TECHNO - Marcin Niewalda

 

   Pod koniec lat 80-tych w największych laboratoriach muzycznych w Detroit i Chicago narodził się nowy styl muzyki. Miał być bardziej nowoczesny, lepiej nawiązywać do postępowych trendów myślenia, wychodzić na przeciw rozwijającej się ciągle technicznej kulturze. Założenie było oczywiście stare jak świat: "zrobić tak aby jak najwięcej zarobić".

   Tak powstało TECHNO - styl składający się dzisiaj z wielu kierunków takich jak taneczny house ostry techno-hard-core-trans, mistyczny ambient, pseudoafrykański jungle wreszcie acid-techno czy hip-hop. Każdy z nich prezentuje inną filozofię tworzenia muzyki, przeżywania, wszystkie one jednak mają coś wspólnego: trans.

   Trans czy "odlot" jest dzisiaj bardzo modny. Można go dostrzec w większości prezentowanych w TV hitów takich jak. np. "Dziewczyna Szamana". W TECHNO osiąga się go stosując różne środki. Najistotniejsza oczywiście jest muzyka, którą na techno-party słucha się długo - nawet 24 godziny. Dodatkowe elementy to nastrój indywidualnej, niekrępującej izolacji, powtarzający się bez końca jednostajny rytm i oczywiste przy tego typu spotkaniach narkotyki.

   Myliłby się jednak ten kto sądził by, że techno to wylęgarnia zła. Dobrze szanujący się "technokrata" nie pali papierosów (nie stroniąc jednak czasem od marichuany) nie pije alkoholu (obniża on bowiem świadomość i wytrzymałość) zamiast którego stosuje się "energetyczne kopy" takie jak Red-bull czy Teurus składające się tyuryny, kwasu nikotynowego, soli mineralnych i witamin. Na techno-party nie dochodzi do seksualnych ekscesów, panuje przyzwolenie na każdy rodzaj stroju i wieku, ale czarne skóry i ćwieki nie są mile widziane. Preferuje się naturalne materiały, żywe kolory. Również wśród narkotyków nie spotka się tych najmocniejszych.

   Technowcy sprzeciwiają się heroinie i LSD stosując narkotyk z grupy tzw. sympatogennych o nazwie XTS czyli "ecstasy". Był on dawniej rozpowszechniony w środowisku kalifornijskich homoseksualistów. Jego działanie nie ma nic wspólnego z agresją czy halucynacją. Użycie go powoduje obniżenie napięć seksualnych i pobudzenie uczuć uniwersalnej miłości. Jest więc swoistą chemiczną substancją nawracającą. Czy rzeczywiście?

   Trudno tu wchodzić w polemikę nie odwołując się zaawansowanej socjologii i nie przedstawiając delikatnych psycho-technik. Jednakże, nurt ten jest na tyle młody, że nikt na świecie nie pokusił się jeszcze o dokonanie socjologicznej bądź psychologicznej jego analizy.

   Muzyka techno, tak jak i rock czy metal same w sobie nie są złe. Są tylko niebezpieczne. Są silne, wciągają przecież miliony młodych ludzi.

   Obserwując rytmicznie, bądź nie, poruszających się uczestników techno-party miałem w oczach sceny z afrykańskiego czy południowoamerykańskiego buszu. W grupie takiej jest zawsze obecny twórca ceremonii szaman - DJ-ej który przy udziale grupy bębnów wprowadza uczestników w trans. W różnych obszarach globu znane są napoje ułatwiające taki odlot, wytwarzane z różnych narkotycznych roślin. Uczestnicy tańczą wiele godzin, coraz bardziej wpadając w otępienie, aż wypluci z wszelakich emocji i sił upadną bądź dowloką się do swej chaty.

   Sami szamani zarówno ci z buszu jak i ci miejscy też stosują wielorakie techniki pobudzające. Ci afrykańscy medytują oblepieni błotem, zanurzeni w wodzie, bądź na czubkach drzew, ci amerykańscy lub europejscy godzinami medytują śnieg telewizyjny, lub jednostajny łomot młotów pneumatycznych nazywając siebie ZIPP-isami czyli "insipirowanymi zenem profesjonalnymi poganami"

   Do takich społeczności od wieków przybywali misjonarze, najpierw siłą, potem perswazją, a dziś przykładem ukazując różnicę między transowym i świadomym uznawaniem pewnych wartości. Komu bowiem zależało by na żonie kochającej męża tylko pod wpływem pigułki, bądź matki wychowującej dziecko po naciśnięciu guzika?

   Powstawanie nowych nurtów i dyskusja ze starymi miało zawsze miejsce. Tak było w przypadku baroku, muzyki świeckiej sprzeciwiającej się chorałowi gregoriańskiemu, w przypadku romantyzmu, pozytywizmu, ekspresjonizmu. To samo działo się w latach 30-tych, 50-tych, itd. Ciekawe jest to że zmiany następują coraz szybciej. Związane to jest zapewne z dwoma rzeczami.

   Po pierwsze nowy kierunek jest nowy dopóki nie znają go wszyscy. W momencie stania się popularnym pojawia się zapotrzebowanie na coś jeszcze nowszego. Nie jest więc dziwne, że okres średniowiecza trwał 1000 lat a okres muzyki metalu tylko 10.

   Po drugie nowy kierunek powstaje zazwyczaj na fali jakiegoś sprzeciwu. Romantycy sprzeciwiali się analitycznemu podejściu do świata, hippisi posłuszeństwu. W chwili gdy dyskurs zanika nowy kierunek przestaje być kontrowersyjny i tak ciekawy. Staje się faktem i zwalnia miejsce dla nowej nowości.

   Wydaje się jednak, że doszliśmy do takiego punktu historii w którym nie starcza czasu, aby dyskusja okrzepła. Do dzisiaj bowiem trwa jeszcze zażarta walka o właściwy stosunek do rocka. Wyciąga się jako kontrargumenty przykłady z życia Elvisa Presley'a czy Micka Jagger'a, cytuje się przykłady tekstów satanistycznych granych w latach siedemdziesiątych.

   Dzisiejsza młodzież jest jednak o kilka generacji dalej. Starsi dyskutując z rockiem dopiero orientują się, że istnieje coś takiego jak punk, rave czy rap. Techno zyska swoich zażartych przeciwników dopiero za 5 może 10 lat. Natomiast w największych laboratoriach muzycznych już dziś z pewnością toczą się poszukiwania nowego stylu, który będzie miał swą premierę gdzieś koło roku 2000.

    A gdyby tak samemu wymyślić coś nowego i odpowiednio zapromować zarobiło by się masę pieniędzy. Może warto warto spróbować tylko czy uda się nie myśleć o tych ludziach którzy przez nas "wylecą z kursu"?

 

© Marcin Niewalda 1997

 

   
 

[ STRONA GŁÓWNA | TEKSTY | LINKI | OJCIEC | DZIADEK |O MNIE |ARCHIWUM | E-MAIL ]