![]() |
|
Mirosław Rucki |
|
|
|
Prezerwatywa
zamiast głowy Widocznie,
prezerwatywy nie sprzedają się najlepiej, skoro ich reklama musi zawierać
tyle kłamstwa. Mam na myśli wszechobecne plakaty o treści "Wszyscy
to robią. I dobrze, byle z głową. Pamiętaj o prezerwatywie.
AIDS". Po pierwsze, mnie osobiście nie wydaje się, by wszyscy
robili to, o czym myślą autorzy reklamy. Społeczeństwo składa się również
z dzieci i starców, którzy nie prowadzą życia płciowego z przyczyn
zrozumiałych. Tak samo wśród dorosłych wcale nie każdy realizuje swoją
męskość i kobiecość w taki sposób. Należy rozumieć zatem, że
autor reklamy bardzo pragnąłby, aby wszyscy to robili, i swoje
pragnienia podaje za rzeczywistość. Po drugie, współżycie "z głową"
wcale nie oznacza współżycia z prezerwatywą - chyba że komuś
prezerwatywa zastępuje głowę. Akurat odwrotnie, współżycie seksualne
zakłada obopólne zaangażowanie emocjonalne mężczyzny i kobiety, w którym
chcą oni całkowicie obdarować siebie nawzajem swoim ciałem i
uczuciami. Współżyjąc więc "z głową" powinni pamiętać o
tym, co ich łączy, a nie co rozdziela, bo właśnie prezerwatywa nie
pozwala się zjednoczyć w pełni. Reklama sugeruje, że coś innego jest
ważne we współżyciu, a mianowicie jego ubezpłodnienie, a kto tak nie
myśli, jest bez głowy. W ostatnim czasie wydaje się ogromne pieniądze
na rozpowszechnianie kłamliwej informacji, że prezerwatywa jest
skutecznym środkiem zabezpieczającym przed wirusem HIV i innymi
chorobami przenoszonymi podczas stosunku seksualnego. Naukowcy amerykańscy,
a także z krajów Wspólnoty Europejskiej, przeprowadzili bardzo dokładne
badania lateksu - tworzywa z którego wytwarza się prezerwatywy. Okazuje
się, że w gąbczastej strukturze lateksu znajdują się otwory zwane
mikroporami, które dokładnie widać pod mikroskopem. Pojedynczy por w
prezerwatywie ma średnicę wielkości 5 mikrometrów. Do dnia
dzisiejszego nie udało się wyprodukować takiej prezerwatywy, która nie
miałaby mikrootworów. Aby zobrazować "skuteczność"
prezerwatywy w sposób graficzny, przedstawiamy w skali porównawczej
mikropory w prezerwatywie oraz plemnik i wirusy chorobowe. Plemnik,
widoczny na rysunku, ma w przekroju najszerszego miejsca 3 mikrometry.
Jest więc o 2 mikrometry węższy od przeciętnego mikropora w
prezerwatywie. Dlatego może się zdarzyć, że plemnik przejdzie przez
ten mały otwór. Badania w Anglii wykazują 6 takich przypadków na 100
par systematycznie stosujących prezerwatywy. Jeżeli chodzi o chorobę
AIDS, to wywołuje ją wirus HIV, który znajduje się głównie w
spermie, krwi i wydzielinie pochwowej osób zarażonych. Tak więc najczęstszą
drogą zakażenia tą chorobą jest współżycie seksualne. Jeżeli
popatrzymy na rysunek, to zobaczymy, że wirus HIV, który ma w przekroju
tylko 0,1 mikrometra, jest 50 razy mniejszy od jednego mikropora
prezerwatywy. Widać stąd wyraźnie, jak wielkim i perfidnym kłamstwem
jest reklama prezerwatywy jako skutecznego zabezpieczenia przed AIDS.
Odpowiedzialni za głoszenie tego kłamstwa przyczyniają się do
rozpowszechniania tej strasznej śmiertelnej choroby i innych chorób
przenoszonych drogą płciową. Około 40% osób, które zachorowały na
AIDS w Wielkiej Brytanii, zaraziło się podczas stosunku z użyciem
prezerwatywy. W obliczu AIDS znacznie lepszym zabezpieczeniem jest
wstrzemięźliwość seksualna i wierność małżeńska.W obliczu AIDS
jedynym pewnym zabezpieczeniem jest wstrzemięźliwość seksualna i
wierność małżeńska zgodnie z nauką Jezusa. Ci jednak, którzy
bardziej zaufali prezerwatywie aniżeli Jezusowi, niech pamiętają, że w
ten sposób wybierają duchową i fizyczną śmierć. Bardzo duża liczba
małżeństw trwa w wierności przez całe życie. Czy muszą pamiętać o
prezerwatywie, aby uchronić się przed AIDS? Więc kogo dotyczy ta
reklama? Najprawdopodobniej, chodzi o grupę ludzi, którzy nie potrafią
opanować swojego popędu i szukają ciągle nowych przygód seksualnych,
nie zważając na ryzyko zachorowania na jakąś chorobę weneryczną. To
popęd opanowuje ich, tak że nie potrafią już nawet myśleć o własnym
bezpieczeństwie. Właśnie dla nich jest proponowana prezerwatywa zamiast
głowy, aby stworzyć w nich iluzję rozsądnego zachowania. Smutne jest
tylko to, że autorzy reklamy są przekonani (a może chcą nam wmówić),
że wszyscy są tacy. I to jest najgorsze kłamstwo. |
|
[ STRONA GŁÓWNA | TEKSTY | LINKI | OJCIEC | DZIADEK |O MNIE |ARCHIWUM | E-MAIL ]
|