Relacje ewangelistów o pustym grobie (teksty i ich gatunek literacki)

 

Do Objawienia Chrystusa docieramy przez świadectwa wielkanocne - źródła, które przekazują informacje na ten temat, wywodzą się od ludzi głęboko, żywo i charyzmatycznie przeżywających wiarę paschalną. Stąd rozliczne wyrazy wiary w Zmartwychwstanie: nie tylko narracje wydarzeń, ale także wyznania, aklamacje liturgiczne, hymny, kazania, katechezy, apologie i parenezy. Początkowo były one pojedynczymi jednostkami kerygmy ustnej lub liturgii. Później zostały włączone w listy, Dzieje Apostolskie i Ewangelie. Idąc śladami wcześniejszych badań protestanckich, katoliccy bibliści i teologowie funda­mentalni podejmują dzisiaj wysiłki, aby jednostki te wydzielić i dotrzeć w ten sposób do pierwotnej warstwy kerygmy i - na ile to możliwe - samego wydarzenia wielkanocnego. Pójdziemy tym śladem, posługując się kluczem chronologicznym.

Skarbnicę najstarszych tekstów o Zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa. stanowią listy św. Pawła i dlatego od nich rozpoczniemy. Następnie przejdziemy do katechez, które św. Łukasz przekazał w Dziejach Apostolskich, zachowując w nich najstarsze pokłady argumentacji za Zmartwychwstaniem Chrystusa. Dalej odniesiemy się do opisów poranka wielkanocnego i chrystofanii, zawartych w Ewangeliach. Nie oznacza to, że uważamy, iż w pierwotnym Kościele nie opowiadano od początku o tych doświadczeniach. Sądzimy tylko, że nar­racje paschalne przechowane w Ewangeliach stanowią efekt końcowy przekazu i rozwoju tradycji, odbijają problemy i pytania pierwszych wspólnot i są naznaczone głęboką teologią autorów i ich wspólnot. Dlatego można je właściwie odczytać na bazie wcześniej omówionych wyznań i katechez.

 

Krótkie formuły wiary i aklamacje

Do najstarszych zapisów wiary paschalnej zalicza się krótkie formuły wiary i aklamacje. Są to:

-         Teologiczne, medytacyjne i liturgiczne określenia Boga. Do najstarszych należą: „Bóg, który wskrzesił z martwych Jezusa” (1Tes 1,10; por. Rz 8,11; 2 Kor 4,14); „Ten, który Jezusa wskrzesił z martwych” (Ga 1,1);

-         Homologie (homologein - wyznawać). Są to lapidarne wyznania, często poprzedzone czasownikami: „wyznajemy”, „wierzymy”. Do najstarszych homologii należą formuły z 1 Tes 4, 14: „wierzymy, że Jezus istotnie umarł i wstał (aneste)” i z Listu do Rzymian: „Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie” (Rz 10,9). Formuła o wskrzeszeniu Jezusa z umarłych powtarza się w powiązaniu z wyraź­nym motywem wiary jeszcze w: 1 Tes 1,10.: 1 Tes 4,14; Rz 2, 24; 1 P 1,21; Kol 2,12; Ef 1,19n.

-         Aklamacje. Wyrażają wymiar zewnętrzny, liturgiczny wyznania. Do najstarszych aklamacji zalicza się wyznania: „Panem (jest) Jezus” (Rz 10,9; 1 Kor 12,3) lub „Panem (jest) Jezus Chrystus” (Flp 2,11). Podmiotem jest w nich „Kyrios – Pan”, a imię „Jezus” - orzecznikiem.

