Hipotezy negujące zmartwychwstanie Jezusa

 

Sprawa Jezusa, po ludzku sądząc, zakończyła się 7 kwietnia 30 roku na jerozolimskiej Golgocie. Podobnie jak wielu świadków prawdy przed Nim i po Nim, padł On ofiarą kłamstwa, przemocy i okrucieństwa. Powstają jednak pytania: jak wyjaśnić szybkie rozprzestrzenianie się wspólnot chrześcijańskich, które już u początków ogarnęły tysiące Żydów i pogan, jeśli Krzyż zamknął „sprawę Jezusa”? Jak wyjaśnić to, że głosi się w nich Ukrzyżowanego (!) jako żyjącego i zwycięskiego Pana? Uczniowie Jezusa przekazali nam to wyjaśnie­nie w wielu świadectwach, w których wyróżniają się dwa słowa-klucze:

-         egegertai - Pan „jest wskrzeszony”, „zmartwychwstał”;

-         ofthe - Pan „dał się widzieć”, „ukazał się”.

Właśnie świadectwo o spotkaniach z Tym, który „został/ jest wskrzeszony” i „pozwolił/ dał się widzieć”, stało się podstawą radosnej i ufnej wiary Kościo­ła w to, że Jezus Chrystus jest „wczoraj i dziś, ten sam na wieki” (Hbr 13,8) oraz że Jego ofiara została przyjęta jako ofiara za zbawienie świata. Św. Paweł wyraził tę wiarę ze szczególną dramaturgią: „A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. [...]. Tymczasem Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli” (1 Kor 15, 14. 20a).

Dzisiaj stosunkowo rzadko mówi się o Zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. Czy jednak ucieczka wielu ludzi w stronę magii, horoskopów, sekt i w wiarę w reinkarnację nie jest spowodowana osłabieniem wiary w „Pierworodnego spośród umarłych” i w zmartwychwstanie powszechne? Czy kerygma i duchowość chrześcijańska nie powinny mieć wyraźniej przed oczyma obrazu Chry­stusa Zmartwychwstałego, zwycięskiego i miłosiernego Zbawcy? Czy Zmar­twychwstanie nie stanowi wciąż potężnego wyzwania dla orędzia Kościoła? Uzasadnieniu tego wyzwania służy część chrystologii fundamentalnej.

 

Próby wyjaśnienia naturalnego i ich krytyka

Niezwykły fakt spotkania Ukrzyżowanego jako żyjącego Pana i wiary w Niego jako Pana i Boga wzbudzał i wzbudza pytania i kontrowersje. Szuka się „naturalnego” wytłumaczenia pustego grobu, podejrzewając uczniów o oszustwo i wskazując na rzekome niedopowiedzenia, „nieścisłości” opisów:

(1)               Nowy Testament wyrasta z wiary w Zmartwychwstałego, żyjącego Pa­na. Nikt jednak nie widział Zmartwychwstania Jezusa, ale widział Go po Jego śmierci jako żywego.

(2)               Pusty grób odkryły kobiety. Nie wiadomo jednak dokładnie, ile ich było.

(3)               Odnotowano liczne spotkania Zmartwychwstałego. W świadectwach nie precyzuje się wszelako, ile czasu Jezus ukazywał się po Zmartwychwstaniu.

(4)               Według św. Mateusza - jeśli nie liczyć krótkiej chrystofanii jerozolimskiej - Pan Jezus objawia się tylko raz - w Galilei; według św. Łukasza - w Je­rozolimie albo w jej okolicach; według św. Jana - w Jerozolimie i w Galilei. Nie wiadomo więc precyzyjnie, gdzie dokonywały się chrystofanie.

(5)               Opowieści o Zmartwychwstaniu zdają się być zapisami subiektywnych wizji świadków lub kompozycjami służącymi uzasadnieniu pierwszeństwa Apostołów we wspólnocie.

