Karol Meissner osb

 

 

Świętość i sakramentalność małżeństwa

1. Świętość małżeństwa

Bardzo trudno przychodzi współczesnemu człowiekowi myśleć o małżeństwie jako o rzeczywistości świętej czy o drodze do świętości. A jednak, każde prawdziwe małżeństwo[1], nawet zawarte przez  pogan, jest w jakiś sposób święte. Mówi o tym papież Leon XIII w encyklice zaczynającej się od słów Arcanum divinae sapientiae. Etnograf Bronisław Malinowski, w swojej pracy pt. Magia, nauka, religia zauważa, że u wszystkich ludów małżeństwo, obok narodzin człowieka i jego śmierci, należy do takich szczególnych momentów życia, które mając jakiś wymiar społeczny, są otoczone obrzędami o charakterze religijnym. Zatem sakralność małżeństwa jest dostępna doświadczeniu wielu ludzi. Nie dzieje się tak może, przynajmniej obecnie, w naszej cywilizacji atlantyckiej, jak ją niektórzy nazywają, a to dlatego, że niemało ludzi tej cywilizacji pozwoliło się sprowadzić do jednego tylko wymiaru, który w języku religijnym nazywamy wymiarem doczesności. Myśliciele mówią o wymiarze horyzontalnym. W tej cywilizacji człowiek tak łatwo daje się spłaszczyć, nie rozwija swojego życia duchowego, poprzestaje na wrażeniach, wyrzeka się wolności. Sądząc z stale rosnącej ilości rozwodów, zdarza się - i chyba nierzadko - że nawet małżeństwo nie jest wynikiem jakiegoś świadomego wyboru, wiążącego na całe życie. Człowiek współczesny dał się zamknąć w pułapce konwencji, w pułapce  szarego życia. I dlatego trudno temu człowiekowi pojąć,  że to szare życie jest też, czy może być, miejscem spotkania z Bogiem.

Tymczasem nasza religia, religia objawiająca nam, że Syn Boży stał się człowiekiem, pokazuje nam, jak bardzo blisko jest Bóg każdego z nas, nawet w bardzo szarej, zwyczajnej codzienności życia. Tak, jak był bardzo blisko człowieka w stajence betlejemskiej, jak był bardzo blisko człowieka przy studni w Samarii, jak był bardzo blisko człowieka wtedy, kiedy skazany na śmierć niósł swój krzyż podobnie do współskazanych z Nim towarzyszy. Trudno jednak nam, chrześcijanom, pomijać temat świętości.  Skoro zaś trudno jest człowiekowi dzisiejszemu mówić o świętości  życia w ogóle, a zwłaszcza o świętości małżeństwa,  zacznijmy po prostu do analizy tego, czym jest świętość.  Jest bowiem przedmiotem naszej wiary to, że małżeństwo jest jedno, święte i nierozerwalne.

1.1 Kilka uwag o świętości w ogóle

Świętość jest określeniem zaczerpniętym z języka  religii objawionej. We Mszy św., w charyzmatycznym hymnie Chwała na wysokości Bogu, śpiewamy: Albowiem tylko Tyś jest Święty, tylko Tyś jest Panem, tylko Tyś Najwyższy. Izajasz prorok otrzymując objawienie majestatu Boga widzi  Serafiny stojące przed obliczem Najwyższego i powtarzające: Święty, święty, święty Pan, Bóg kosmosu! (Iz 6,1-3). Tak należałoby bowiem rozumieć wyraz  Zastępy, bo chodzi tu o uporządkowane szeregi gwiazd, więc właśnie o kosmos. Święty jest ten, który jest Najwyższy. Pełne są niebiosa i ziemia chwały Twojej.  Chwała Pana w Piśmie Świętym to jest widzialny dla człowieka, rozpoznawalny dla niego przejaw wszechmocy Stwórcy. Człowiek, który myśli, może dostrzec tę chwałę Bożą w stworzeniu.  Jest ono śladem Boga. Potrafi to jednak dostrzec tylko ktoś, kto myśli. Św. Paweł w Liście do Rzymian zwraca uwagę na tę odpowiedzialność człowieka za rozumne spojrzenie na świat: Gniew Boży ujawnia się z nieba na wszelką bezbożność i nieprawość tych ludzi, którzy przez nieprawość nakładają prawdzie pęta. To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak, że nie mogą się wymówić od winy (Rz 1,18-20). Człowiek rozgląda się, patrzy, myśli, poznaje. Może więc dojść do takiego wniosku, do jakiego dochodzi Psalmista: Jak liczne są dzieła Twoje, Panie! Ty wszystko  mądrze uczyniłeś (Ps 104,24). To jest właśnie chwała Boża. Świętość - to  wyniesienie Najwyższego, wyniesienie Stwórcy ponad wszystko, co jest stworzone, co jest poniżej Niego. Święty jest Stwórca, który mieszka w światłości niedostępnej. Boga nikt nigdy nie widział (J 1,18). Jest wyniesiony ponad wszystko, Święty, .

Ten  Święty, wyniesiony ponad wszystko Stwórca Wszechrzeczy, posyła swego Syna, który staje się człowiekiem, i przechodzi przez ten świat, żeby udzielić człowiekowi świętości, tzn. samego Siebie. Posyła swojego Ducha Świętego, Ducha uświęcającego, który zamieszkuje wśród ludzi, w ludziach (J 14,16-17; 1 Kor 6,19 i w.in.), który sprawia, że ludzie stają się przebóstwieni, święci. Już w Starym Testamencie Pan Bóg uświadamia ludziom, że mają być świętymi, bo On jest święty, a oni są Jego ludem wybranym (Kpł 11,44; Lb 15,40-41); Zbliżając się do Tego, który jest żywym kamieniem, odrzuconym wprawdzie przez ludzi, ale u Boga wybranym i drogocennym, wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia, by stanowić święte kapłaństwo, dla składania duchowych ofiar, przyjemnych Bogu (...) Wy jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem Bogu na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła (1P 2,4-5. 9). W całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: «Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty» (1P 1,15-16). 