Dla opisanych formuł charakterystyczne jest:

-         przekonanie, że to Bóg jest sprawcą Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa;

-         wielka nowość w mówieniu o Bogu i o zmartwychwstaniu. Wprawdzie Ży­dzi zwracali się do Boga, który wskrzesza zmarłych (por. Bóg - „wskrze­szenie umarłych” w drugim błogosławieństwie modlitwy „Osiemnastu Błogosławieństw”), ale przekonanie to wiązali z końcem świata. Tymcza­sem pierwsi chrześcijanie pojmują Boga jako Tego, który już wskrzesił Jezusa i prowadzi do zmartwychwstania całą ludzkość. Jednocześnie przyznają Jezusowi niezwykły tytuł „Pana”;

-         (częsta) dwuczłonowość. Pierwszy człon opiewa śmierć Jezusa, drugi Zmartwychwstanie. Na przykład fragment 2 Kor S,15 pierwotnie mógł brzmieć: „Chrystus za nas umarł i został wskrzeszony (z umarłych)” (por. Rz 8, 34a oraz 10,9). Bóg jest tu podmiotem wskrzeszenia Chrystusa. W formule 1 Tes 4,14: „Wierzymy, że Jezus umarł i zmartwychwstał” miejsce czasownika „został wskrzeszony” zajmuje już nieprzechodni czasownik: „zmartwychwstał”. Jeszcze inny rodzaj rozwiniętej chrysto­logii ma formuła Rz 4,25: „On wydany został z powodu przewinień naszych i został wskrzeszony dla sprawiedliwości naszej”.

 
     Pierwsi chrześcijanie nie tylko proklamowali Zmartwychwstanie, nie tylko wyznawali je w krótszych lub dłuższych formułach Credo, lecz także opowiadali, „abyśmy wierzyli” (J 20,31). Ponieważ z jednej strony nikt nie był świadkiem samego przejścia Jezusa ze śmierci do życia, opowiadania o Zmartwychwstaniu stają się opowiadaniami o zetknięciu się z pustym grobem i o objawieniach Zmartwychwstałego (chrystofanie). Z drugiej strony odmien­ność nowego życia Jezusa była tak uderzająca i tajemnicza, że relacjonujący wydarzenia następujące po śmierci krzyżowej byli niejako zmuszeni do przyjęcia różnych perspektyw teologicznych tych faktów. To one oraz rozmaitość tradycji, do których mieli dostęp Ewangeliści, tłumaczą różnice w opisach i ich bogactwo.

 

Ewangelia według św. Marka

Św. Marek opisuje wydarzenie paschalne w dwudziestu wierszach ostatnie­go, szesnastego, rozdziału. Świadectwo samego Ewangelisty jest bardzo krótkie i zawiera się w ośmiu początkowych wersetach. Trzy kobiety, o imionach znanych z innych fragmentów (15, 40-41. 47), udają się pierwszego dnia tygodnia, wczesnym rankiem, do grobu. Kamień jest już odsunięty, a młodzieniec sie­dzący w grobie przekazuje im podstawowe orędzie wielkanocne: „Nie bójcie się! Szukacie Jezusa z Nazaretu, ukrzyżowanego (estauromenon); powstał (egerthe), nie ma Go tu. Oto miejsce, gdzie Go złożyli” (16,6). Figura mło­dzieńca w bieli ma za zadanie utwierdzenie w prawdzie, że podstawowe orędzie Kościoła nie jest tworem umysłu ludzkiego, lecz objawieniem. Z orędziem związana jest misja - byt niebiański posyła kobiety do uczniów z Piotrem na czele: „Lecz idźcie, powiedzcie uczniom Jego uczniom i Piotrowi: Idzie przed wami do Galilei, tam Go ujrzycie, jak wam powiedział” (16,7). Uczniowie ma­ją iść na spotkanie z Panem tam, gdzie Ewangelia wzięła swój początek i skąd rozejdzie się w świat. Kobiety jednak, jak zaznacza Marek, „uciekły od grobu: ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły, bo się bały” (16, 8).

Taka konstrukcja zakończenia narracji wydarzeń przy grobie jest oczywistym zabiegiem literackim na służbie teologii Markowej. Skąd bowiem - zapytajmy retorycznie - Ewangelista mógłby znać to, co opisał, jeśli kobiety milczały? I dalej: czy jest możliwe, aby opis Dobrej Nowiny o poranku wielkanocnym zakończył się milczeniem kobiet, a zatem nieposłuszeństwem i niewypełnie­niem zleconego im zadania?