Niekiedy w związku z tymi trudnościami, najczęściej zaś dla obrony niewiary pojawiły się hipotezy usiłujące podważyć orędzie Kościoła o Zmartwychwstaniu. Już Ewangelia według św. Mateusza (28, 11-15) relacjonuje świadome kłamstwo ówczesnych władz żydowskich: uczniowie wykradli zwłoki Jezusa. Później dokeci i niektóre prądy korynckie (I w.) oraz gnostycy (II w.) lansowali tezę, że Chrystus wcale nie przeszedł przez Krzyż, grób i nie zmar­twychwstał, lecz - posiadając ciało pozorne - wstąpił ze stanu eonu ziemskie­go do stanu uwielbienia. W czasach nowożytnych i współczesnych takich hi­potez pojawiło się znacznie więcej. Wyróżniają się wśród nich hipotezy: oszustwa, letargu, wizji subiektywnych i krytyczno-literackie (ewolucji).

 

Hipoteza oszustwa

Hipotezę oszustwa wysuwali już faryzeusze, ale za jej twórcę w czasach nowożytnych uchodzi znany nam już H. S. Reimarus. W pismach: „O historii Zmartwychwstania” i „O celach Jezusa i jego uczniów” utrzymywał on, że opowiadania wielkanocne Ewangelii są tak zróżnicowane, iż nie sposób utworzyć z nich spójnej, logicznej całości. Deista niemiecki widział w tym wyraz świadomego oszustwa uczniów, którzy nie chcąc zrezygnować z wygodnego życia wędrownych nauczycieli, wykradli zwłoki swego Mistrza oraz wymyślili pojawienia i polecenia Zmartwychwstałego.

Hipoteza Reimarusa była wielokrotnie poprawiana i uzupełniana przez innych autorów. Według A. Meyera i Alfreda Loisy, Jezusa nie pochowano w należyty sposób, lecz wrzucono Jego zwłoki do jakiejś groty czy rozpadliny skalnej. Gdy po pewnym czasie nie można było ich zidentyfikować, pojawiła się wiara w zmartwychwstanie. W Baldensperger wysunął w latach trzydzie­stych hipotezę „podwójnego pogrzebu”. Ze względu na zbliżający się szabat nie było rzekomo czasu na właściwe pochowanie zwłok Jezusa. Dlatego złożo­no je do prowizorycznego grobu. Po szabacie Józef z Arymatei zabrał ciało i pogrzebał na dobre. Gdy kobiety przyszły na miejsce pierwotnego pochów­ku, zastały pusty grób.

Hipoteza ta odżyła w wielu współczesnych „literackich” czy fantastyczno­-naukowych ujęciach życia Jezusa. Według G. Moore'a, D. H. Lawrencea, R. Gravesa, H. Schonfielda, D. Jojce'a, N. Notowitscha Jezus w jakiś natural­ny sposób przeżył swoje ukrzyżowanie i bądź kontynuował życie nauczyciela na przykład w Indiach, bądź zmienił kompletnie charakter swojej egzystencji.

 

Krytyka

Można tworzyć rozmaite schematy odczytania rzeczywistości, ale trzeba się też pytać, jak przystają one do tej rzeczywistości. Wyolbrzymianie różnic w opisach wielkanocnych, bez liczenia się z ich perspektywą teologiczną i z wielością tradycji, ma wszelkie znamiona „oszustwa” ze strony naukowca, który zresztą sam kieruje ostrze krytyki przeciwko sobie:

-         Czy naprawdę Apostołowie mogli dokonać wspólnej akcji kradzieży zw­łok i zbiorowego kłamstwa, jeśli w opisach jest tyle nieuzgodnionych różnic i perspektyw? Dlaczego w takim razie nie uzgodnili również prze­kazów?

-         Czy wiara w Zmartwychwstanie Jezusa, która od początku pociągnęła za sobą i zafascynowała tysiące ówczesnych Żydów, mogła opierać się na oszustwie?

-         Jak zrozumieć rzekome wyrafinowanie i przebiegłość Apostołów w zestawieniu z męczeńską śmiercią wielu spośród nich? Czy Jakub, Piotr, Paweł oddawali życie za oszustwo?