Te słowa nas uczą,  że człowiek staje się uczestnikiem wyniesienia Boga ponad rzeczywistość poziomą, horyzontalną. Ta tęsknota za tym czymś więcej jest w człowieku zaszczepiona. Zastanawiają się teologowie, czy człowiek może w naturalny sposób pragnąć porządku nadnaturalnego, nadprzyrodzonego, nad-poziomego. Nie jest naszym zadaniem podejmowanie w tej chwili tego tematu. To jednak wiemy, że my wszyscy, którzy jesteśmy ochrzczeni zostaliśmy otwarci - właśnie przez chrzest - na tę rzeczywistość nadprzyrodzoną. Została stworzona w nas - jak mówią niektórzy - sfera, która sprawia, że nigdy nic z tego, co jest doczesne, nie zdoła nas zaspokoić, napełnić. Jesteśmy zaszczepieni nieśmiertelnością.

Tak więc  nasza świętość, to nasz związek z Bogiem,  nasze napełnienie Bogiem. Jednocześnie ta świętość - jak wynika ze słów św. Piotra - jest zadaniem: Świętymi bądźcie. Tę myśl głosi nieustannie św. Paweł: Przytoczmy dla przykładu kilka zdań z listu do Efezjan: Bądźcie naśladowcami Boga jako dzieci umiłowane (Ef 5,1), Trzeba porzucić dawnego człowieka... odnawiać się duchem w myśleniu i przyoblec człowieka nowego, stworzonego według Boga w sprawiedliwości i prawdziwej świętości (Ef 4,23-24), Jesteście Światłością w Panu, postępujcie jak dzieci światłości (Ef 5,8). Świętość więc jest nie tylko uczestnictwem w świętości Najwyższego, jest równocześnie dla nas zadaniem. Mamy nieustannie wychodzić ku świętości, z poziomu horyzontalnego ku temu, co modnie się nazywa teraz kierunkiem wertykalnym, pionowym. Św. Paweł często zestawia takie przeciwieństwa: cielesność - duchowość (ciało - duch - np. 1 Kor 3,1; Ga 5,16-17), to co ziemskie - to co niebieskie, co w górze (1 Kor 15,47-49; Kol 3,1-2),  ciemność - światło (Ef 5,8), niewola - wolność (Ga 5,1) itp. Wśród takich przeciwieństw żyjemy i dążenie do tego, co duchowe, co niebieskie, co w górze itd. jest naszym zadaniem: to jest zadanie dążenia do świętości.

1.2  Konsekracja

Zanim przejdziemy do rozważania małżeństwa jako rzeczywistości świętej, zwróćmy jeszcze uwagę na związany ze świętością termin teologiczny, jakim jest konsekracja. Konsekracja jest to szczególnego rodzaju poświęcenie czy błogosławieństwo udzielane przez kogoś odpowiedzialnego za życie religijne. Na ogół będzie to duszpasterz, biskup, kapłan. Konsekracja jest wyłączeniem jakiejś rzeczy czy jakiegoś człowieka z porządku doczesnego i niejako oddanie tej rzeczy czy tego człowieka Najwyższemu, który jest Święty. Konsekracja jest wyrazem pochodzenia łacińskiego.  Przedrostek con-  znaczy tyle co: z, wspólnie. Sacrum - to właśnie święte. Stąd konsekracja - to  zjednoczenie kogoś czy czegoś ze świętością, uczynienie  kogoś czy czegoś uczestnikiem świętości, współ-świętym, czyli przeznaczonym dla Boga. W cytowanym wyżej tekście z listu św. Piotra są słowa wyrażające to, czym jest konsekracja: jesteście ludem na własność Bogu przeznaczonym. Konsekruje się np. kościoły. To już nie jest budynek przeznaczony do jakichś świeckich - czyli światowych, doczesnych - działań. To jest budynek konsekrowany, czyli na własność Bogu przeznaczony. Dokonuje się konsekracji naczyń liturgicznych: kielicha, pateny. One są konsekrowane, przeznaczone tylko do użytku świętego, tylko dla Boga.

Człowiek też może być konsekrowany, tylko na własność Bogu przeznaczony. Są trzy sakramenty, które konsekrują człowieka w sposób trwały, co oznacza, że przestaje on być ograniczony do uczestnictwa w rzeczach światowych, doczesnych, bo zostaje przeznaczony do spraw Bożych. Tym samym to wszystko, co działa w porządku doczesnym uzyskuje jakiś inny, Boży wymiar. Pierwszym z tych sakramentów konsekrujących jest chrzest. Drugim jest bierzmowanie. Trzecim jest kapłaństwo.

Do sakramentów konsekrujących zaliczyć też można małżeństwo. Ten sakrament też jest niepowtarzalny dopóki człowiek żyje. Ten sakrament konsekruje, czyli poświęca, nie tyle ludzi, ile  więź między nimi[2].  Wspomnieliśmy, że we wszystkich religiach małżeństwo jest związane z doświadczeniem  jakiejś świętej tajemnicy. Małżonkom katolickim  przypomina kapłan błogosławiący małżeństwo słowa Chrystusa: Co tedy Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela. Te słowa określają sens konsekracji małżeństwa. To Bóg je połączył.  Bóg jest twórcą tej więzi, która otrzymała określone miejsce i zadania w Bożym planie zbawienia..

Trzeba, by osoby żyjące w małżeństwie zdały sobie sprawę z tego, że ich małżeństwo powstało wprawdzie na skutek ich decyzji, ale ta decyzja została podjęta w wyniku pewnego procesu, który  zaczął się w nich bez udziału ich woli. Małżonkowie, którzy zastanawiają się nad tym, jak to się stało, ze zainteresowali się sobą i zbliżyli się do siebie, przyznają, że to nie oni zapoczątkowali ten proces.  On się jakoś w nich wziął.  Na ogół, analiza przeżyć kochających się małżeństw nie potrafi wyjaśnić, dlaczego właściwie te osoby się pokochały. Jest w tym jakaś tajemnica. Ta właśnie więź, która powstaje między małżonkami, mająca znamiona czegoś przedziwnego, zostaje przez moc sakramentu konsekrowana, wyłączona tylko z porządku doczesnego, oddana Bogu. 

Z kolei wypada się zastanowić i w jakiś sposób wyjaśnić, na czym polega  świętość i konsekracja małżeństwa. Dlaczego małżeństwo jest święte?