Sensu zabiegu Markowego należy szukać w kontekście całej Ewangelii. Już jej prolog („Początek Ewangelii Jezusa Chrystusa, Syna Bożego”) zawiera fundament Objawienia: Jezus jest Mesjaszem, Synem Boga. Jednakże, wedle św. Marka, zachowuje On w sekrecie tę godność aż do momentu sądu przed sanhedrynem (14, 62). Dopiero po Jego poniżającej śmierci centurion wyzna: „Ten człowiek był naprawdę Synem Bożym” (15, 39) - sekret ujawniony nie przestaje być tajemnicą. Tak jest również z Boskim aktem Zmartwychwstania. Nikt nie był jego świadkiem. Kobiety pełne bojaźni milczą. Św. Marek nie opisuje chrystofanii. Pominięcie jest świadome - w ten sposób Ewangelista stworzył rodzaj katechezy paschalnej, której sens jest następujący: orędzie wielkanocne przekracza możliwości ludzkiego pojmowania. Trzeba umieć zamilknąć i oddać inicjatywę Bogu. Orędzie wielkanocne domaga się odpowiedzi wiary, a także postawy adoracji i pokory: kobiety milczą, bo choćby mówiły, to sam Bóg ostatecznie natchnie apostołów, by udali się do grobu, a potem do Galilei, krainy nadziei. „Orędzie paschalne nie jest takim samym orędziem jak inne. Ten, kto je przeżywa, winien przeżywać trwogę podobną do tej, jaką odczuwa się podczas teofanii”.

Druga część opisu (16, 9-20) została dodana prawdopodobnie po to, aby uzupełnić katechezę św. Marka tekstem lepiej współbrzmiącym z innymi tra­dycjami. Zakłada on znajomość przynajmniej kerygmatu zawartego w Ewangelii według św. Łukasza, w Dziejach Apostolskich i w 20. rozdziale Ewangelii według św. Jana. Jest pierwszą harmonizacją chrystofanii:

(1)    Marii Magdale­nie (16, 9-11);

(2)     uczniom z Emaus (16, 12-13);

(3)    Jedenastu (16, 14-18); (4) rozesłania i Wniebowstąpienia (16, 19-20).

 

Ewangelia według św. Mateusza

Św. Mateusz układa swą opowieść paschalną w formę dyptyku. Historia nakreślona na pierwszym obrazie (27, 62-28, 15) rozpoczyna się nazajutrz „po dniu przygotowania”, gdy arcykapłani pieczętują grób i stawiają przy nim straże. Rozwija się ona w ramach odkrycia pustego grobu przez kobiety „po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia” (28, 1), oraz przekazania im misji przez anioła i samego Jezusa: Nie bójcie się! Ukrzyżowany zmartwychwstał, „jak powiedział”. Grób jest pusty Uczniowie mają udać się do Galilei. Scenę zamyka opowieść o przekupieniu straży.

Opisywana pierwsza część dyptyku Mateusza nosi wyraźne rysy apologijne. W czasie, kiedy pisał on swoją Ewangelię, „trwała pomiędzy Żydami pogło­ska” (Mt 27, 15), że gdy strażnicy spali, uczniowie wykradli ciało Jezusa. Ma­teusz zbija ją informacją o przekupieniu i kłamstwie straży; u źródeł odrzucenia prawdy o Zmartwychwstaniu stoją: kłamstwo, przekupstwo i niewiara. Dalszy fragment tego obrazu zawiera głębokie treści teologiczne. Głosi zwycięstwo Boga nad śmiercią i ludzką przewrotnością. Mateusz eliminuje wszystkie elementy wizualne Zmartwychwstania obecne w apokryficznej relacji o strażnikach. Zmartwychwstanie, jak każdy wyzwalający czyn Boga, dokonało się w nocy (Wj 11, 4; Mdr 18, 14-15). Byt nadnaturalny, który zstępuje z nieba, to nie tylko „anioł”, ale „anioł Pański”, to znaczy postać, w której sam Bóg daje się niekiedy poznać ludziom (por. Rdz 21,17-20). Dlatego postać ta „ja­śniała jak błyskawica”, „szaty jej były białe jak śnieg”, trzęsła się ziemia, bo „ziemia drży przed obliczem Pana” (Ps 114, 7), a strażnicy stali się „jakby umarli” (28, 3-4). „Zasiadanie na kamieniu” jest symbolem ostatecznego try­umfu Boga nad śmiercią.