-         Na czym opierają się Loisy, Meyer i Baldensperger? Na tajnych dokumentach? Na objawieniach prywatnych? Źródła, którymi dysponujemy, nie mówią o nieznanym grobie, podwójnym pogrzebie czy wędrówkach Jezusa do Indii.

 

Hipoteza letargu

Jak już zauważyliśmy, w starożytności dokeci i manichejczycy głosili po­gląd o pozornym cierpieniu i zmartwychwstaniu Jezusa. Pogląd ten odżył w koncepcji H. G. E. Paulusa (+1851), zdaniem którego Mistrz z Nazaretu umarł pozornie, a jego wyjście z grobu było tylko przebudzeniem się z letargu wskutek balsamowania ciała, chłodu panującego w grobowcu i trzęsienia ziemi. Także współczesna autorka australijska Barbara Thiering („Jesus the Man”, 1992) w swojej „rekonstrukcji” życia Jezusa (rzekomego qumrańczyka, póź­niej zeloty) utrzymuje, że został On odratowany przez uczniów z letargu na krzyżu, wyleczył się, miał dzieci, odwiedził Rzym i jako siedemdziesięcioletni mężczyzna zszedł z tego świata.

 

Krytyka

Hipoteza Paulusa i Thiering ignoruje wszystkie istotne szczegóły historycz­ne, które wskazują na rzeczywistą śmierć Jezusa na krzyżu. D. R Strauss (+1873), sam zdecydowany przeciwnik orędzia paschalnego Kościoła, wysu­nął przekonujące argumenty contra: „Człowiek na wpół umarły, który z tru­dem wygramolił się z grobu i ledwie poruszał się po ziemi, który potrzebował opieki lekarskiej i bandaży, nie mógł żadną miarą wzbudzić w uczniach prze­konania, że jest zwycięzcą śmierci i grobu; a to przekonanie było podstawą ich późniejszych wystąpień. Taki powrót do życia osłabiłby tylko wrażenie, jakie Jezus wywarł na nich swoim życiem i śmiercią. Zakończyłby się on co najwyżej jakimś wspomnieniem, ale nigdy nie mógłby przemienić ich smutku w uniesienie ani podnieść ich szacunku do uwielbienia”.

 

Hipoteza wizji subiektywnych (halucynacji)

Przedstawił ją ten sam D. R Strauss w książce „Das Leben Jesu, kritisch bearbeitet” („Życie Jezusa krytycznie opracowane"). Jej zwolennikiem był także E. Renam autor „Życia Jezusa". Według tej hipotezy, Zmartwychwstanie nie jest faktem historycznym, lecz ideą - porządek naturalny zna tylko życie i śmierć. Strauss odwołuje się do uproszczonego kryterium hermeneutyczne­go: prawdziwe są tylko opisy potwierdzone we wszystkich czterech Ewange­liach. W rezultacie stwierdza, że ponieważ to kryterium zgodności zawodzi w przypadku narracji o chrystofaniach, należy odrzucić realność Zmartwychwstania. Historycznie potwierdzona jest śmierć Jezusa, natomiast opowieść paschalna jest produktem subiektywnych przeżyć, wizji uczniów. Na czym po­legały te wizje, sugestywnym językiem opisał E. Renam zalecany przez Straus­sa jako nadzieja „z drugiej strony Renu”: „W niedzielę rano, wszystkie niewia­sty udały się do grobu, a pierwsza Maria Magdalena. Kamień był odwalony, a zwłok nie znalazły na miejscu, na którym zostały złożone. Równocześnie poczęły krążyć wśród chrześcijan najdziwniejsze pogłoski. Lotem błyskawicy rozeszło się pomiędzy uczniami: «zmartwychwstał!». Miłość jest zawsze mat­ką łatwowierności. Co się stało? [...] Czy zwłoki jego skrycie wyniesiono, czy też potem ów wiecznie łatwowierny entuzjazm wytworzył owe opowiadania, które utrwaliły wiarę w jego zmartwychwstanie? Tradycje są tu zbyt sprzecz­ne, nigdy tego nie dociekniemy Powiedzmy tymczasem, że żywa imaginacja Marii Magdaleny odegrała w tej sprawie rolę główną. Boska potęgo miłości! Święte czasy, skoro zachwyt jasnowidzącej daje światu zmartwychwstałego Boga”.