1.3  Pierwsze źródło świętości małżeństwa - ustanowienie przez Boga

Świętość jest określeniem zrozumiałym w porządku wiary. Odnosząc małżeństwo do porządku wiary można wymienić trzy aspekty, czy trojakie źródło świętości małżeństwa. Przede wszystkim jest przedmiotem naszej wiary, że małżeństwo zostało ustanowione przez Boga. W encyklice Pawła VI Humanae vitae czytamy: Małżeństwo nie jest wynikiem jakiegoś przypadku lub owocem ewolucji ślepych sił przyrody. Bóg Stwórca ustanowił je mądrze i opatrznościowo w tym celu, aby urzeczywistniać w ludziach swój plan miłości (nr 8).  Przytaczając naukę Soboru Watykańskiego II Katechizm Kościoła Katolickiego mówi: Głęboka wspólnota życia i miłości małżeńskiej ustanowiona przez Boga i unormowana Jego prawami zawiązuje się przez przymierze małżeńskie... Sam bowiem Bóg jest twórcą małżeństwa[3]... Małżeństwo nie jest instytucją czysto ludzką, chociaż w ciągu wieków mogło ulegać różnym zmianom w różnych kulturach.  Ustanowienie przez Boga jest więc pierwszym źródłem świętości małżeństwa.[4] Właśnie dlatego w rzeczywistości doczesnej małżeństwo jest nierozerwalne.  Trwa jednak tylko dopóty,  dopóki  oboje małżonkowie żyją. Gdy jedno z nich odejdzie do wieczności, druga osoba, która pozostaje w tej doczesności, może połączyć się z kimś innym prawdziwym, trwałym w doczesności węzłem małżeńskim. Wydaje się, że fakt, iż małżeństwo jest rzeczywistością doczesną i tylko dla doczesności przeznaczoną  tzn. ustanowioną przez Pana Boga tylko dla tego czasu, przemawia za tym, że ustanowienie małżeństwa uważać trzeba za rzeczywistość odrębną od aktu stworzenia człowieka i nie związaną z konstytucją osoby ludzkiej.

1.4  Drugie źródło świętości małżeństwa - uczestnictwo w prawach Boga

Drugim źródłem świętości małżeństwa jest tajemnica człowieka, który małżeństwo zawiera. Człowiek jest naprawdę wielką tajemnicą.  O małżeństwie mówi św. Paweł: Tajemnica to jest wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła (Ef 5,32).  Rozmawiając z ludźmi żyjącymi w małżeństwie stwierdzamy, że mają oni świadomość przynależenia do siebie wzajemnie. Mąż mówi o żonie moja żona, żona mówi o mężu mój mąż.  Bolałoby małżonków, gdyby ktoś spoza małżeństwa popsuł wzajemny układ czy rościłby sobie prawo do któregoś z nich.[5] Wtedy bowiem pojawi się jakieś wewnętrzne rozbicie, rozdarcie wspólnoty małżeńskiej. Ktoś trzeci wszedł w tę wspólnotę, która z istoty rzeczy nie dopuszcza nikogo trzeciego. Jej cechą jest jakaś wyłączność.

Powstaje zatem  pytanie: Skąd się bierze ta świadomość współprzynależenia do siebie? Jaką drogą może człowiek wejść w stosunek przynależności do drugiego człowieka? Czy człowiek może dać drugiemu człowiekowi prawa do siebie? Jeśli tak, to na jakiej podstawie? Bo przecież stwierdzenia: mój mąż, moja żona, świadczą o pewnych uprawnieniach męża do osoby żony i odwrotnie. Sobór Watykański II mówi, że małżeństwo powstaje w wyniku wzajemnego daru i przyjęcia go.  Skąd jednak płynie prawo do złożenia daru z siebie samego? Człowiek nie ma takiego władztwa nad sobą, żeby mógł się komuś oddać. Jeżeli nie może sobie dać uciąć ręki, to jak może oddać komuś siebie samego? Osoba ludzka nie ma takiego władztwa nad sobą. Człowiek jest taką istotą, której przysługuje godność wyrażająca się między innymi tym, że  przysługują jej prawa określane mianem niezbywalnych, to znaczy takich, których ani nie godzi się człowieka  pozbawiać, ani on sam nie może się ich wyzbyć.  Mówimy w filozofii chrześcijańskiej o nieodstępności osoby. Nieodstępność osoby ludzkiej sprawia, że człowiek nie może  dać nikomu praw do siebie, nie jest w mocy nikomu się oddać. Nikt nie może rościć sobie prawa do osoby[6]. 

Otóż  stwierdzenie, że to sam Stwórca ustanowił małżeństwo, oznacza, że on sam dopuszcza w ten sposób mężczyznę i kobietę do uczestniczenia w swoim prawie do osób ludzkich i jednocześnie do uczestniczenia w Jego najwyższym prawie do zapoczątkowania ludzkiego życia.

Warto może przy tej okazji zwrócić uwagę na to, że o ile  Najwyższy, i tylko On, ma jako Stwórca prawo do człowieka, to z drugiej strony  jako Ojciec  udzieliwszy nam swego Ducha daje nam w swoim Synu prawo do Siebie. Psalmista wyznaje: Należę do Ciebie (Ps 119,94 - w tłumaczeniu łacińskim: Twoim ja jestem...) A Bóg przez całe wieki oświadcza: Ja jestem Pan Bóg twój (Pwt 5,8 i w.in.). Jakże wymowne jest słowo oblubienicy w Pieśni nad pieśniami, która mówi: Mój miły jest mój, a ja jestem Jego... (2,16). Pan Bóg daje nam więc prawo do siebie,  On jest naprawdę naszym Bogiem, Bogiem dla nas, Bogiem z nami.

W tym świetle tajemnica małżeństwa ujawnia całą swoją głębię. Przynależenie osób do siebie - tylko w małżeństwie możliwe - jest obrazem wzajemnego przynależenia Boga i człowieka. Dotykamy tajemnicy świętości małżeństwa ze względu na świętość osoby. Mianowicie, rzeczywiście Pan Bóg ustanowił małżeństwo, tzn. dopuścił człowieka do praw, które przysługują tylko Jemu. Pan Jezus mówi: Co Bóg złączył, niech człowiek  nie rozdziela (Mt 19,6). Toteż jeśli mężczyzna i kobieta oświadczają sobie: Ja biorę sobie ciebie za żonę czy ...za męża, może to mieć skutek, jaki ma, tylko dlatego, że Pan Bóg ustanowił ów porządek, że skoro te dwie osoby podejmują taką decyzję, takie postanowienie, to Najwyższy dopuszcza ich do uczestniczenia w swoim władztwie nad nimi.  Na tej podstawie mąż uzyskuje prawa do żony, żona uzyskuje prawa do męża. To Bóg ich złączył. Małżonkowie są złączeni w Panu. Można by traktować małżeństwo jako uproszenie Pana Boga, żeby zawierający je mogli się ze sobą połączyć w Bogu. Jest jakieś świętokradztwo w tym, że ludzie żyjący w  małżeństwie uzurpują sobie prawo do tego, by decydować o jakichś faktach w życiu małżeńskim, do których nie mają prawa. Nie mają między innymi prawa decydowania o porządku moralnym.