Drugi obraz zawiera wizję ostatniego spotkania Chrystusa z uczniami (28, 16-20). Na górze w Galilei jedenastu apostołów adoruje Pana, który zapewnia ich o swej obecności i rozsyła w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Część ta wieńczy całą Ewangelię i jest wprawnym streszczeniem wszystkich chrystofanii. Jezus jest dziedzicem mocy i władzy Jahwe. Jego potęga obejmuje wszystkie narody „Dana mi jest wszelka władza na niebie i na ziemi”. Dlatego też spo­tkanie odbywa się nie na jakiejś górze związanej z dziejami Izraela (Synaj, Sy­jon), ale na nieznanej górze w Galilei, skąd światło miało rozbłysnąć (Iz 9, 1) i gdzie rozbrzmiewała Jezusowa Dobra Nowina o Królestwie Bożym. Orędzie: „chrzcząc je w imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego” znalazło swe odbicie w nauce Kościoła o Trójcy Świętej i w rycie chrzcielnym. Chociaż Ewangelia nie wspomina o Wniebowstąpieniu i o zesłaniu Ducha Świętego, to oba te fak­ty są bezpośrednio złączone ze Zmartwychwstaniem: Duch jest obecny w na­uczaniu i wodach chrztu, Wniebowstąpienie zaś ostatnim ukazaniem się Zmartwychwstałego. Chrystofania odznacza się mocnym akcentem eklezjolo­gicznym: Kościół ma być wspólnotą ochrzczonych, osobowo związanych z Je­zusem Panem („Oto Ja jestem z wami [...]”).

 

Ewangelia według św. Łukasza

W Ewangelii św. Łukasza (24, 1-52) kobiety „w pierwszy dzień tygodnia” spotykają dwóch mężczyzn „w lśniących szatach”. Ci stwierdzają: „Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Nie ma go tutaj: zmartwychwstał. Przypomnijcie sobie, co wam mówił, będąc jeszcze w Galilei: «Syn Człowieczy musi być wydany w ręce grzeszników i ukrzyżowany, lecz trzeciego dnia zmartwych­wstanie» (24,7). Łukasz podaje imiona kobiet: „A były to: Maria Magdalena, Joanna i Maria, matka Jakuba; i inne z nimi opowiadały to Apostołom. Lecz słowa te wydały im się czczą gadaniną i nie dali im wiary” (24,10-11). Motyw zdziwienia i niewiary powraca też w następnych scenach: wizyty Piotra u gro­bu, uczniów z Emaus, chrystofanii jerozolimskiej i Wniebowstąpienia. Łukasz wskazuje wyraźnie na trzy drogi prowadzące do uwierzenia: wypełnienie pro­roctw o mesjaszu, widzenie Jezusa i posiłek z Nim.

W całości opisu zwracają uwagę cztery ważne motywy teologiczne.

(1)                Całość wydarzenia paschalnego rozgrywa się w jednym dniu. Jeśli Ewangelista łączy poszczególne epizody wielkanocne „w jeden dzień Pana” przy po­mocy różnych zabiegów gramatycznych („w pierwszy dzień tygodnia”; „tego samego dnia”; „w tej samej godzinie wybrali się”; „potem wyprowadził ich do Betami”; „a kiedy ich błogosławił, rozstał się z nimi”), to prawdopodobnie w celu zaproszenia czytelnika, aby nie tyle rozważał oddzielnie poszczególne wydarzenia, ale widział je jako jedno wielkie Wydarzenie Paschalne, które otwiera we wspólnocie Pana czas oczekiwania na zstąpienie Ducha Świętego.