Na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku ukazała się praca protestanckiego biblisty Gerda Lademanna: „Die Auferstehung Jesu. Historie, Er­fahrung, Theologie“ („Zmartwychwstanie Jezusa. Historia, doświadczenie, teologia”, Stuttgart 1994). Autor analizuje w niej nowotestamentalne świadectwa o Zmartwychwstaniu i dochodzi do wniosku, że wiara wielkanocna opiera się na wizjach Pawła i Piotra, które wywołały „zaraźliwie” inne wizje.

W punkcie wyjścia Ludemann podkreśla, że pragnie porzucić „chrystologiczno-dogmatyczny” i „kościelno-apologetyczny sposób argumentacji” i za­miast tego „czysto historyczno-empirycznie” pytać o źródła wiary wielkanoc­nej. Takiej właśnie „analizie” poddaje 1 Kor 15, 5-7. Uważa, że w wyjaśnieniu tego najstarszego opisu objawień trzeba oprzeć się na Pawłowych relacjach „wydarzenia pod Damaszkiem” (l Kor 9,1; Ga l,15n; Flp 3,8; 2 Kor 4,6; por. Dz 9). „Przed-Pawłowa tradycja” z 1 Kor 15, 5-7 i zasygnalizowane relacje są - jego zdaniem - tego samego typu i dlatego Paweł ujmuje je paralelnie w ostatnim wersecie 1 Kor 15,3n („w końcu ukazał się i mnie jako poronione­mu płodowi”).

Wydarzenie spod Damaszku, konstastuje Ludemann, spełnia wszystkie kryteria tego, co nazywamy „wizją” - widzenia osób, rzeczy lub scen, którym nie odpowiada obiektywna rzeczywistość, ale które według przeżywających je pochodzą z innego, niewidzialnego świata. W tym sensie wyrażenie: „objawił się im” oznacza dla Ludemanna: „oglądali Go w wizjach, którym nie odpo­wiada żadna pozasubiektywna treść”.

Wychodząc z tych założeń, Ludemann rekonstruuje psychogram rzekome­go wizjonera Pawła: łączy oślepnięcie Apostoła opisane w Dz 9 z jego choro­bą wspomnianą w 2 Kor 12,8 i diagnozuje go jako podatnego na ekstazy (patologicznego) histeryka. Jeszcze przed „wydarzeniem spod Damaszku” Apostoł miał przeżywać podświadomy „konflikt z Prawem”, łączący się u nie­go z „kompleksem Chrystusa”. To, co przeżywał podświadomie, „wyładowy­wał” w prześladowaniu chrześcijan - ostateczna kompensacja dokonała się w „wizji Chrystusa”.

Także „wizja Piotrowa”, od której - z wyjątkiem Pawłowej - zależą rzeko­mo wszystkie inne, da się, zdaniem Ludemanna, wyjaśnić psychologicznie jako „przepracowanie winy”. Przeżywając dogłębnie przesłanie Jezusa i Jego śmierć, Piotr - w wizji żyjącego Pana - odniósł do siebie uosobioną w Chry­stusie łaskę przebaczającego Boga. Słowo Jezusa zostało przez niego przyjęte jako ożywiająca moc, poczucie winy zaś zostało „rozładowane” w wizji spo­tkania Zmartwychwstałego. Wizja ta zadziałała zaraźliwie - także „krąg Dwunastu” ujrzał Jezusa.

 

Krytyka

Zasadniczą słabością tej hipotezy jest jej „subiektywna wizja” Zmartwychwstania, wynikająca z poszukiwania tylko tego, co pragnie się znaleźć. Należy liczyć się przynajmniej z podstawowymi danymi oraz być otwartym na to, czego się nie zakłada:

-         Relacje paschalne, zwłaszcza katechezy, są powściągliwe i trudno porównywać je z opowiadaniami snów czy halucynacji. „Ewangelie są dalekie od pokazania nam wspólnoty opanowanej jakąś mistyczną egzaltacją; prze­ciwnie pokazują uczniów zasmuconych («zatrzymali się smutni»: Łk 24,17) i przerażonych. Dlatego nie uwierzyli oni pobożnym kobietom wracającym od grobu i «słowa te wydały im się czczą gadaniną» (Łk 24,11). Gdy Jezus ukazuje się Jedenastu [...], «wyrzuca im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego»” (Mk 16,14).