1.5  Trzecie źródło świętości małżeństwa - zadania

I wreszcie trzecia rzeczywistość świętości małżeństwa to świętość zadań.  

Pierwsze zadanie, które stoi przed małżonkami, płynie z charakteru ich wzajemnej więzi. Mąż i żona są wspólnotą osób: głęboką wspólnotą życia i miłości[7]. Małżeństwo jest jednością. Ta jedność jest czymś, co się sprzeciwia rozkładowi, jaki wprowadza w świat szatan. Szatan rozbija wszelką jedność. Był zabójcą od początku (J 8,44). Nienawidzi jedności, dlatego też nienawidzi małżeństwa. Małżonkowie tworzą tę jedność pomimo wszystkich trudności, jakie się mogą pojawiać w ich życiu. Co więcej, fundamentem tej jedności jest ślubowana przez nich wzajemnie miłość. Przedziwna rzeczywistość miłości, która powstała z Bożego źródła miłości... i włącza się w miłość Bożą[8]. Oto stoi przed małżonkami takie zadanie: miłość Boża rozlana jest w ich sercach przez Ducha Świętego, który został im dany (p. Rz 5,5). Pan Jezus daje przykazanie miłości, nowe przykazanie, aby się wzajemnie miłowali, jak On sam ich umiłował (p. J 13,34 i 15,12). Miłość męża do żny i żony do męża nie może być na miarę ich własnych wyobrażeń. Zarówno mąż, jak i żona powinni zapytać Pana Boga: Duchu Święty,  jak ty chcesz, bym kochał żonę, bym kochała męża? Jest to zupełnie inna perspektywa miłości, bardzo jednak prawdziwa, bo takie jest doświadczenie kochających się małżeństw. Rozumieją się one bez słów, jest w nich jakaś troska np. o to, żeby współmałżonek się nie niepokoił: Muszę zadzwonić do domu, żeby się żona nie niepokoiła - słyszymy nieraz. Jest w kochających się małżeństwach jakieś stałe myślenie o sobie wzajemnie, jakaś stała przy sobie obecność.

W tej perspektywie trzeba dopiero widzieć rzeczywistość płci i życia płciowego. Na ile ta rzeczywistość cielesna, jaką jest rzeczywistość płci, powinna stać się rzeczywistością duchową, wychodzić poza porządek doczesny?

Płciowość jest nieodłącznie powiązana ze zdolnością przekazywania życia.  Jak bardzo potrzebną jest rzeczą, żeby człowiek zrozumiał  związek tajemnicy początku  ludzkiego życia z tajemnicą tego, co małżonków łączy i uszanował tajemnicę tego początku. Przecież do tego życia, z tym życiem, które rodzice przekazują dziecku, sam Bóg stwarza nieśmiertelną duszę. Czwarte przykazanie: Czcij ojca swego i matkę swoją jest postawione zaraz po trzech pierwszych przykazaniach, których treścią jest cześć dla Boga. Zadanie przekazywania życia jest więc też źródłem świętości małżeństwa, łączy bowiem małżonków w szczególny sposób z Bogiem-Stwórcą. Niedolą dzisiejszego człowieka jest  niedostatek, jeśli nie zanik, uszanowania dla tajemnicy płciowości, a tym samym dla tajemnicy życia, dla człowieka i w ostateczności dla Pana Boga. Wyrazem takiego braku szacunku jest nie tylko uzurpowanie sobie prawa do pozbawienia kogoś życia, ale przecież również laboratoryjne zapoczątkowywanie ludzkiego życia,  czy podejmowane  eksperymenty na ludziach w pierwszym stadium ich rozwoju. Trudno przewidzieć, co będzie następstwem takiego stosunku do życia i do człowieka. Istnieje powiedzenie, że Pan Bóg przebacza zawsze, człowiek czasami, ale natura nigdy.  Toteż nie można się dziwić, że tak wielu ludzi żyje bez poczucia sensu życia, w jakiejś filozofii rozpaczy.

Jest jeszcze jedno zadanie, które stoi przed małżeństwem, a które jest także świętym zadaniem. Chodzi o dzieło wychowania dziecka. Rodzice są dla dzieci pierwszymi zwias-tunami, pierwszymi świadkami wiary[9]. Nasza religia jest religią obietnicy. To przez rodziców dziecko staje się dziedzicem obietnicy życia wiecznego. Nie ma  innej religii na świecie, która dawałaby człowiekowi obietnicę życia wiecznego.  Rodzice przekazują dzieciom życie  nie tylko dlatego, żeby żyły, ale dlatego, żeby zostały zbawione.  Na tę drogę do zbawienia prowadzi wychowanie.

 

 

2. Sakramentalność małżeństwa

Po przedstawieniu istotowej świętości małżeństwa jako związku ustanowionego przez Boga, złączonego przez Boga i powołanego do wykonania świętych zadań, wypada z kolei przejść do omówienia tej szczególnej postaci świętości małżeństwa, jaką jest jego charakter sakramentalny.

Przymierze małżeńskie, przez które mężczyzna i kobieta tworzą ze sobą wspólnotę całego życia,... zostało między ochrzczonymi podniesione przez Chrystusa Pana do godności sakramentu[1]. Przypomnijmy zatem przede wszystkim, czym są sakramenty?

Katechizm Kościoła Katolickiego omawia tajemnicę porządku sakramentalnego w drugiej części, w jej pierwszym dziale, zatytułowanym: Ekonomia sakramentalna[2].  Są to święte obrzędy ustanowione przez pana Jezusa,  Zbawiciela świata[3].  Sakramenty należą do porządku zbawienia: jest w nich obecny Chrystus, aby przez nie, dzięki posłaniu Ducha Świętego[4] urzeczywistnić dokonane przez siebie dzieło zbawienia[5]. Rozważanie tajemnicy zbawienia wyrywa z serca św. Pawła hymn uwielbienia i dziękczynienia[6]. Zbawienie ludzi jest odwiecznym zamysłem Boga: dzięki niosącej zbawienie śmierci Chrystusa, opatrzeni pieczęcią Ducha Świętego, dostępujemy odpuszczenia występków, a zjednoczeni z Chrystusem istniejemy ku chwale Majestatu Najwyższego, dostępując udziału w wiecznej Jego chwale, jako święte i nieskalane Jego dzieci.