(2)                Odczytanie historii według planu Bożego (teologia historii). W pierwszym z trzech opowiadań, które tworzą opis paschalny, widać to w przytocze­niu całej sekwencji przepowiadania Jezusa: „Trzeba (dei), aby Syn Człowieczy był wydany w ręce grzeszników... lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie” (24, 7). W drugim nieznany towarzysz drogi przypomina: „Czyż Mesjasz nie miał (dei) tego cierpieć, aby wejść do chwały?” (24, 26). Podobnie jest w trzecim: ,,Musi się (dei) wypełnić wszystko, co napisane jest o Mnie w Prawie Mojże­sza, u Proroków i w Psalmach” (24, 44). Św. Łukasz widzi w Zmartwychwsta­niu Jezusa decydujący moment dziejów, który dzieli ekonomię zbawienia na epokę „przed” i „po”.

(3)                „Od Jerozolimy...” (24, 48), to kolejna dominanta opisu Łukaszowego. Pominięcie chrystofanii galilejskich jest zabiegiem literackim: w Ewangelii Łu­kasza Jezus jest ciągle „w drodze” do Jerozolimy i stąd Dobra Nowina rozcho­dzi się na świat. Jego narracja rozpoczyna się od świątyni (1,9) i na niej koń­czy się (24,53). Można więc stwierdzić, że dla św. Łukasza, Jerozolima stanowi ogniskową dziejów zbawienia poprzez to, że jest miejscem śmierci Jezusa Chrystusa, Jego Zmartwychwstania i punktem wyjścia misji apostolskiej w mocy Ducha Świętego.

(4)                Rozbudowane opisy chrystofanii (Piotr, uczniowie z Emaus, Jedenastu wraz z innymi) stanowią ostatni wyróżnik Ewangelii Łukaszowej. Zawierają one głęboką teologię: sam Zmartwychwstały jest interpretatorem planu Bożego, który przez Niego i w Nim się realizuje. Jezus, aczkolwiek posiada realne ciało (chodzi, rozmawia, zasiada do stołu, je chleb i rybę), żyje w innym wymiarze egzystencji (pojawia się i znika, przechodzi przez zamknięte drzwi itp.). Spotka­nia z Nim są fundamentalne dla Kościoła. Jak w chrystofanii końcowej u Ma­teusza, objawi się On w przepowiadaniu słowa, sprawowaniu „łamania chleba” oraz głoszeniu nawrócenia i odpuszczenia grzechów w Jego imię (24, 47). Ko­ściół wesprze się na mocy Ducha Świętego i na świadectwie apostolskim. Świadkowie, dzięki oświeceniu Zmartwychwstałego, zostają wyposażeni w zrozumienie Pism odnoszących się do Jezusa Mesjasza i Ducha Świętego, „obietnicę Ojca” i „moc z wysoka” (w 49).

 

Ewangelia według św. Jana

Bogate w treść opowiadanie Jana można podzielić na trzy części: wydarze­nia przy grobie (20, 1-18), chrystofanie apostolskie w Jerozolimie (20, 19-29) oraz chrystofanie galilejskie (r. 21).

(1) W pierwszej części opisane są trzy epizody: nawiedzenie grobu przez Marię Magdalenę (20, 1 - 2), Jan i Piotr przy grobie (20, 3 - 10) oraz ponow­ne odwiedziny Marii (20, 11 - 18). Epizody z Marią Magdaleną stanowią nie­jako ramy dla relacji „z biegu” Piotra i „umiłowanego ucznia” do grobu. Opowiadanie, zgodnie z innymi opisami ewangelijnymi, podkreśla potwierdzenie przez Apostołów odkrycia pustego grobu. Jego pointę stanowi uwypuklenie roli Piotra i „umiłowanego ucznia” jako pierwszych świadków. Piotr dominu­je, ale „umiłowany uczeń” - jak w całej Ewangelii - jest gwarantem wiary: „Ujrzał i uwierzył” (20, 8). Co zobaczył Jan? To, co potwierdzało słowa Pisma, „że On miał powstać z martwych” (20, 9). Ale nie bez znaczenia jest tu pod­kreślenie obecności płócien i chusty Nota ma sens apologetyczny: ciało Jezusa nie zostało skradzione. Jakiż złodziej zajmowałby się odwijaniem przepasek i płócien?