-         We wszystkich opisach powtarza się jeden motyw: Apostołowie po śmierci Jezusa byli przestraszeni, wielu wątpiło, a inni spodziewali się zupełnie innego obrotu sprawy Mesjasza („A myśmy się spodziewali”). „Uczniowie - argumentuje się w Katechizmie Kościoła Katolickiego - wąt­pią nawet wtedy, gdy stają w obliczu samego Jezusa Zmartwychwstałego, tak bardzo wydaje się im to niemożliwe; sądzą, że widzą ducha. [...] Jest więc bezpodstawną hipoteza, według której Zmartwychwstanie byłoby «wytworem» wiary (czy łatwowierności) Apostołów. Przeciwnie, ich wiara w Zmartwychwstanie zrodziła się - pod działaniem łaski Bożej - z bez­pośredniego doświadczenia rzeczywistości Jezusa Zmartwychwstałego”.

-         - Wizje są według badaczy tego nurtu rzekomym skutkiem entuzjazmu mesjańskiego, który ogarnął grono uczniów. Dlaczego jednak nie mogło być inaczej? W licznych i zróżnicowanych świadectwach uczniowie podkreślają, że inicjatywa chrystofanii należała nie do nich, ale do Jezusa, co oddaje na przykład struktura gramatyczna ofthe (Pan „dał/ pozwolił się widzieć”, „ukazał się”).

-         Według większości świadków Zmartwychwstały objawił się ich zdumionym oczom już „trzeciego dnia”, a nie po jakimś długim okresie konflik­tów wewnętrznych, przepracowywania winy itp.

-         W kategoriach ówczesnej wiary i oczekiwań żydowskich nie mieściło się zmartwychwstanie Mesjasza, a potępiony i ukrzyżowany Jezus wydawał się opuszczony i przeklęty przez Boga. Tylko Zmartwychwstanie (a nie halucynacje) mogło uzdolnić uczniów do radykalnej zmiany postawy, wzbudzenia wiary i zaangażowania w misję chrześcijańską.

-         Czy św. Piotr i św. Paweł, dwie główne postacie rodzącego się chrześcijaństwa, osoby tak zróżnicowane pod względem osobowościowym, inte­lektualnym i środowiskowym, to - jeden - histeryk, a drugi - człowiek nie radzący sobie z poczuciem winy?

-         Ludemann, podobnie jak ongiś Strauss, oskarża o fundamentalizm wszystkich, którzy liczą się z możliwością specjalnego działania Boga w dziejach i łączą z Wielkanocą coś innego niż „psychogenne wizje”. Wiara nadnaturalna jest według niego naiwnością, a orędzie paschalne Nowego Testamentu stanowi rezultat chorej psychiki uczniów. Czy nie jest raczej naiwnością powrót do założeń i tez pozytywizmu minionego wieku?

 

Hipotezy krytyczno-literackie

Z krytycznym sposobem podejścia do wiary w Zmartwychwstanie spoty­kamy się także w poglądach protestanckich egzegetów Rudolfa Bultmanna (+1976) oraz Willi Marxsena.

Bultmann, głównie w pracy „Neues Testament und Mythologie. Das Problem der Entmythologisierung der neutestamentlichen Verkundigung" („Nowy Testament i mitologia. Problem demitologizacji kerygmy nowotestamentalnej", 1948) wyrażał m. in. sprzeciw wobec uproszczonego rozumienia Zmartwych­wstania jako faktu czysto historycznego, dostępnego badaniom poza do­świadczeniem wiary. Według niego:

-         Wiara w Zmartwychwstanie jest wiarą w Krzyż jako wydarzenie zbaw­cze, eschatologiczne. Wielkanoc rozumiana jako Zmartwychwstanie Je­zusa nie jest wydarzeniem historycznym. Historycznie stwierdzana jest jedynie wiara pierwszych uczniów w to, że śmierć Jezusa nie była zwy­kłym wydarzeniem, ale miała charakter zbawczy, była objawieniem Bo­żego miłosierdzia.