Zatem dzieło zbawienia - to uwolnienie człowieka z niewoli grzechu i otwarcie przed człowiekiem bogactwa życia wiecznego. 

Skoro sakramenty należą do porządku zbawienia i jemu służą, a porządek ten wyprowadza człowieka z sytuacji grzechu i leczy rany przez grzech zadane, chcąc przystąpić do rozważania sakramentalności małżeństwa, trzeba zastanowić się przede wszystkim, w jaki sposób grzech zakłócił ład świętości w małżeństwie, a  następnie przejść do rozważań na temat uzdrawiania małżeństwa przez łaskę sakramentalną..

2.1  Zamysł Boży

Pierwsi rodzice byli małżeństwem z ustanowienia Bożego. Stanowili więc najgłębszą wspólnotę ludzi. Żona - to  kość z kości i ciało z ciała[7] męża, to ktoś najbliższy. Nie ma innej istoty tak bliskiej Adamowi, jak jego żona. I odwrotnie, nikt nie może być Ewie tak bliski, jak Adam. Nad ich wspólnotą był tylko Najwyższy. Najwyższy rozmawia z tą wspólnotą, błogosławi jej i wyznacza jej zadania. Pragnie jakiejś wymiany darów i miłości. Oddaje im cały ogród Edenu ze wszystkimi drzewami i ich owocami. Z tego daru miłości mieli oni zachować dla Pana Boga jedno drzewo i jego owoce. To jedno drzewo mają oni bezinteresownie pielęgnować dla Stwórcy, dla Ojca, jako wyraz ich miłości do Boga. 

2.2  Zburzenie ładu przez grzech

Nie tu jest miejsce na opisywanie czy analizowanie wielkiej próby miłości pierwszych  rodziców[8] .

Próba miłości do Boga jest równocześnie próbą dla wspólnoty Adama i Ewy. Przykazanie otrzymał od Boga Adam[9].  Ewa od niego wiedziała o Bożym poleceniu. Może dlatego Kusiciel zwraca się do niej? W każdym razie Drzewo Boże rodzi owoce, które są dobre do jedzenia i piękne na wejrzenie.  Próba w tym małżeństwie wygląda tak: jeden z małżonków, ten mianowicie, który z ust drugiego poznał wolę Boga, zrywa owoc, sam spożywa i podaje go współmałżonkowi. Ten bierze owoc i spożywa.  Rani to w istotny sposób tę wspólnotę. Osoba najbliższa, która miała wielkie zadanie bycia pomocą, staje się  kimś, kto prowadzi do złego.

Ten fakt zmienia radykalnie sytuację tej wspólnoty małżeńskiej. Pełna równość między małżonkami, ufność, harmonia, jedność między nimi, ulega całkowitemu przekształceniu. Pan Bóg powiedział: Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz.[10] Tymczasem przez zerwanie owocu, przez spożycie go i podanie drugiemu człowiekowi, żona zrywająca owoc staje w miejscu Boga, czyni się nowym prawodawcą, nowym autorytetem. Mąż natomiast, który przyjmuje owoc, stawia swą współmałżonkę w miejscu Boga. Przecież on słyszał słowo Boga, słyszał Jego przykazanie dane mu dla dobra ich wspólnoty, dane mu, aby żyli. Mimo to, bierze od współmałżonki owoc i spożywa go.

Powstaje sytuacja istotnego zburzenia porządku nie tylko w relacjach małżeńskich, ale w ogóle w relacjach międzyludzkich. Już nie ma równości, nie ma jedności w ludzkiej wspólnocie, zostaje zawiedziona ufność, nie ma miłości. Człowiek stanął nad człowiekiem, człowiek ma pod sobą człowieka. Oto pierwszy i zasadniczy społeczny skutek grzechu. Człowiek postawił człowieka w miejscu Boga, przypisując człowiekowi w pewnym sensie autorytet Boga i tracąc świadomość swej godności dziecka Bożego. To skutek drugi. A wreszcie, człowiek zasłania drugiemu człowiekowi Boga. To skutek trzeci. Sytuacja ta ukazuje ponadto przemożny wpływ kobiety na mężczyznę.  Księgi Mądrościowe w drastycznej nieraz formie ukazują tę rzeczywistość.

Skutki grzechu, które w dramatyczny sposób ujawniają się w życiu społecznym, kaleczą w pierwszym rzędzie wspólnotę małżeńską. Pierwotna harmonijna równość i współdziałanie, przekształca się w upokarzające podporządkowanie współistniejące z żądzą: Ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą.[11] Kobieta, która miała być pomocą dla mężczyzny[12] z jednej strony wywiera na niego niszczący wpływ, a z drugiej strony zniszczony mężczyzna kaleczy bezpowrotnie życie kobiety. Ileż to razy, np. kapłan opuszcza kapłaństwo dla jakiejś kobiety, która staje mu w miejscu Pan Boga, i robi to, jak się wydaje, bez skrępowania. Z drugiej strony dla przykładu 1/3 małżeństw w większych miastach naszego kraju jest rozwiedziona.  W samym Poznaniu jest 10 tys. kobiet, które samotnie wychowują 30 tys. dzieci. Pomyślmy o tej rzeszy ludzi, żyjących bez żadnego wzorca miłującej się wspólnoty. Stary Testament ukazuje tę sytuację upodlenia kobiety. Już Lamek bierze dwie żony, stopniowo rozwija się wielożeństwo[13]. Można było dziewczynę wydać za mąż bez jej wiedzy, można ją sprzedawać, traktować jak rzecz, dobytek. Bóg dając swe przykazania uwidacznia ówczesną sytuację kobiety: Nie pożądaj żony bliźniego twego, ani żadnej rzeczy, która jego jest. Prawo Mojżeszowe też odzwierciedla ten upadek godności kobiety.