Potrójne stwierdzenie Marii o tym, że zabrano Pana i nie wiadomo, gdzie Go złożono, zwraca uwagę na kolejny epizod tej części. Maria znajdzie odpo­wiedź dopiero, gdy Ogrodnik zawoła do niej po imieniu. W tym momencie odkrywa ona obecność Jezusa (Rabbuni). Słyszy jednak: „nie dotykaj Mnie” (mé mou haptou), co należy rozumieć: „nie szukaj mnie w rzeczywistości zmy­słowej (dotykalnej), lecz idź i powiedz braciom, że wstępuję do Ojca”. Przesła­nie to jest zapowiedzią ostatniej chrystofanii, od której Maria będzie mogła adorować Jezusa.

(2) Druga część (chrystofanie apostolskie w Jerozolimie) zawiera opis udzielenia misji: posłania („Jak Ojciec mnie posłał”, udzielenia apostołom Ducha Świętego (por. Rdz 2,7; Janowe „On będzie chrzcił w Duchu Świę­tym”, 1, 32-33) i daru odpuszczania grzechów (pierwszego dnia) oraz spotka­nie z apostołem Tomaszem (ósmego dnia; 20, 26 - 29).

Scena z Tomaszem jest nakreśleniem programu wiary Temat ten przenika zresztą cały 20 rozdział: „uwierzyć” występuje tu aż 5 razy. Tomasz nie jest „niewierny”. Jest on raczej pielgrzymem ku autentycznej wierze. Nie wolno zapominać, że apostoł nie dotyka ran Jezusa, jak tego chciał na przykład św. Ignacy Antiocheński czy Caravaggio. Wystarczy mu jak Natanaelowi to, że Jezus zna jego myśli i widzi jego serce. Tym pobudzony wyznaje: „Pan mój i Bóg mój”. W wyznaniu Tomasza dzwoni echo słów Jezusa: „Ja i Ojciec jed­no jesteśmy” (10, 30), a cały epizod kończy się stwierdzeniem: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (20, 29). Słowa te, nie pomniejszając faktu ukazywania się Jezusa, napełniają przyszłych braci tą samą wiarą i życiem, które były udziałem naocznych świadków Zmartwychwstania.

(3) Część trzecia zawiera opis chrystofanii siedmiu nad Jeziorem Tyberiadzkim (J 21, 1-23). Dzieli się ona na dwie sceny: cudownego połowu i rozpozna­nia Jezusa na brzegu jeziora (21, 1-14) oraz dialogu Pana z Piotrem i Janem.

Fragment 21, 1-14 należy do typu chrystofanii rozpoznania Zmartwychwstałego. Spośród siedmiu uczniów dwóch - Piotr i umiłowany uczeń - wybi­jają się na pierwszy plan. Pozostali są niejako w cieniu. Umiłowany uczeń roz­poznaje Pana, ale to znowu Piotr jako pierwszy Go spotyka. On też sam ciągnie „na brzeg sieć pełną wielkich ryb” (21, 11). Symbolizm opisu jest nie­dwuznaczny: to właśnie Piotr miał „łowić ludzi” (Łk 5, 4-11). Cudowny połów i posiłek przygotowuje sam Pan. Zaproszenie do uczty i sama uczta spełnia tę samą funkcję, co łamanie chleba w scenie uczniów z Emaus - funkcję rozpo­znania: „Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: `Kto Ty jesteś?', bo wiedzieli, że to jest Pan” (21, 12).

Drugi fragment (21, 15-23), należący do typu chrystofanii rozesłania, składa się z dwu części, poświęconych przekazaniu Piotrowi władzy pasterskiej (21, 15-19) oraz kwestii śmierci Piotra i umiłowanego ucznia (21, 20-23). Ostatnia odpowiedź Piotra: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham” (21, 17) jest wyznaniem wiary w bóstwo Jezusa - Pana. Temat ten stanowi, jak wiadomo, dominantę Czwartej Ewangelii.