-         Bultmann utożsamia zatem wiarę w Zmartwychwstanie Jezusa i wiarę w zbawczą skuteczność Krzyża - „Bóg Ojciec wskrzesił Jezusa Chrystusa z martwych” oznacza: „Bóg w Chrystusie pogrzebał nasz grzech i wskrzesił nas do nowego życia”.

-         Według biblisty niemieckiego, błędne jest rozumienie orędzia paschalnego jako świadectwa o fakcie, który miał wydarzyć się po śmierci Jezusa i polegałby na powrocie zmarłego do życia. Jezus zmartwychwstał jedy­nie w kerygmie - Ewangelie wyrażają zbawczy charakter tego „wydarze­nia” za pomocą mitycznych obrazów powrotu do życia i ukazywania się uczniom.

 

Krytyka

-         Rudolf Bultmann zdaje się zapominać o tym, że żaden z pierwotnych przekazów nie ukazuje Zmartwychwstania jako faktu czysto historycznego. Nie opisuje się na przykład „zmartwychpowstawania” Jezusa ani Jego samego jako „przywróconego do dawnego życia” jak np. Łazarz czy młodzieniec z Naim. Pierwotna kerygma chrześcijańska dobrze zdawała sobie sprawę tego, że Zmartwychwstanie nie jest takim samym wyda­rzeniem jak śmierć czy pogrzeb Jezusa - nie oznacza powrotu umarłego Jezusa do życia ziemskiego, lecz przejście do rzeczywistości eschatolo­gicznej.

-         Bultmann niesłusznie odrzucił wszelki związek Zmartwychwstania z historią (W Pannenberg). Chociaż jest ono rzeczywistością nadprzyrodzoną, odcisnęło swój ślad na historii poprzez chrystofanie i pusty grób. Należy podkreślać związek Krzyża i Zmartwychwstania, ale nie wolno - przy­znając słusznie Krzyżowi status wydarzenia historycznego - redukować Zmartwychwstania wyłącznie do poziomu przekonania uczniów.

-         Bultmann „zlał” Zmartwychwstanie z wyznawaniem Krzyża. Jest to podejście błędne - pierwotne formuły wiary mają charakter dwuczłonowy: pierwsza część skoncentrowana jest na Krzyżu, druga zaś na Zmar­twychwstaniu. Najstarsze rozbudowane Credo, przekazane przez św. Pawła w 1 Kor 15, 3b-5, stwierdza, że Chrystus umarł za nasze grzechy, został pogrzebany, zmartwychwstał i był widziany przez Kefasa i Dwu­nastu. Sens zbawczy śmierci Jezusa („umarł za nasze grzechy”) wydobywa już pierwsza część tego wyznania; druga koncentruje się na odrębnym wydarzeniu - Zmartwychwstania.

-         Zmartwychwstanie było wydarzeniem, które dało podstawę całej kerygmie chrześcijańskiej („Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, kerigma hemon)” (1 Kor 15,14). Kierunek rozwoju jest więc odwrotny od tego, który chciał Bultmann: „Jezus żyje nie dlatego, że jest głoszony w kerygmie, ale jest głoszony w kerygmie dlatego, że żyje” (H. Küng).

-         Egzystencjalizm Bultmannowski odbija się w tezie, że pod szatą językową zdania: „Bóg Ojciec wskrzesił Jezusa Chrystusa z martwych” kryje się znaczenie: „Bóg nas wskrzesił do nowego życia”. Założenie to jest bezpodstawne - pierwsi głosiciele chrześcijańscy wyraźnie rozróżniają Zmartwychwstanie Jezusa od jego efektów: wiary, życia „w Chrystusie”, otwarcia drogi do zmartwychwstania powszechnego. „Zmartwychwsta­nie - stwierdzają autorzy dokumentu „Jezus Chrystus, jedyny Zbawiciel świata, wczoraj, dziś i na wieki” - nie było konsekwencją, ale przyczyną wiary uczniów”.