2.3  Skutki grzechu w człowieku

Grzech pierwszych rodziców powoduje rozdarcie w samym człowieku. Człowiek doświadcza wewnętrznego rozdarcia. Dramatyczne wyznanie św. Pawła pokazuje, jak bardzo nasza ludzka natura stała się rozdarta i zbuntowana: Jestem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę... A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek we mnie ma upodobania zgodne z prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek![14]  

Te skutki w bolesny sposób ujawniają się w życiu płciowym. Jest to w pełni zrozumiałe. Ponieważ życie płciowe łączy dwie osoby i dotyczy jakoś bardzo wewnętrznego ich zjednoczenia jako osób, zatem staje się bardzo delikatnym wykładnikiem stosunku do drugiego człowieka.  Gdzie na miejsce prawdziwej miłości wchodzą emocje, uczucia, najrozmaitsze pożądania, nie tylko seksualne, tam człowiek będzie traktowany służebnie względem tych właśnie emocji. Bardzo boleśnie odczuwają to kobiety, które ulegając fascynacji uczuciami,  nie zdają sobie sprawy z tego, że ich doświadczenia wewnętrzne nie odpowiadają reakcji mężczyzn. Ich oczekiwania uczuciowe częstokroć rodzą w mężczyźnie oczekiwania innego rzędu: pożądanie przeżycia, doznania, doświadczenia czegoś cielesnego, a nie uczuciowego. Jest to ogromnie bolesne doświadczenie  większości małżeństw.

2.4  Społeczne skutki grzechu

Głęboki nieład kaleczy strukturę życia społecznego.  Pierwszy grzech opisany po grzechu pierworodnym to zabójstwo człowieka przez człowieka. I to brata przez brata. Wszystkie systemy totalitarne czy ideologie, z jednej strony stawiają człowieka w miejscu Pana Boga, a z drugiej strony podporządkowują bezlitośnie człowieka człowiekowi. Pan Jezus przedstawia tę sytuację w słowach: Władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę.[15]  Zamiast harmonijnej równości między ludźmi powstaje jakaś dramatyczna hierarchiczność Rodzi się nieufność i przemoc. 

Nawet ziemia, która była poddana człowiekowi, w wyniku zburzenia porządku, zaczyna się buntować przeciwko niemu, rodzi człowiekowi chwasty, ciernie. Człowiek musi pracować w pocie czoła, żeby wydała owoc, który przedtem był bez trudu osiągalny.

2.5   Boża naprawa: zbawienie poprzez porządek sakramentalny

W ten głęboko zakłócony porządek wkracza Pan swoją miłością miłosierną. Nie może człowiek zniszczyć zamysłu Bożego. Zbawczy zamysł, który Pan Bóg miał, nieodmiennie trwa. Człowiek wprowadził nieład, zasłaniając sobą Boga, stając pomiędzy drugim człowiekiem a Bogiem. Diabłu się zdawało, że zwyciężył. bo zburzył porządek Boży, bo człowiek stanął w miejscu Pana Boga.  To tak wyglądało. A tymczasem Pan Bóg, miłujący, pochyla się nad człowiekiem i szanując jego wolę, akceptuje powstałą sytuację, ale akceptuje, naprawiając ją w przedziwny sposób. Ojciec niebieski posyła swojego Syna, który staje się człowiekiem i - jako Bóg - staje się jedynym pośrednikiem pomiędzy Ojcem i ludźmi. Nie ma innej drogi do Ojca, jak tylko przez Syna, Boga-człowieka[16]. Pan Bóg rozwiązuje więc problem grzechu po Bożemu. Owszem, między człowiekiem i Ojcem Niebieskim będzie stał człowiek, ale ten Człowiek jest Jednorodzonym Synem Ojca i bratem wszystkich innych ludzi, których czyni przybranymi dziećmi Ojca.

Syn Boży, który stał się człowiekiem, dokonuje odkupienia przez Krzyż. Ustanawia swój Kościół, wspólnotę wierzących, w której dzięki sakramentom tajemnica zbawienia trwa i jest ciągle udzielana ludziom wszystkich czasów i wszędzie. Tak zostaje naprawiony zaburzony przez grzech. Naprawienie zaburzonego ładu dokonuje się właśnie w porządku sakramentalnym.  W tym porządku człowiek nie zasłania Boga, ale przeciwnie, daje Boga drugiemu człowiekowi. Przecież sakramenty - to święte obrzędy, dokonywane przez człowieka względem człowieka, w których to obrzędach sam Bóg daje się człowiekowi.  Kościół żyje rzeczywistością sakramentalną. Każdy sakrament czerpie łaski z krzyża Pana Jezusa i każdy - z siedmiu sakramentów - udziela na swój sposób człowiekowi jakiejś szczególnej łaski ze skarbca wszystkich łask wysłużonych przez Chrystusa na krzyżu. Każdy sakrament wyznacza też człowiekowi zadanie do spełnienia w Bożym planie zbawienia.

W tę rzeczywistość sakramentalną zostaje wprowadzone małżeństwo. Jakie więc są te łaski, które są udzielane małżeństwu ze skarbca Krzyża, jakie są zadania?

2.6  Łaski i zadania sakramentu małżeństwa

Miłość

Pierwsza łaska płynie z motywu, dla którego Chrystus naprawił zaburzony ład Boży. Chrystus mówi: Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich[17].  Małżonkowie nie oddają wprawdzie życia za siebie, ale oddają je sobie wzajemnie[18]. To wzajemne oddanie powinno płynąć z miłości. W naszej polskiej tradycji uczestnictwo w Bożej miłości przez małżeństwo jest podkreślone przez ślubowanie małżeńskie składane podczas obrzędów zawierania małżeństwa: ślubuję Ci miłość, oświadczają sobie w uroczysty sposób małżonkowie. Prawdziwa miłość małżeńska włącza się w miłość Bożą i kierowana jest oraz doznaje wzbogacenia przez odkupieńczą moc Chrystusa i zbawczą działalność Kościoła, aby skutecznie prowadzić małżonków do Boga oraz wspierać ich i otuchy im dodawać we wzniosłym zadaniu ojca i matki[19]. Ślub jest aktem cnoty religii i w ścisłym znaczeniu może być składany tylko Bogu. Zawierając małżeństwo ślub składa mąż na ręce żony, która przyjmuje go w imieniu Boga, ślub składa żona na ręce męża, który przyjmuje go w imieniu Boga.  Ta rota ślubowania ujawnia niezwykłe religijne dostojeństwo małżeństwa. Z darem tej miłości małżonkowie otrzymują zadanie ujawniania przed wszystkimi tej miłości, którą Bóg świat umiłował[20]. Tak więc pierwszą łaską płynącą z Krzyża, która zostaje  udzielona małżonkom, jest miłość rozumiana jako troska o prawdziwe i pełne drugiego człowieka.

