA | TEKSTY | LINKI | OJCIEC | DZIADEK |O MNIE |ARCHIWUM | E-MAIL ]