 

Willi Marxen, m. in. w pracy „Die Auferstehung Jesu als historisches et theologisches Problem” („Zmartwychwstanie Jezusa jako problem historycz­ny i teologiczny”; 1966) twierdzi; że:

-         Odpowiedź historyka na pytanie, czy Chrystus powstał z martwych, musi brzmieć: „Nie wiem, nie jestem w stanie tego wykryć”. Historycz­nie można tylko ustalić, że po śmierci Jezusa Jego sprawa przetrwała i że uczniowie stwierdzili, iż doznali czegoś, co określili jako Jego widzenie. Refleksja nad tym widzeniem doprowadziła ich do interpretacji, że Jezus zmartwychwstał.

-         O ile więc dla Bultmanna opowiadania o ukazywaniach się Jezusa i o samym Zmartwychwstaniu wyrażają w sposób mitologiczny znaczenie zbawcze Krzyża, to według Marxsena są one refleksyjną interpretacją widzeń. W przeciwieństwie do Bułtmanna twierdzi on, że już w swoim ziemskim działaniu Jezus był przeżywany jako objawienie tego, co ostateczne („antycypacja eschatonu”), a potem „świadkom przydarzyło się widzieć Ukrzyżowanego” i to właśnie zapoczątkowało „mówienie” o Zmartwychwstaniu.

-         Jednak mówienie o wydarzeniu, fakcie Zmartwychwstania jest - według Marxsena - „reflektującą interpretacją”. W rzeczywistości stwierdzenia: „Jezus został wskrzeszony przez Boga”, „Jezus zmartwychwstał” wyra­żają tylko rzeczywistość, że „sprawa Jezusa trwa nadal” (die Sache Jesu geht weiter). Die Sache Jesu geht weiter - Jezus żyje dalej dzięki swoim uczniom, Jego orędzie, w którym przeżyto ową „antycypację eschatonu”, nie przestaje być proklamowane pomimo śmierci krzyżowej! Przetrwała wiara, którą Mistrz obudził za ziemskiego życia, przeżywanie Jego osoby jako objawienia czasów ostatecznych.

 

Krytyka

W poglądach Marxsena niezaprzeczalne jest ponowne zainteresowanie historią Jezusa Chrystusa, Jezusem ziemskim. Jednakże biblista niemiecki przekreśla wiarygodność pierwotnej interpretacji chrystofanii:

-         Na gruncie wiary przedwielkanocnej uczniowie mogliby co najwyżej gło­sić Jezusa jako proroka, a nie Zmartwychwstanie ukrzyżowanego Me­sjasza - nawet ta ostatnia idea była dla nich nie do przyjęcia. Coś musia­ło się więc wydarzyć, co doprowadziło ich do całkowitej zmiany postawy.

-         Tym czymś były rzeczywiście - a nie tylko w sercu, wewnętrznie - przeżywane chrystofanie i odkrycie, że Chrystus zmartwychwstał. Dopiero w świetle tych wydarzeń i wyjaśnień samego Pana „otwierają się ich oczy”, zaczynają rozumieć plan Boży zawarty w pismach proroków i w przepowiedniach Jezusa.

-         Nowy Testament nie relacjonuje tylko widzeń, na których koncentruje się Marxsen. Opowiada się przede wszystkim o darze spotkań ze Zmar­twychwstałym.

-         Wyrażenie ofthe jest w Biblii zarezerwowane do teofanii. Nie jest z pewnością rzeczą przypadkową, że Ewangeliści używają go do opisania chrystofanii: jego zastosowanie uwypukla spotkanie z Jezusem Kyriosem, a nie tylko - jak chce Marxsen - z Jezusem historii.

ks. Henryk Seweryniak

 

 
   
 

[ STRONA GŁÓWNA | TEKSTY | LINKI | OJCIEC | DZIADEK |O MNIE |ARCHIWUM | E-MAIL ]