Jedność
Chrystus umiera na Krzyżu, aby obdarzyć ludzi jednością, którą utracili w wyniku odwrócenia się od Boga: Aby wszyscy stanowili jedno, jak ty, Ojcze we mnie, a ja w tobie, aby i oni stanowili jedno w nas, aby świat uwierzył, żeś ty mnie posłał[21].  Oto więc druga łaska związana z małżeństwem i drugie jego zadanie: łaska jedności we wspólnocie małżeńskiej i zadanie świadczenia przed ludźmi, że jedność, wyrażająca się w wierności, jest między ludźmi możliwa, że można ją budować.
Uczestnictwo w dziele zbawienia

Trzecia łaska sakramentu małżeństwa i trzecie zadanie - to powiązanie uczestnictwa w stwórczej wszechmocy Boga, jakim jest  z ustanowienia Bożego zadanie przekazywania życia potomstwu, z dziełem wychowania w wielkich sprawach Bożych. Zadanie przekazywanie życia jest elementem świętości wszelkiego małżeństwa. Małżeństwo chrześcijan, będące sakramentem, jest powiązane z tajemnicą Krzyża, od której nieodłączna jest rzeczywistość wezwania do wiary w zbawczą miłość Najwyższego. Słowa Chrystusa wskazują na wezwanie wszystkich do wiary w dokonane przez Niego na krzyżu zbawienie: Potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy kto w Niego wierzy miał życie wieczne[22], i: Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie[23]. Rodzice, żyjący w sakramentalnym małżeństwie, przez wychowanie stają się dla dzieci pierwszymi zwiastunami wiary[24]. To oni uczestniczą w dziele prowadzenia dzieci do wiary w Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, dającego zbawienie. Jest to więc zadanie wychowania do wiary.

Naprawa nieładu przez postawę służby

Porządek sakramentów jest, jak powiedzieliśmy, środkiem, który Pan Jezus ustanowił, aby uobecniać swoje zbawcze dzieło i umożliwiać wszystkim korzystanie z jego owoców. Sakramenty są więc drogą naprawy zburzonego przez grzech ładu. W wyniku grzechu powstaje hierarchia między ludźmi, pycha żywota panująca w sercach ludzkich prowadzi do tego, że władza, wszelka władza, wiąże się z pokusą deptania godności człowieka. Jakże gorzko brzmią te słowa Chrystusa: Wiecie, że władcy narodów uciskają je, a wielcy dają im odczuć swą władzę[25]. Pan Jezus jednak, będąc sam królem[26], naprawia porządek odniesień międzyludzkich przez wskazanie drogi służby: Kto by chciał stać się wielkim, niech będzie waszym sługą. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem waszym. Na wzór Syna Człowieczego, który nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu[27]. Ta postawa służby powinna być postawą  współmałżonków. Zaleca to św. Paweł w 1. Liście do Koryntian: poddani bądźcie sobie wzajemnie w bojaźni Chrystusowej[28]. Mężowie, we wspólnym pożyciu liczcie się rozumnie ze słabszym ciałem kobiecym; darzcie żony czcią jako te, które są razem z wami dziedzicami łaski[29]; żona niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża[30] Ta postawa wzajemnej służby uwidacznia się w szczególny sposób, gdy któryś z małżonków zostanie dotknięty chorobą. W tej więzi miłości uczestniczą dzieci.

Tak więc społecznym skutkiem grzechu pierworodnego jest wyniesienie się człowieka nad człowieka: człowiek staje nad człowiekiem, człowiek stawia drugiego człowieka nad sobą. Wszystkim nam są znane dramatyczne skutki tego stanu rzeczy. Naprawa, której dokonuje Syn Boży stając się człowiekiem, polega z jednej strony na podjęciu i ukazaniu nam drogi uniżenia, jako drogi naprawy[31] a z drugiej strony na udzielaniu człowiekowi Ducha Świętego, który przez swoje dary, m.in. męstwa i bojaźni Bożej, oraz obdarzenie nas swym owocem: miłością, radością, pokojem, cierpliwością, uprzejmością, dobrocią, wiernością, łagodnością i opanowaniem[32] usprawnia nas do pójścia za Chrystusem tą drogą. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony[33]. Chrystus umywa nogi swoim uczniom, co czynił tylko niewolnik albo matka dzieciom[34]. Taka jest Boża ścieżka naprawy. I tylko na takiej drodze można rozumieć przywrócenie ładu.

Gdybyśmy zastanowili się nad źródłem cierpień, doświadczanych przez ludzi żyjących w małżeństwie, to chyba najczęściej płyną one stąd, że człowiek albo zawierał małżeństwo z myślą o sobie albo w tym małżeństwie ulega iluzji, że da się budować wspólnotę, myśląc o sobie. Tymczasem miłość nie może szukać swego[35]. W dokumentach II Soboru Watykańskiego znajdujemy zdanie, do którego często wraca papież Jan Paweł II: Człowiek... nie może odnaleźć się w pełni inaczej jak tylko poprzez bezinteresowny dar z siebie samego[36]. Taka jest prawda:  człowiek zostaje wezwany przez Pana Boga do tego, żeby przekroczył niejako siebie samego, ma żyć dla innego człowieka, ma żyć dla Boga. Wtedy jest naprawdę sobą.

Wniknęliśmy nieco w tajemnicę sakramentalności małżeństwa. Sakramenty są drogą naprawy porządku zburzonego przez grzech pierwszych ludzi. Należą do planu zbawczego, a zbawienie jest naprawą. We Mszy św. na Boże Narodzenie odmawia się modlitwę, która mówi: Boże, który cudownie godność ludzkiej natury ustanowiłeś, a jeszcze cudowniej naprawiłeś... Do tej cudownej naprawy należy również sakrament małżeństwa. Syn Boży daje nam przykład, jak mamy działać w odnowionym przez niego porządku: Dałem wam przykład, abyście i wy tak czynili, jak ja wam uczyniłem[37]. Chrystus  służy drugiemu człowiekowi. Nie szuka siebie. Obdarowuje drugiego człowieka sobą w trosce o jego dobro. Taka też jest droga sakramentalnego małżeństwa: obdarowanie drugiej osoby sobą, przez Boga i w Nim. Niszcząca człowieka okrutna rzeczywistość grzechu, zostaje zbawiona. Zbawienie jest jednak warunkowe. Człowiek zjednoczony z Chrystusem przez chrzest, ma być świadkiem zbawienia, dokonanego przez Jezusa z miłosiernej miłości Bożej. Człowiek zostaje powołany przyjęcia ofiarowanego mu zbawienia: do naśladowania Boga, do uczestnictwa w Jego świętości[38].  Świętość jest jednak wezwaniem do współdziałania jest nam proponowana jako zadanie. I o tym małżonkowie obdarowani łaską sakramentu małżeństwa powinni pamiętać.




