Skromność

 

 

Jan Długosz napisał o św. Jadwidze, królowej: "Była ona bardzo powabna na twarzy, lecz obyczajami i cnotami powabniejsza". Interesujące słowa. Które piękno znaczy dla nas więcej: zewnętrzne (ciała) czy wewnętrzne (serca)? Nie zawsze idą one w parze, jak w przypadku św. Jadwigi. Można być pięknym zewnętrznie, a wewnętrznie brzydkim: próżnym, zmysłowym, egoistycznym, kapryśnym. A można też nie mieć buzi czy figury gwiazdy filmowej, a być pięknym wewnętrznie cnotami i obyczajami. Lato na nowo potwierdziło moją następującą obserwację: wiele dziewcząt, tych porządnych, uczących się, uczciwie pracujących, konkuruje ze sobą (świadomie czy mniej świadomie) w - nazwałbym to - publicznym rozbieraniu się. Konkurencja polega na tym, która będzie miała krótszą sukienkę, która pokaże większy kawałek brzucha, biustu itd. Czasami mam wrażenie, że niektóre dziewczyny najchętniej rozebrałyby się w ogóle. Efekt byłby murowany i cel osiągnięty. Jaki cel? Wiadomo, że pewne wzrokowe bodźce pobudzają seksualnie mężczyznę. Im więcej pokazuje się ciała, tym większe wzbudza się "zainteresowanie" mężczyzn, zwłaszcza tych młodych, którzy już i tak, bez tych dodatkowych bodźców, mają trudności w kontrolowaniu siebie. Owo wzbudzanie "zainteresowania" chłopaków (czyli mówiąc bez owijania w bawełnę - podniecanie ich) sprawia dziewczynie pewną satysfakcję; staje się obiektem uwagi, widzi, że ma wpływ na innych i w ten sposób dowartościowuje się. Ale przecież poczucia swojej wartości nie można budować na gołych udach czy gołym biuście. W rzeczywistości kobiety ogromnie tracą, działając w ten sposób. Chciałyby być szanowane, lubiane, kochane, tymczasem są tylko pożądane, a w rezultacie traktowane przedmiotowo, wulgarnie albo nawet brutalnie, czasami jak zabawki, których się używa, a potem wyrzuca. Kilka wieków po Janie Długoszu, Karol Wojtyła pisał: "Wypada przypomnieć, że człowiek jest osobą, bytem, o którego naturze mówi «wnętrze». Prócz piękna zewnętrznego trzeba umieć odkrywać również piękno wewnętrzne człowieka i w nim sobie upodobać, a może nawet w nim umieć upodobać sobie przede wszystkim". Trzeba odkrywać wewnętrzne piękno kobiety: jej ciepło, delikatność, wrażliwość, łagodność, zapobiegliwość, zdolność do bezinteresownej miłości etc., etc. Dziewczyna może to dać chłopakowi i on tego potrzebuje. Nawet nie musi być wielką świętą, wystarczy, że będzie skromna i czysta. Takich dziewcząt jest sporo. Inne gubią się myśląc, że nie mają mężczyznom nic do dania poza podnieceniem. Tego oni akurat nie potrzebują. Kard. Stefan Wyszyński wspominał: "Na Jasną Górę przyszedł kiedyś pewien mężczyzna i poprosił o spowiedź po dwudziestu latach. - Co się stało, że dziś właśnie postanowiłeś się wyspowiadać? - pyta spowiednik. - Jechałem akurat w jednym przedziale z młodą dziewczyną. Otaksowałem ją oczami, jak wszystkie inne kobiety. Czytała książkę, raz popatrzała na mnie. Wysiadając, jeszcze raz podniosła oczy. I więcej nic. Nie powiedziała ani słowa. I nagle poczułem się taki brudny, tak strasznie zły, że wysiadłem z pociągu i przyszedłem tutaj". Dziewczyna może wynieść chłopaka na wyżyny! Widzi się, niestety, tak często, zupełnie odwrotną sytuację. I jeszcze jedna myśl na koniec: Pan Jezus powiedział: "Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa" (Mt 5, 28). Przez pożądliwe spojrzenie można popełnić poważny grzech przeciwko VI przykazaniu. Ileż to dziewczyn, świadomie czy nieświadomie, prowokuje do popełnienia takich grzechów. Dobrze, żeby pamiętały i o innych słowach Chrystusa: "Biada człowiekowi przez którego dokonuje się zgorszenie" (Mt 18, 7).

 

 
   
 

[ STRONA GŁÓWNA | TEKSTY | LINKI | OJCIEC | DZIADEK |O MNIE |ARCHIWUM | E-MAIL ]