 

Wnioski

(1) Przegląd tradycji o Zmartwychwstaniu, którego dokonaliśmy, stawia nas wobec bogatej mozaiki tekstów: formuł wiary, kazań; hymnów, narracji i apologii. Analizując pierwotną kerygmę chrześcijańską, zauważyliśmy, że od chwili, gdy Apostołowie zrozumieli i podjęli swe powołanie misyjne, centrum ich przepowiadania stanowiła prawda, że Bóg przez Zmartwychwstanie objawił Jezusa jako mesjasza i Pana. Narracja o odkryciu pustego grobu i chrystofa­niach była elementem towarzyszącym tego właśnie zwiastowania. Apostołowie w swoich przemówieniach nie omieszkają jednak lapidarnie podkreślać, że są świadkami (Dz 2, 32; 3, 15; 5, 32; 10, 39. 41), gdyż „On ukazywał się przez wiele dni tym, którzy razem z Nim poszli z Galilei do Jerozolimy, a teraz da­ją świadectwo o Nim przed ludem” (Dz 13, 31). Nawet jeśli stwierdziliśmy, że mowy te dotarły do nas w formie redakcji Łukaszowej, to pozostaje faktem, iż tam, gdzie Jezus został ukrzyżowany, w Jerozolimie, Piotr i Jego towarzysze podejmują misję apostolską w mocy i blasku Zmartwychwstania.

(2) W toku swej misji Apostołowie posługują się sformułowaniami, które stopniowo staną się wyrażeniami obiegowymi w języku najwcześniejszych wspólnot chrześcijańskich: „wskrzesił Go”, „ukazywał się / pozwolił się wi­dzieć”, „Ukrzyżowany zmartwychwstał / został wskrzeszony” itd. Rodzi się też pierwotna teologia Zmartwychwstania. W jej świetle odczytuje się Pisma, poj­muje Boży plan zbawienia. Mesjanizm pierwszych wspólnot koncentruje się na Tym, który „umarł i zmartwychwstał”, a ich wiara nie zamyka się już tylko w oczekiwaniu na „Dzień Pański”. Uczniowie uświadamiają sobie, że zbawienie dokonało się w śmierci Chrystusa, który umarł „za nas”, a koniec, kres, spełnienie zostały antycypowane w Jego Zmartwychwstaniu.

(3) Świadectwo apostolskie znajduje stopniowo oddźwięk w innych for­mach życia pierwszych wspólnot. W katechezie pojawiają się krótkie formuły i wyznania, które niemal zawsze dotyczą Zmartwychwstania. Kult zostaje ubogacony licznymi aklamacjami i hymnami. Język metafory wyraża głębię i pełnię skutków wydarzenia paschalnego: Zmartwychwstanie to droga do „wywyższenia”, „uwielbienia”, „nadania imienia Pan Jezusowi”; to droga Je­go wejścia w funkcję Głowy Kościoła, odkrycia Jego roli w dziele stworzenia i odnowienia świata.

Przekonanie o rzeczywistości Zmartwychwstania Chrystusa opiera się zasadniczo na świadectwie uczniów. Dopiero gdy je przyjmiemy, tajemnica pustego grobu, ciała Zmartwychwstałego i spotkań z Nim rozjaśnia się stopniowo i przekształca w blask wydarzenia paschalnego. Wiara w Boga, który wskrzesił Jezusa, jest nierozdzielna od zawierzenia ludziom, którzy są tego świadkami. Nowożytne zamknięcie w kręgu „ja” i postawa scjentystyczna kuszą, by opierać się wyłącznie na rozumowaniu, dowodach, argumentach i szukać ostatecznych pewności poza żywym i osobowym świadectwem. Ale za pomocą dowodu, argumentu, wykazania, można uzasadniać tylko prawdy nieosobowe, a nie prawdę życia, jaką jest Zmartwychwstanie - z taką prawdą spotykamy się tylko poprzez świadectwo. Oczywiście, pozostanie zawsze otwarte pytanie o obiektywność świadectwa, o wpływ wiary na interpretację historii. Warto jednak pamiętać o dwu pytaniach: Dlaczego wiara miałaby być gorszą doradczynią od niewiary? I dlaczego wizja świata otwarta na Boga ma być mniej obiektywna od apriorycznego zamknięcia się w materializmie?


 

 
   
 

[ STRONA GŁÓWNA | TEKSTY | LINKI | OJCIEC | DZIADEK |O MNIE |ARCHIWUM | E-MAIL ]