[1] Kodeks Prawa Kanonicznego, kanon 1055; p. Katechizm Kościoła Katolickiego nr 1601.

[2] Numery 1076 - 1134.

[3] Katechizm Kościoła Katolickiego nr 1114.

[4] Katechizm Kościoła Katolickiego nr 1118.

[5] Katechizm Kościoła Katolickiego nr 1088.

[6] Patrz List do Efezjan 1,2-14.

[7] Księga Rodzaju 2,23.

[8] Wnikliwą analizę sceny kuszenia przez węża przeprowadza o. Julian  Sulowski T.J. w dziele Czy Adam i Ewa byli nadzy?,  Archidiecezjalne Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1998.

[9] Księga Rodzaju 2,16-17.

[10] Tamże.

[11] Księga Rodzaju 3,16.

[12] Księga Rodzaju  2,18.20.

[13] Księga Rodzaju 4,19; 6,1-2.

[14] List do Rzymian 7,18-24.

[15] Ewangelia wg św. Mateusza 20,25.

[16] Patrz Ewangelia wg św. Jana 14,6.

[17] Ewangelia wg św. Jana 15,13.

[18] Małżeństwo stwarza zgoda stron między osobami... Zgoda małżeńska jest aktem woli, którym mężczyzna i kobieta w nieodwołalnym przymierzu wzajemnie się sobie oddają i przyjmują w celu stworzenia małżeństwa. (Kodeks Prawa Kanonicznegpo, kanon 1057).

[19] Sobór Watykański II, Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, Gaudium et spes, nr 49.

[20] J.w., nr 41.

[21] Ewangelia wg św. Jana 17,21.

[22] Ewangelia wg św. Jana 3,14-15.

[23] Ewangelia wg św. Jana 12,32.

[24] Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, nr 11.

[25] Ewangelia wg św. Mateusza 20,24.

[26] Patrz Ewangelia wg św. Mateusza 27,11; wg św. Marka 15,2: wg św. Łukasza 23,3 i wg św. Jana 18,33.

[27]  Ewangelia wg św. Mateusza 20,24.

[28] List do Efezjan 5,21.

[29] 1. List św. Piotra 3,7.

[30] List do Efezjan 5,33.

[31] Patrz tzw. hymn o ogołoceniu Chrystusa (kenozie) w Liście do Filipian 2,5-11, zwłaszcza wiersze 6-8.

[32] Patrz List do Galatów 5,22.

[33] Ewangelia wg św. Mateusza 23,11-12.

[34] Patrz Ewangelia wg św. Jana 13,4-5

[35] Patrz 1 List do Koryntian 13, 5.

[36] Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, nr 24.

44 Ewangelia wg św. Jana 13,15.

45  Patrz Sobór Watykański II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, rozdział V, Powszechne powołanie do świętości w Kościele.



[1] Małżeństwo między katolikami jest prawdziwe tylko wtedy, gdy zawarte jest sakramentalnie. Związek cywilny zawarty przez katolików nie jest prawdziwym małżeństwem.

[2]W Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym Soboru Wat.II czytamy: Osobny sakrament umacnia i jakby konsekruje małżonków chrześcijańskich do obowiązków i godności ich stanu (nr 48)

[3] Katechizm Kościoła Katolickiego nr 1603.  Cytowany jest tutaj tekst Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczes-nym Gaudium et spes, nr 48.

[4]   Ze stanowiska teologii można zapytywać, czy małżeństwo zostało przez Pana Boga ustanowione w samym akcie stworzenia człowieka mężczyzną i kobietą, czy ustanowienie małżeństwa należy uważać za rzeczywistość odrębną od dzieła stworzenia. Jak się zdaje, większość wypowiedzi teologicznych kazałaby przypuszczać, że ich autorzy łączą ustanowienie małżeństwa z samym aktem stworzenia człowieka. Jednak Pan Jezus, mówiąc o małżeństwie stwierdza, że w życiu wiecznym małżeństwa nie będzie (patrz Mt 22,29-30). Jeżeli więc w życiu wiecznym małżeństwa nie będzie, znaczy to, że nie jest ono czymś konstytutywnym dla ludzkiej natury. Odpowiada ono ludzkiej naturze i nie jest z nią w żaden sposób sprzeczne. Taką błędną naukę głosili gnostycy, o czym pisze św. Paweł w Liście do Tymoteusza (1 Tym 4,3). Małżeństwo będąc czymś dobrym, czymś bardzo dobrym,  zostało jednak ustanowione dla rzeczywistości tego czasu, dla rzeczywistości doczesnej.  Ma określone cele zewnętrzne wobec osób, nie ma na celu konstytuowanie samych osób ludzkich.

[5] Takim intruzem w to wzajemne współprzynależenie do siebie  może być nawet ktoś bardzo bliski. Mogą być (i nieraz są) takim intruzem rodzice, jeśli przejawiają takie poczucie zawłaszczenia dziecka, że trudnym dla nich do przyjęcia jest jego związek z żoną czy mężem.  Takim intruzem może też stać się dziecko, Jeżeli mianowicie osłabnie czy zaniknie więź między małżonkami, to dziecko może stać się w jakiś sposób partnerem uczuciowym dla jednego z nich, częściej dla matki.

[6] Dlatego właśnie takie zabiegi na człowieku jak np. pozaustrojowe zapłodnienie, są głębokim naruszeniem prawa człowieka. Laborant bowiem rości sobie prawo do tego, żeby zapoczątkować życie drugiego człowieka. Kto mu takie prawo dał?  Jego działanie jest  niegodziwą uzurpacją,  krzywdzącym bezprawiem względem człowieka. Nie, człowiek nie ma prawa do drugiego człowieka. Nie ma też, rzecz jasna  prawa do jego życia, to znaczy ani prawa do zapoczątkowania tego życia, ani prawa do jego zakończenia.  Tylko Najwyższy ma  pełne prawa do nas, do początku naszego życia i do jego końca. 

 

[7] Sobór Wat. II, Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, nr 48. Dokumenty Kościoła używają również określenia Communio personarum, czyli komunia osób, na wzór Komunii św. która łączy wiernych z Chrystusem Panem.

[8] Sobór Wat. II, Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym, nr 48

[9] Sobór Wat. II, Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium,  nr 11.

 

 
   
 

[ STRONA GŁÓWNA | TEKSTY | LINKI | OJCIEC | DZIADEK |O MNIE |ARCHIWUM | E-MAIL ]